Mówimy arabskimi słowami, czyli gościnny wpis o zapożyczeniach

Dzisiaj oddaję głos Monice, autorce bloga Kierunek Ornient. Bardzo się cieszę, że zechciała podzielić się z nami swoją wiedzą na temat zapożyczeń z języka arabskiego. To szalenie ciekawe, perełka wśród postów językowych na Wolniej.


Kiedy Ola zapytała w komentarzu pod swoim postem językowym, czy chciałabym napisać gościnną notkę nie ukrywam, że moje ego zostało bardzo przyjemnie pogłaskane. Olę pamiętam jeszcze z jej wcześniejszych blogów, a i ona niejedną moją wypocinę zna. Mimo to zaraz po pierwszej radości pojawiła się obawa. Czy będę umiała interesująco przekazać to, co chcę? Czy nie zanudzę Was? Czy sama nie popełnię gdzieś błędu językowego? Koniec końców obwarowałam się notatkami z poprzednich lat studiów, mądrymi książkami i słownikami, i popełniłam ten wpis. Wpis o zapożyczeniach w języku polskim z języka arabskiego.

Zapożyczeniami zainteresowałam się po raz pierwszy w liceum. Nie, to jeszcze nie był arabski, a rosyjski, który z miejsca stał się moim ulubionym językiem. Wtedy też powstał mój pierwszy notes z rusycyzmami. Fascynowało mnie, jak niektóre słowa rosyjskie przeszły do języka polskiego nabierając nowego znaczenia, np. kniga, po rosyjsku książka, nie ważne, czy gruba, czy chuda, ale u nas kniga to zwykle określenie na jakieś opasłe tomiszcze, najlepiej siedmioczęściowa encyklopedia PWN-u w jednym tomie. Niektóre zapożyczenia przeszły za to bez zmian – oglądając niedawno rosyjski serial „Admirał” zauważyłam, że do polskiej gwary przeszło słowo rozdziewać (się) jako zdejmować z siebie ubranie, rozbierać się (co jest jeszcze ze staropolszczyzny), a po rosyjsku раздевать (razdewat) ma dokładnie to samo znaczenie. Jednak z rosyjskim mieliśmy styczność cały czas, przez sąsiedztwo i 125 lat rozbiorów, prawdziwą radość z zapożyczeń daje dopiero arabski, z którym nie mieliśmy tak bezpośrednich kontaktów.

Jak z każdym językiem mamy zapożyczenia, które są dość oczywiste (alkohol, alchemia, chemia, algebra), ale chciałabym pokazać Wam te, które tak jasne nie są, a czasami wydawałoby się są z każdego innego języka, tylko nie z arabskiego.

arabskie zapożyczenia

Ale zacznę klasycznie, jesteśmy na blogu polonistki, więc rzucę cytatem z klasyki:

„Chciała wybiec i Drohojowska, lecz mały rycerz chwycił ją za rękę (…)

-Tom, widzę, branka w jasyr wzięta! – rzekła

– Kto by taki jasyr wziął, sułtanowi nie miałby czego zazdrościć, któren i sułtan pół państwa swojego chętnie by za taką oddał” [1]

Jasyr czyli niewola u Turków bądź Tatarów, słowo przeszło do polszczyzny z ukraińskiego i rosyjskiego, z terenów, na które często napadały chordy tatarskie, paląc wioski i uprowadzając ludność. Sam jasyr wszedł w języki wschodnie z krymsko-tatarskiego i tureckiego, a do nich z arabskiego: asir (أسير) czyli jeniec, więzień i czasownika asara (أسر) czyli brać w niewolę.

Słowa jasyr już nie używamy, ale czymże jest więzień bez kajdan? To zdecydowanie jedno z moich ulubionych zapożyczeń. W języku arabskim obok liczby pojedynczej i mnogiej występuje liczba podwójna z końcówką –ani (w bardzo dużym uproszczeniu). Wspominałam o tym przykładzie w komentarzu: kalb to pies, ale dwa psy to kalbani. W arabskim mamy rzeczownik qajd (قيد) czyli pęto, sznur i czasownik qada (قاد) – prowadzić na postronku. Tylko jednym pętem człowieka nie zwiążemy, więc trzeba dwóch – qajdani. Nasze kajdany.

zapożyczenia arabskie 3

Ale zejdźmy z trudnych tematów niewoli. Jesteście już po porannej kawie? Albo kawce na pobudzenie w połowie dnia? Może delektujecie się popołudniową, wyciszającą herbatą? Pijecie w kubku, czy filiżance? No właśnie, filiżanka. Prawdopodobnie słowo przyszło do nas za pomocą tureckiego, który zaś dostał je z arabskiego. Po arabsku kawę (قهوة ,qahua), czy herbatę (شاي ,szaj) pijemy w findżanie (فنجان). W słowniku możemy też przeczytać, że filiżanka jest „używana do herbaty, kawy, czekolady, niektórych zup etc.”. No właśnie, zupa – przy piciu/jedzeniu zupy czasami wydaje się bardzo denerwujący dźwięk, siorbanie. Po arabsku zupa to szurba (شوربة).

Na koniec zostawiam moje dwa ulubione wyrazy. I tutaj zacznę od końca. Jeśli myślimy o krajach arabskich prędzej, czy później widzimy meczety. Meczety mają kopuły, z arabskiego ’al-qubba (قبة, sklepienie, kopuła, sklepiony budynek, pomieszczenie). Słowo ’al-qubba przeszło do hiszpańskiego jako alcoba, potem zaś to francuskiego, gdzie literę b zamieniono na v i wyszła alcove. Przypomina Wam to coś? Francja XVII wieku zakochana była w tym elemencie wystroju, a że byliśmy wtedy pod silnych wpływem stylu francuskiego, w polszczyźnie pojawił się odpowiednik tego wyrazu, alkowamały pokój, zwykle bez okna, wnęka sypialna. Muszę dodawać, że najbardziej widowiskowe alkowy z polskich pałacach są półokrągłe?

I na koniec wyraz dar as-sina’a (لصناعة دار), czyli dom, siedziba przemysłu. Nic Wam to nie mówi? Spokojnie, zaraz pójdziemy w stronę Europy. Wyraz przeszedł przez prawdopodobnie średniowieczny grecki do włoskiego i tu Włosi wzięli go w swoje obroty tworząc arsenale, w którym zanikło d (prawdopodobnie utożsamione z przyimkiem di lub d’), co później trafiło do niemieckiego (arsenal) i polskiego – arsenał.

To co tutaj pokazałam, to tak naprawdę mały procent z tego, jak dużo arabizmów funkcjonuje w języku polskim. I nie mówię tu o wyrazach typu muezin, hidżra, czy minaret, to są nazwy specjalistyczne, spolszczone wyrazy arabskie, które używamy mówiąc o islamie. Piękno zapożyczeń z arabskiego to magia odnajdowania w codziennych, do tej pory używanych słowach źródeł w języku semickim, w dalekich pustynnych krajach i kulturze. To jest dopiero siłą i magia spotykających i mieszających się kultur. Bo dalej największą zagwostką ludzi chodzących na hebrajski jest słowo balagan ( בָּלָגָן ) oznaczające… bałagan.

arabskie zapożyczenia 2

__________

[1] Sienkiewicz H, Pan Wołodyjowski, Wydawnictwo Podsiedlik-Raniowski i Spółka, Poznań 1998, s. 54
Pisane przy pomocy:
Turek P., Słownik zapożyczeń pochodzenia arabskiego w polszczyźnie, Universitas, Kraków 2001
Notatki własne z lektoratu

  • Bardzo ciekawy wpis, nie miałam pojęcia, że aż tyle zapożyczeń mamy z arabskiego.

    • Ja też nie! Dlatego cieszę się, że Monika zechciała podzielić się wiedzą. 🙂

  • Bardzo fajny temat szczególnie teraz gdy wszyscy nagle nienawidzą zapożyczeń z angielskiego nie zdając sobie sprawy jak ogromna część naszego języka jest oparta na zaporzyczeniach. Nie używając ich nie dałoby się komunikować w ogóle. Tak więc ja jestem jak najbardziej za zaporzyczeniami bo taki już nasz język i tak się rozwija 😉

    • Hmmm, a w jakim języku mamy zapożyczenia polskie?

      • A tego nie wiem i nie o tym pisałem 😉

      • Kiedyś słyszałam, że angielskie określenie świerku, czyli „spruce” pochodzi od polskiego „z Prus” 🙂

      • Monika Tetela

        Zastanowiłabym się tutaj nad językiem hebrajskim. Wspomniany przede mnie balagan jako „bałagan” w hebrajskim nie jest udokumentowanym zapożyczeniem z polskiego, ale biorąc pod uwagę, że język iwrit, czyli współczesny, nieliturgiczny hebrajski, powstał dosłownie z martwych i to dzięki pracy Żydów Aszkenazyjskich (żydzi z Niemiec i Europy Środkowo-Wschodniej), którzy tworzyli w większości Izrael – nic nie stoi na przeszkodzie do badań 😉

    • Monika Tetela

      Od dodania komentarza minęło już trochę czasu, ale mam nadzieję, że znajdzie Pan tę odpowiedź. Zapożyczenia same w sobie nie są złe, powiedziałabym, że ubogacają język. Problem pojawia się, kiedy zaczynamy bardziej mówić zapożyczeniami niż ojczystym. Co na szczęście nam jeszcze nie grozi, a z czym bardzo mocno spotykam się ucząc się arabskiego i interesując się językami Azji Południowej. Nie wiem, może tylko ja obracam się w takim towarzystwie, ale na próżno szukać u mnie, czy u znajomych wtrąceń (w środku zdania po polsku) typu WTF, by the way, czy whatever. Co innego słowa zagraniczne spolszczone np. komputer. To jest słowo międzynarodowe, w arabskim też jest kombiutir, jest tilifun (telefon), jest tiknuludżija (technologia). Owszem, mają swoje arabskie słowa, ale te są najpopularniejsze (jest też fitryna na witrynę sklepową i tualita na toaletę). Problem jest kiedy wstyd jest mówić ojczystym, tak jest w Indiach, czy Pakistanie. Przez długą obecność Brytyjczyków i języka angielskiego na tych terenach, oglądając seriale w urdu, czy hindi możemy usłyszeć, jak bohater mówi coś np. w urdu, po czym na dwa zdania przerzuca się na angielski i znów wraca do urdu, a rozmawia z Pakistańczykiem, nie obcokrajowcem! Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z tym oglądając (w obu przypadkach z napisami, nie znam hindi ani urdu) pakistański serial „Humsafar” byłam w szoku, a potem zaraz potem był film „Ram-Leela”, gdzie bohaterka rozmawia z bohaterem w hindi i w środku zdania rzuca „I wish you very happy Holi” i wraca do hindi o.O Pamiętam grafikę o Indiach, która mówiła, że istnieje tam przekonanie, że nie jest wstydem nie znać angielskiego, wstydem jest znać tylko hindi (w domyśle: znając tylko hindi jesteś z niższych, niewykształconych klas, język obcy jest wyrazem statusu społecznego). Dla mnie to był szok. Ale ostatnio rozmawiałam z lektorką od arabskiego, która wspominała, że w krajach arabskich jest moda na mieszanie arabskiego z angielskim np. dodając do rzeczowników, czasowników arabskie końcówki osobowe albo zaimki dzierżawcze. To jest już pewien nadmiar i szkodliwość dla języka
      Pozdrawiam serdecznie,
      Monika

  • Mnie interesują zapożyczenia, bo też jestem polonistką (z wykształcenia), ale akurat o tych arabskich nie pamiętałam. Teraz już wiem, dlaczego pijemy z filiżanki;-)

  • Co do bałaganu – mnie ostatnio rozwalił jakucki drewniany dom, w którym mieszka się zimą. Również nazywa się bałagan. I tak sobie mieszkać w bałaganie… 😀
    Przy Sienkiewiczu poczułam się głupia, bo przypomniałam sobie, że tego nie czytałam. A muszę przeczytać, bo Sienkiewicz znał się na heraldyce i z tego korzystał. A ja już przy ,,Panie Tadeuszu” się roztkliwiłam nad herbami… ech, miałam napisać do siebie analizę herbu Leliwa (Soplica), a nie chce mi się.

    • Zbierz się, napisz, a potem mi napisz, że napisałaś! 😀

      • Nie. Teraz siedzę nad krukami w jakuckich opowieściach, potem mam do ogarnięcia etykę i artykuł do listopadowego kornika (przynajmniej plan tego artykułu by się przydał). Na teraz mogę ci powiedzieć, że:
        – Mickiewicz, sam herbowy, musiał herby wybierać świadomie
        – Leliwa jest tak stara, że się szuka powiązań z boginią Lelą – na infografice tu: http://www.bogowiepolscy.net/gfx/image/Bogowie_Polan.pdf (polską, bo ten herb jest jednym z tych tak polskich jak w tarczy czerwonej srebrny orzeł, tylko za Długoszem się mówi o niemieckim pochodzeniu herbu, co nie ma chyba większego sensu); zatem prawdopodobnie podkreślona jeszcze bardziej polskość
        – w epoce romantyzmu stan badań o religii Słowian był zupełnie inny, nie wiem, ile mógł wiedzieć Mickiewicz (może znajdę jakieś nieaktualne już teksty i doczytam, choć nie wiem, czy wytrzymam ich wymysły), on sam wspomina o Lelu i Polelu, więc o nich wiedział i dorzucam rosyjskie gwarowe lelek – zdrowy, silny młodzieniec
        – według legendy herbowej nadany za pokonanie wroga w nocy.

        • Lelum i Polelum kojarzy mi się wyłącznie z „Lillą Wenedą” Słowackiego.

          • Słowacki był herbu Leliwa xD Przypadek? Nie sądzę.

  • Ale że filiżanka?! 😀 w życiu bym nie pomyślała. Więcej takich wpisów poproszę 🙂

  • Niezwykle to interesujace!

  • Rozbroiła mnie sprawa siorbania. Żyłem w przekonaniu, że źródło jest w dźwięku wydawanym podczas wykonywania czynności. 🙂 A co powiesz o sorbecie ?

    • Monika Tetela

      Możliwe, że to też się stąd wzięło, nie jesteśmy pewni niektórych zapożyczeń, niemniej jednak „siorbanie” padło u nas na lektoracie z arabskiego przy okazji „szurby” i prof. Turek także wspomina o tym w swojej książce.
      Sorbet kojarzy mi się z wyrazem „szerbet”, co jest napojem z posłodzonego soku owocowego i wody, pochodzącym z Turcji i Iranu, ale to są tylko moje przypuszczenia.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Monika

  • Dorota

    Bardzo ciekawy artykuł! Nawet nie wyobrażałam sobie, że używamy tylu zapożyczeń!

  • Ciekawy wpis! Zaskoczona jestem filiżanką. Ucieszyłam się jak zwykle, gdy trafiłam na odniesienie do „mojego” języka 😉

    PS- kilka literówek się wkradło do artykułu.

    • Monika Tetela

      Francuski kilka rzeczy ma z arabskiego, polski z francuskiego ma bardzo dużo. Swoją drogą, znasz blog Rosyjskie Śniadanie? Ostatnio była tam notka o miłości rosyjsko-francuskiej… językowej oczywiście: http://www.rosyjskiesniadanie.pl/2015/09/milosc-rosyjsko-francuska/

      P.S.
      Dziękuję za czujność, zaraz zerknę i poproszę Olę po poprawienie 🙂

      • Znam, czytuję, chociaż ten wpis mi umknął- za dużo się we wrześniu działo 😉 U mnie był wtedy wpis, w którym opisałam moją francuską historię 😉 A o francuskich zapożyczeniach pisałam 25 września.

  • Beata Hamina

    Jest duzo innych Slow pochodzenie arabski ego Nikt nie zwrocil uwagi: fasola ( po arabsku fasolia فاصوليا) also i
    mbrik ( po arabsku ibriq ابريق)

Podobne wpisy