Autor

Aleksandra Jedlińska

<p>Na co dzień studiuję polonistykę. W międzyczasie pstrykam zdjęcia, poszukuję piękna w małych rzeczach, celebruję codzienność i piszę o tym, jak zwolnić w życiu.</p>
<p>Kontakt/współpraca: jedlinskaaleksandra@gmail.com</p>

XXI wiek niesie nam całą gamę produktów do pielęgnacji ciała i włosów. Niestety, większość z nich ma tylko ładne, kolorowe opakowania, czasem oszałamiający zapach, innym razem wyjątkowo dobrą reklamę, a tak naprawdę skład bardzo kiepski i w rezultacie nasze dbanie o siebie jest trochę oszukane.

Nigdy nie byłam wielką fanką gier komputerowych. Miałam co prawda moment, że szalałam za Simsami i wydawałam na kolejne dodatki do nich wszystkie swoje oszczędności, ale im starsza byłam, tym bardziej nudziła mnie na zabawa w życie na ekranie, aż nadszedł moment, kiedy zaczęłam uważać to za stratę czasu, bo zamiast godzinę  rozwijać karierę swojego Sima, mogłam na przykład przeczytać 100 stron książki i to wydawało mi się zwyczajnie słuszniejsze.

Znam dziesiątki profili na Instagramie, których autorki, dzięki doskonałym zdjęciom flat lay, stały się gwiazdami tego portalu. Swoją drogą to muszą być nieziemskie uczucia: polecieć w jakieś egzotyczne miejsce, o którym nawet nie ośmielilibyśmy się marzyć, stworzyć swój własny produkt, stać się dla kogoś wzorem albo, zniżmy to do poziomu codzienności, mieć za co lepiej żyć.