-49% w Rossmanie. Co kupić?

Od kilku lat kosmetyki kolorowe kupuję dwa razy w roku, czyli podczas rossmanowych promocji (-49%), które są zazwyczaj wiosną i jesienią. To dobry układ, bo za połowę ceny mogę zrobić zapasy tego, co używam na co dzień. Za dwa dni znowu rusza akcja promocyjna. Pomyślałam, że po pierwsze wspomnę tu o niej, bo może jeszcze nie dotarła do Ciebie ta informacja, a po drugie – podzielę się tym, co uważam za warte uwagi w te dni i co w większości sama zapewne kupię.

ROZKŁAD PROMOCJI

Start: 24 kwietnia 2014

I tydzień: podkłady, pudry, bronzery, korektory.
II tydzień: kredki, cienie, eyelinery, tusze.
III tydzień: szminki, lakiery, odżywki.

MOJE PROPOZYCJE

oli

Podkłady Bourjois to jedyne produkty ze wszystkich wymienionych, których nigdy nie używałam, ale mam ochotę spróbować, wymienić na jeden z nich swój aktualny podkład. Wcześniej odstraszała mnie właśnie cena, bo trochę żal 60 zł na coś niepewnego. Jeszcze nie wiem, który z nich wybiorę, bardziej jednak ze względu na nadchodzące lato kusi mnie krem CC – lżejszy, mniej tłusty. Korektor Rimmel świetnie sprawdza się pod oczy (mimo że pochodzi z rodziny kosmetyków, których nie lubię (Wake me up), bo mam wrażenie, że przepełnione są zbędnymi, świecącymi drobinkami i puder L’Oreal – najlepszy z najlepszych, pierwszy przywiozłam sobie z Czech, potem zamawiałam na Allegro, aż wreszcie mogę nie przepłacając kupić stacjonarnie. Super!

cxc

Tusz Max Factor 2000 Calorie – wiesz, podobno aż o 300% pogrubia rzęsy (jak to dobrze brzmi!), nie kruszy się, nie spływa w upały, wzmacnia rzęsy, więcej mi nie trzeba. W zestawieniu z eyelinerem Glam Eyes (ma najcieńszy pędzelek jaki znalazłam, więc wprawnej ręce łatwo wyczarować perfekcyjną kreskę, ja mam z tym jeszcze problemy, ale w Ciebie wierzę!) może stworzyć skromny, codzienny makijaż. Dodaj do tego mieszankę z cieni L’Oreal (uwielbiam te kolory) i gotowe, wersję dzienną właśnie zmieniłaś na randkową/wieczorową.

P.S. Nauczysz mnie robić tę jaskółkę?!

dcdf

Lakiery, laaakiery… Prawdopodobnie mam już wystarczająco dużo tych kształtnych, kolorowych flakoników i nieco się marnują, wysychają, z mody w międzyczasie wychodzą. Najczęściej wybieram coś z trzech serii, które widzisz na obrazku wyżej. Największym zaskoczeniem  była seria Lovely Gloss like gel. Początkowo nie podobała mi się idea lakierów imitujących efekt żelu na paznokciach, bo wyobrażałam sobie, że będą miały gęstą konsystencję, znacznie utrudniającą aplikację. Wystarczyło jednak przetestować jeden z nich, żeby szybko zmienić zdanie. Producent zapewnia, że taka formuła świetnie oddaje głębię koloru, zaskakuje intensywnością, a szeroki pędzelek pozwala na dokładne pokrycie płytki już po pierwszej aplikacji. I nie kłamie. Co więcej, dwie warstwy naprawdę są w stanie udawać żel i utrzymać się w dobrym stanie przez tydzień. Rekord.

COŚ NOWEGO

Nie mam na myśli konkretnego produktu, ale taka obniżka to dobra okazja, żeby oprócz uzupełniania pozimowych braków w kosmetyczce spróbować czegoś nowego. Może inny odcień różu? Kredka do brwi? Czerwona szminka, bo już dawno chciałaś się z nią zaprzyjaźnić, tylko nie miałaś ochoty na pierwsze spotkanie wydawać kilkudziesięciu złotych? Hmm? 🙂

Co Ty mi polecisz?

Podobne wpisy