5 zdań, których nie usłyszysz od studentki polonistyki

Nie jest żadną tajemnicą, co robię od prawie trzech lat w miesiącach od października do czerwca. Piję drinki pod palmami i wypływam jednym z moich jachtów na rejsy po morzu. A nie, jednak nie, bo przecież studiuję filologię polską, więc po pierwsze nie miałabym czasu na takie przyjemności, a po drugie – nie byłoby mnie stać.

Typowe dialogi z polonistycznego życia:

– A wy dziewczyny co studiujecie?
– Polonistykę.
Koniec dialogu.

– A ty co studiujesz? – pyta daleki krewny/ciotka/sąsiadka.
– Polonistykę.
– A co ty będziesz po tym robić?!
Cóż, przynajmniej rozmowa trwała chwilę dłużej.

„Polonistyka” – wystarczy wypowiedzieć, a od razu albo zapada milczenie, albo pojawiają się krępujące pytania, po których też zasadniczo się milczy. Szkoda. Ale dzisiaj nie użalamy się nad losem polonistów i polonistek, tylko czytamy o tym, czego od studentki tego pięknego kierunku nie usłyszymy.

tego nie usłyszysz od studentki polonistyki

5 zdań, których nie usłyszysz od studentki polonistyki

  1. Mam czas na czytanie książek dla przyjemności.

    Chyba po studiach. W trakcie, a przynajmniej na początku studiów to wręcz nierealne. Wtedy jeszcze nie zawsze potrafimy rozplanować czytanie lektur albo nie znamy innych sposobów na radzenie sobie z nimi 😉 Czytanie dla przyjemności staje się luksusem, na który nie zawsze można sobie pozwolić. Zabawne, bo przecież to taka tania i powszechna rozrywka. Na szczęście z czasem odkrywamy swoje triki na to, by czytać więcej. O moich przeczytacie tu: Jak czytać więcej? Poznaj 4 moje triki.

  2. Nie popełniam błędów.

    Życiowych może nie, ale te w mowie i piśmie… Niestety, nie ma językowych ideałów. Znam całe mnóstwo osób z tytułami przed nazwiskiem, którym zdarza się popełnić nieuświadomioną językową gafę, a co dopiero studentce! Ze wstydem przyznam, że zdarzyło mi się to na blogu! Dacie wiarę, że napisałam paryżanka wielką literą?! O najczęściej słyszanych błędach językowych przeczytacie w moim najstarszym wpisie, o tu: Błędy językowe.
    ..

  3. Tak wyobrażałam sobie te studia.

    Dobre sobie. Nie wymyśliłam tego punktu, niestety nie wymyśliłam żadnego. Bardzo często słyszę od znajomych, że nie tak to sobie wyobrażali i… kiedyś to nawet lubili język polski. Polonistyka zaskakuje. Czasem pozytywnie, czasem przeciwnie, ale i tak nikt z nas nie przyzna się, że mógł pójść na inny kierunek, bo w gruncie – można to wszystko polubić. Przy okazji dowiedziałam się, że bloger to poeta, sprawdźcie.
    ..

  4. Pracę roczną piszę cały rok.

    Tak powinno być. No może nie rok, ale chociaż semestr, a jak nie semestr to przynajmniej tydzień przed ostatecznym terminem jej oddania, nie w noc/kilka godzin przed. Swoją pierwszą pracę wspominam całkiem nieźle, chociaż ostatnią stronę dopisywałam dwie godziny przed oddaniem. Zazdroszczę wszystkim, którzy piszą je z wyprzedzeniem i potem, kiedy inni pocą się przed ekranem, oni oglądają Grę o tron. Znacie tekst, w którym kazałam pracy rocznej napisać się samej?

  5. Wiem, co będę po tym robić.

    Pytanie, które słyszę przy każdej pierwszej rozmowie o tym, co robię w życiu, czyli… co będę robić dalej? O ile teraz nie biorę już do siebie tego pytania i nie plączę się z odpowiedzią, tak kiedyś było to problematyczne, bo w końcu czy ktokolwiek ma pewność, co będzie robił po studiach? O przeszłości, przyszłości, mojej drodze i studiach pisałam już kiedyś, chętnie komentowaliście ten wpis: Czy nastolatek wie kim chce zostać w przyszłości?

  • Najbardziej mnie zaskoczył punkt 3. Znaczy, nigdy się nie zastanawiałam, co się robi na tych właśnie studiach (jeden z kierunków, o których nigdy nie pomyślałam), ale myślałam, że aż tak bardzo nie rozmijają się z wyobrażeniami studentów.
    BTW, McGonagall mówiła, że ,,Bogurodzica” na polonistyce to cały semestr. Serio?

    • Tak, to możliwe, że przerabia się cały semestr jeden utwór lub jednego poetę, ja akurat nie miałam przyjemności tak długo zajmować się „Bogurodzicą”, ale z dwóch semestrów staropolki pamiętam „Ucztę” Platona i „Wyznania” Św. Augustyna, więc pewnie robiliśmy głównie to. Tak już wyglądają te przedmioty literackie, że przez rok omawia się kilka utworów non stop, a resztę trzeba przeczytać na kolokwium/egzamin.

  • przez chwilkę, taką naprawdę malutką w liceum przemknęła mi przez głowę polonistyka, ale moja własna polonistka mnie do tego zniechęciła 🙂 w sumie z perspektywy czasu to jestem jej wdzięczna, bardzo lubiłam swoją animację i nie wyobrażam sobie czytania non stop – mimo że je uwielbiam, czuję, że po takiej polonistyce mocno by mi obrzydło 😛

    • Ja nie żałuję wyboru polonistyki, nawet myślę sobie, że fajnie byłoby ją zacząć jeszcze raz z wiedzą o studiach jaką mam teraz. Wiele rzeczy rozegrałabym inaczej. A książki na szczęście mi nie obrzydły, mam nadzieję, że kolejne dwa lata na tym kierunki tego nie zmienią 😀

  • uśmiałam się trochę 🙂 ja co prawda jedynie „liznęłam” polonistyki (1 rok na UJ – wieeeeeki temu) i tak strasznie mnie przestraszyło to, że już nigdy nie przeczytałam żadnej książki z przyjemnością, ze uciekłam 🙂 ale dla samego doświadczenia było warto – do tej pory z rozrzewnieniem wspominam gramatykę opisową z p. Kurek 🙂
    nie kłopocz się nigdy z odpowiedzią na tak durne pytanie: co Ty będzie robiła po tej polonistyce? zamierzchłe czasy kiedy dyplom decydował w 100% o pracy po studiach 🙂 powodzenia!

    • Dobrze, że się uśmiałaś. A doświadczenie na polonistyce ciekawe. Ja z p. Kurek nie miałam żadnych zajęć, ale wiele o niej słyszałam. A co będę robić? Czas pokaże! 😉

  • <3 Cóż mogę napisać – po prostu zgadzam się w 100%. 😀

    • Ty możesz dosłownie przekonać się o tym na własnej skórze. A tak swoją drogą – nie spotkałam Cię jeszcze na wydziale!

      • Ja Ciebie raz widziałam, na Grodzkiej, ale i ja spieszyłam się na następne zajęcia i Ty byłaś w czymś zaczytana. 😀

        • Haha, jeśli to było tydzień temu to czytałam „Blogera” Tomczyka 😀

  • Ja pół życia myślałam, że pójdę na polonistykę, jakoś tak, chyba na mamę się napatrzyłam, ale na szczęście ( w moim przypadku) gdzieś w drugiej liceum zakiełkowała myśl o administracji – strzał w dziesiątkę i dziękuję teraz Bogu, bo ja bym pozabijała dzieci w szkole 😉

    • Ja poszłam z zapatrzenia na swoje polonistki. Administracja – i co Ty będziesz po tym robić?! 😀

  • To co będziesz po tym robić?!

  • Aleksandra Janowska

    Niestety, ale niektórzy nie zdają sobie sprawy, jak studia filologiczne są ciężkie. Sama studiuję coś bardzo podobnego i skondensowanego – 5 lat w 3 lata… i widzę ile trzeba się narobić. Mimo wszystko cieszę się, bo robię to, co lubię. Ciężką pracą można osiągnąć wiele, a już nie jeden raz widziałam osoby na słynnych politechnikach, które się po prostu nudzą i o Boże! Ile oni mają zadane i jest tak strasznie i okropnie, że aż… mają dwa dni wolnego w tygodniu. (Żeby nie było – ja nie mówię o wszystkich. Tyczy się to tego, co widziałam i co obserwuję 🙂 ) Powodzenia na studiach i życzę czasu na czytanie książek dla przyjemności Tobie, jak i również… sobie 🙂

    • Zawsze przed sesją rozmawiamy o tym z koleżankami, że powinni nas teraz widzieć ci, którzy twierdzą, że polonistyka to lekki i przyjemny kierunek…

      Powodzenia na studiach!

  • Podobne zdania padają po tym, jak mówię, że studiuję psychologię. 😉 Tyle, że zaraz po nich następuje okrzyk przerażenia: „o nie! nie mogę z tobą rozmawiać, bo zaczniesz czytać mi w myślach!”. -.-‚

    • Dobrze, że nie rozmawiałyśmy na żywo, bałabym się, że wiesz o mnie wszystko!!! 😀

  • Punktem 5 w ogóle się nie przejmuj. Skończyłam polonistykę już ze 6 lat temu i muszę Ci powiedzieć, że jak zaczynałam te studia, to nawet nie wiedziałam, że można robić to, co robię teraz. A po studiach piszę teksty na zlecenie, mam blogi, na których zarabiam, wydałam jedną książkę i właśnie kończę proces wydawniczy drugiej – tym razem będzie to książka o tym, jak pracować w domu 🙂
    Polonistyka to fajne studia, poznałam tam mnóstwo ciekawych i ogarniętych ludzi, a z wieloma mam blisko kontakt do tej pory. Ale z tym czytaniem to fakt – na pierwszym roku marzyłam o tym, żeby przeczytać coś, co będzie miało okładkę, a nie tylko skserowane strony z jakiejś starej książki 🙂

    • Wszystko to, co robisz, mogłabyś robić po każdych innych studiach, a nawet pewnie… bez studiów 😀

      • Pewnie część bym mogła. Ale nie wszystko – na przykład bez polonistyki nie dostałabym zleceń na korektę tekstów. Z drugiej strony – studia moim zdaniem jakoś specjalnie nie pomagają w pracy (nie tylko w mojej, w wielu zawodach) bo i tak pracując musisz uczyć się tego, co robi się w Twojej firmie. Ale dobrze jakieś studia skończyć.

    • Wow, to się nazywa ciekawa praca po polonistyce, zazdroszczę. Pisanie, blogi, książki – coś dla mnie. Dziękuję za odwiedziny 🙂

  • Co będę po tym robić? Wiem jedno! Zapomnę czym jet gramatyka historyczna. Tyle wystarczy mi do do szczęścia. No a później mogę dalej blogować.

    • Myślałam, że uda mi się już zapomnieć o gramatyce historycznej, ale niespodzianka, w tym semestrze mam jeszcze historię języka i treści są jak na razie identyczne.

  • Na szczęście mnie nikt nigdy nie pytał o to, co będę robić. Być może powodem jest to, że wszyscy myślą, że po polonistyce można być tylko nauczycielem? Właściwie to nie wiem, ale nigdy nie doświadczyłam jakichś krępujących dialogów na temat studiów.

    Za to kolejna część posta już bardzo mnie dotyczy. Pamiętam, że licencjat napisałam w kilka dni, podobnie magisterkę (oczywiście w ostatnich możliwych dniach), zaś prace zaliczeniowe mniej więcej w godzinach nocno-porannych, czyli na chwilę przed terminem oddania. Nie jestem jedną z tych osób, które lubią robić coś wcześniej. Muszę czuć presję czasu i widzieć topór nad swoją głową 😉 Za to mój mąż, jeżuuuu, jak on mnie dobijał – koniec listopada, a ten już się do sesji uczył, prace styczniowe pisał itd. Pewnie dlatego był jednym z najlepszych studentów na roku, a ja dostawałam zalewu depresji, kiedy tylko zbliżały się egzaminy.

    • Dziękuję za ten komentarz, dodał mi otuchy, że pierwsze nie jestem sama, a po drugie dam radę napisać ważne prace szybko 😉 Pokazałam też ten komentarz chłopakowi i skomentował tylko: „skąd ja to znam”, bo rzeczywiście ja jestem tą częściej nie czującą odpowiedzialności i zaczynającą naukę góra dwa tygodnie przed egzaminem, a on dłuuugo wcześniej 🙂

  • Piąte pytanie pada zazwyczaj z ust osób przyzwyczajonych do myślenia „studia dają zawód”. A przecież od lat to jest bzdura! Studia to nie szkoła zawodowa 🙂 Nawet tak wyspecjalizowane kierunki, jak prawo, medycyna czy architektura, dają bardzo dużo możliwości tego, co „można po nich robić”.

    Poza tym żyjemy w czasach, kiedy musimy się liczyć z wielokrotnym przekwalifikowaniem w okresie aktywności zawodowej. Skończyła się epoka tak dobrze znana naszym rodzicom, kiedy zdobywało się zawód, dostawał pracę i do emerytury pracowało w tym samym miejscu…

    Skończyłam religioznawstwo, pracuję w marketingu jako copywriter. Gdybym dostawała złotówkę za każdym razem, kiedy ktoś myśli, że jestem po polonistyce, byłabym bardzo bogata 😉

    • Dokładam złotówkę do Twojego konta, myślałam tak kiedyś, na początku. Nie znam szczegółów Twojej pracy, bo i skąd, ale z różnych opowieści wydaje mi się być świetna! 🙂 Idąc na religioznawstwo jakie miałaś cele/plany na życie po studiach?

      • Chciałam być dziennikarzem i pisać o religiach 🙂 W polskich mediach brakuje specjalistów w tej dziedzinie (ostatnio przeczytałam artykuł, z którego wynikało, że wielkie religie są trzy: chrześcijaństwo, protestantyzm i prawosławie…).

        Wylądowałam gdzie indziej, ale o dziwo, okazuje się, że marketing i religia jako taka mają ze sobą zaskakująco wiele wspólnego 🙂

  • „Co będziesz po tym robić?” – nie znoszę tego pytania… Moim zdaniem życie zawodowe nie jest zależne tylko od kierunku jaki sobie wybraliśmy na studiach. Jest tyyyle przypadków, niespodziewanych wydarzeń i decyzji, które dopiero po czasie pokazują nam czy faktycznie taki był początkowy zamysł. Lubię Twój styl pisania! 🙂

    • Dziękuję! Może dzięki temu pisaniu będę znała kiedyś odpowiedź na to standardowe pytanie 😉

  • Rozważałam kiedyś intensywnie polonistykę, przyznaję 🙂 Ale zdecydowałam się ostatecznie na studia, które miały przynieść korzyść mnie samej, bez perspektywy późniejszej pracy w zawodzie. Wiedziałam, że nie będę chciała nigdy pracować w marketingu, brandingu, pr, czy projektowaniu komunikacji, a mimo to zdecydowałam się na taką specjalizację, bo wiedziałam, że nauczę się tam rzeczy, które przydadzą mi się w rozwoju osobistym i być może w tym, co chciałabym kiedyś przekazać, nie tylko na blogu 🙂
    Ale znam sporo osób będących na polonistyce i wcale nie dziwi mnie to co napisałaś – nie jesteś w tym sama 🙂

  • Ha! Ja jestem po socjologii 😀 I zawsze, gdy na pytanie „co studiujesz?”, odpowiadałam „socjologię”, padała jedna z odpowiedzi:
    1) I co będziesz po tym robić?
    2) O, kolejna bezrobotna
    3) To co, do zobaczenia w Maku?
    4) Nie boisz się, że nie znajdziesz pracy?

    I nie, nie bałam się. Skończyłam socjologię, a w tym momencie nie pracuję jako badacz, tylko jako marketingowiec i robię dokładnie to co sobie kiedyś wymarzyłam. Tak strasznie mnie wkurzały te reakcje na mój kierunek studiów, że postanowiłam, że „ja im pokażę”. Im nie pokazałam – pokazałam sobie, że można 🙂

  • Moim zdaniem, jeśli ktoś jest dobry w tym, co robi to i tak będzie miał pracę – u kogoś lub na swoim, ale poradzi sobie 😉
    Obecnie żałuję, że nie poszłam na polonistyę (haha, poszłam za to na Politechnikę :P), a takie teksty ,,nie jest tak, jak miało być” lub o tym, że nie ma kiedy czytać tego, co się lubi trochę mnie pocieszają.

  • Zamierzam w przyszłym roku zacząć studia polonistyczne, więc cóż, zdanie o popełnianiu błędów i braku czasu na książki mnie nie pocieszyło… Już w klasie maturalnej ledwo udaje mi się znaleźć te pół godziny na książkę dla przyjemności. Całe szczęście, że chociaż lektury licealne prawie wszystkie lubię!
    Mogę powiedzieć tyle o planach na przyszłość, że chciałabym zajmować się historią w wydaniu popularnonaukowym (książki historyczne są TAK drętwe… a podobno mam naturalny talent do opowiadania) albo zostać edytorem. Po trzech latach w sprofilowanym liceum nadal nie wiem, czy dobrze zrobiłam z tym językiem polskim, skoro równie dobrze szła mi chemia czy biologia. Mogłam zostać chemikiem i wiedzieć, że robię coś dla świata, jako humanistka wiecznie mam poczucie, że jestem kompletnie nieprzydatna i niepraktyczna. To chyba taka największa bolączka na zakończenie liceum…

  • Pogadaj ze studentami filologii klasycznej, oni wiedzą, co to niezręczna cisza po podaniu nazwy kierunku 😀

  • Jako polonistka z dyplomem mgr podpisuję się pod wszystkim. Jeszcze do dziś mam problemy z czytaniem ot tak dla przyjemności, po prostu. Za dużo książek na raz 😉

  • Hehe, znam to. Kiedy studiowałam polonistykę, zdarzało mi się słyszeć komplement pt. „w ogóle nie wyglądasz na polonistkę”. Cokolwiek to znaczy 😉 Albo – „boję się przy tobie odezwać”, co kompletnie rozkładało mnie na łopatki 😉 A co będziesz po tym robić? To irytujące pytanie, też mnie denerwowało. No cóż, po latach myślę, że dość jest zasadne ;), choć sama pracuję w wydawnictwie. I wciąż znajduję czas na książki dla przyjemności 😉

  • Ciężko chyba znaleźć ludzi, którzy wiedzą na sto procent, co będą robić, kiedy skończą studia 🙂 A samego pytania nie znoszę – Co Ty będziesz po tym robić? – jakby to było takie proste.

  • W zeszłym roku skończyłam polonistykę 😉 Fakt, licencjat był zaskoczeniem, magisterka już tylko śmiechem przez łzy, bo człowiek zaczyna rozumieć, że jeśli chodzi o pracę to musi mieć plan B. 😛

    Zdecydowałam się wrócić do mniejszego, rodzinnego miasta, ale pracę znaleźć się da. Szczerze mówiąc nie sądzę, że teraz studia wpływają na cokolwiek – raczej nasza dodatkowa aktywność i umiejętności więcej dadzą. Kilku znajomych pracuje w szkole, trochę w administracji, niektóre się przekwalifikowały już w trakcie i są kosmetyczkami, ktoś wyjechał, ktoś założył rodzinę – ale tragedii nie ma 🙂

    P.S. Tak, mam w końcu czas na czytanie. Takie prawdziwe, dla siebie.

  • Właśnie jestem w tym okropnym momencie, czyli wyborze studiów. Planowałam iść na dziennikarstwo, ale moja była polonistka z gimnazjum mi to odradziła i powiedziała, że już filologia polska jest lepsza, bo przynajmniej nauczę się pisać. No cóż… sprawdziłam, poczytałam i zobaczyłam, że tam też jest specjalizacja dziennikarska, więc może to i lepiej? Ale przerażają mnie te wszystkie lektury i brak czasu na czytanie dla siebie, a także niektóre przedmioty. Boję się, ale chyba jestem bardziej zdecydowana niż na samo dziennikarstwo, chociaż cały czas się waham…

    A myślę, że studenci większości kierunków humanistycznych słyszą głupie pytania, co można po tym robić albo że po tym nie ma pracy. Jak ktoś będzie chciał, to sobie pracę znajdzie. Dużo zależy od ambicji człowieka, a nie od samych studiów. 😉

  • Daria

    Też studiuję polonistykę i poza pierwszym i ostatnim zdaniem wszystko się u mnie zgadza 😀