Błędy w blogowaniu, które popełniałam przez lata. Unikaj ich!

Mój pierwszy blog założyłam pod koniec szkoły podstawowej, dokładnie w dniu, kiedy pojawił się w moim domu Internet.

Adres tego dzieła składał się z co najmniej dwudziestu znaków, brzmiało to mniej więcej tak: mojblog-gosiaandrzejewicz, gosiaandrzejewicz-mojeinfo albo codziennik-gosiaandrzejewicz, nie pamiętam. Wiecie już kogo dotyczył. Pisanie postów polegało na wyszukiwaniu nowych informacji o ulubionej artystce, kopiowaniu ich i publikowaniu u siebie z odpowiednim zdjęciem lub bez. Po co komu zdjęcia.

Do kolejnych wstydliwych wyznań mogę dorzucić to, że tak długo pisałam maile i listy do różnych osób związanych z Gosią Andrzejewicz, aż ktoś się zlitował i autoryzował mi tę stronę. Taka autoryzacja emocjonalnie dla dziecka oznaczała tyle, co dla dorosłej dziś blogerki sto tysięcy UU. Rozumiesz więc powagę sprawy. To wtedy było też bardzo modne. Należało wybrać piosenkę, która będzie nazwą takiego autoryzowanego bloga i można było do woli kopiować z Sieci newsy. Wówczas mój blog zyskał nową nazwę, brzmiała: ab-refleksjem. A później mi się znudziło. Ufff.

błędy w blogowaniu
Oto pamiątka po pierwszym blogu.

Fakt, że skończyłam z prowadzeniem fanowskiego bloga o polskiej gwiazdce nie oznaczał, że skończyłam z blogami i w ogóle z tą tematyką. Przechodziłam przez Ewę Farną, Ashley Tisdale i na pewno wiele innych, których teraz nie pamiętam. Pamiętam natomiast, że kochałam tworzyć te blogi, wyszukiwać zdjęcia i przeglądać te ładniejsze o tej samej tematyce.

W pewnym momencie tak mocno zafascynowały mnie blogi (w moim ówczesnym mniemaniu) ładne graficznie, że sama nabrałam ochoty, by poklikać w różnych programach i tworzyć coś swojego. Teraz uśmiecham się jak na to patrzę, ale wtedy wykonywane przeze mnie nagłówki uchodziły za pożądane i pod każdą notką była limitowana możliwość ich zamawiania. Walutą za wykonane obrazki były komentarze.

błędy w blogowaniu
Moje nagłówkowe „dzieła”. Niezłe, co? 😉

Coraz bardziej wkręcam się teraz we wspomnienia tamtego mocno dziecięcego blogowania, osobny wpis mógłby z tego zaraz powstać. Interesowałby kogoś?

To małe naświetlenie moich blogowych początków miało na celu pokazanie, jak długo szukałam swojej drogi i ile zajęło mi zrozumienie, że skoro już to robię, to warto najlepiej jak potrafię. Potrzebowałam prawie 10-ciu lat „samokształcenia” i eksperymentów, żeby świadomie napisać dziś o błędach, jakie popełniałam. Nie przesadzę też jak powiem, że uświadomiłam je sobie nie dalej jak miesiąc temu i z niektórymi odkryciami jeszcze nieco się gryzę.

 

Błędy w blogowaniu, które popełniałam przez lata

 

1. Absolutny brak regularności.

Nieregularność w pisaniu to najgorsze, co bloger może zafundować swojemu blogowi. Odbiera mu tym niemal cały ruch. A ja nigdy nie zwracałam uwagi, kiedy ma pojawić nowy wpis, bo publikowałam, jak tylko naszła mnie ochota. Czasem codziennie, czasem raz na miesiąc. Trudno zbudować zaangażowaną społeczność, jeśli ona nie będzie wiedziała, kiedy może spodziewać się czegoś nowego. Sierpniowo-wrześniowy rozkład blogowania przewiduje posty trzy razy w tygodniu, we wtorki, czwartki i soboty. Oczywiście chciałabym utrzymać ten rytm przez resztę roku, ale jeszcze nie wiem, czy inne obowiązki mi na to pozwolą.

Podsumowując – regularność to klucz do życia bloga. Ustalone z czytelnikami konkretne dni, a może nawet rodzaj postu, jaki w te dni się będzie pojawiał, to klucz do życia bloga lifestylowego. Warto pamiętać, że takich blogów jest na pęczki. Dlaczego właśnie do mnie miałby ktoś wpadać, skoro go zaniedbuję i dostarczam treści raz na miesiąc?

 

2. Różna długość postów.

Miałam w swojej karierze takie wpisy, które składały się z jednego zdjęcia i jego podpisu, z cytatu albo z trzech refleksyjnych zdań. To jest dobra technika, ale na tworzenie luźnych notatek w kalendarzu, a nie na blogu, który w założeniu ma przyciągać zainteresowanych. Zaczynając pisać Wolniej, spytałam kogoś, kto lepiej się na tym zna:

– Z ilu słów powinien składać się jeden wpis?
– Jeśli chodzi o twoją tematykę, to 500-600. – usłyszałam w odpowiedzi.

Okej, zatem od początku trzymałam się tych wytycznych i mało znajdziesz tu postów, które mają mniej niż 500 słów. Czy to jest najlepsza droga? Na start owszem, bo w moim przypadku pomogła wyrobić sobie nawyk pisania, a nie zbierania krótkich myśli, jak miałam w zwyczaju kiedyś. Z czasem zauważam, że 500 słów to za mało (np. w dzisiejszym wpisie), więc teraz traktuję to jako minimum.

Podsumowując – ustal ile słów powinny mieć twoje posty i trzymaj się tego. Czytelnik będzie wiedział, czego się u ciebie spodziewać, a ty na pewno rozwiniesz się kreatywnie, jeśli próg słów będzie większy niż ten, do którego przywykłeś.

 

3. Niesprecyzowane kategorie.

Ciekawe kategorie czy serie wpisów mogą stać się hitem bloga lifestylowego. Wyróżnić go. Zawsze nazywałam kategorie bloga banalnie. Były działy: kuchnia, uroda, książki, podróże. Jak wszędzie. Teraz ciągle główkuję nad najlepszym podziałem, ale już zrezygnowałam z tych banalnych, wymienionych dwa zdania wcześniej.

Uwagę na kategorie zwróciłam po radzie, którą dała mi dr Marta Klimowicz. Powiedziała mi mniej więcej tyle, że jeśli znalazłam swoją cechę charakterystyczną, czyli szeroko rozumianą „powolność”, to dlaczego nie kontynuuję tego w poszczególnych wpisach?

Podsumowując – warto przemyśleć o czym tak naprawdę chce się pisać i skategoryzować to w przejrzysty sposób, pasujący jednocześnie do idei bloga.

 

4. Nie zagłębianie się w tematykę blogowania.

Przede wszystkim mam na myśli wpisy doświadczonych osób i książki. Szczególnie polecam cztery.

  1. Tomek Tomczyk, Bloger – poradnik dla blogerów
  2. Tomek Tomczyk, Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj 
  3. Joanna Glogaza, Marta Klimowicz, Zawód: bloger. Jak zarabiać na blogu i odnieść sukces? (e-book, 24.90 zł)
  4. Dorota Zalepa, Jak pozycjonować bloga? (darmowy e-book)

Podsumowując – niezależnie od etapu blogowania, na którym jesteś, warto wiedzieć więcej i zapoznać się z tymi lekturami blogerskiego kanonu.

 

5. Zapominanie o portalach społecznościowych.

Co z tego, że zawsze miałam fanpage na Facebooku, konto na Twitterze, Google+ i innych mediach, skoro nie dbałam o to, by pojawiały się tam treści. Kolejny blogerski strzał w stopę. Dzisiaj połowa ruchu na blogu jest stamtąd.

Weźmy na przykład Facebooka. Nie przekłada się to na polubienia strony, prędzej na kliknięcia, ale publikowane tam przeze mnie posty docierają do kilku tysięcy osób. To potężne narzędzie, które może bardzo ułatwić promocję bloga.

Podsumowując – dobrze od początku aktywnie działać w mediach społecznościowych, utrzymywać tam stały kontakt z osobami, które zaufały ci na tyle, że kliknęły „lubię to”. A, i jeszcze jedno. Informując o nowym wpisie nie wystarczy, że wkleisz link. Należy się zdanie wyjaśnienia. Teraz już wiem.

 

Dostrzegam jeszcze kilka błędów, które popełniałam na przestrzeni lat, ale nie piszę tu teraz e-booka, więc co powiesz na drugą część wpisu za jakiś czas? Daj znać, czy też zdarzyło ci się popełniać jakieś błędy i jak sobie z nimi poradziłeś? 

[separator type=”thick”]

Podobał ci się ten wpis? Pokaż go światu. Dzięki poniższym przyciskom zajmie ci to tylko chwilę.

  • Przydatne info. Sama mam za sobą kilka takich blogowych startów. Nawet teraz, „cześć, jestem ola” stało się takim bardziej moim miejscem, gdzie chcę kolekcjonować wspomnienia, przy tym robić dużo zdjęć i pisać, a ostatnio poczułam potrzebę czegoś więcej, czegoś co sprawi, że ruszę do przodu bardziej i chcę, stąd „cześć, masz to” 🙂 ściskam ciepło i na drugą część wpisu mówię tak!

  • Ja też przeszłam przez różne etapy blogowania. Kiedyś było trudniej, bo portale społecznościowe nie był rozwinięte w takim stopniu jak dziś 😉
    Nie daj Boże pokazać swoją twarz na blogu. A dziś? Czasy się strasznie zmieniły. Ja pamiętam jak 5 razy byłam na stronie głównej Onetu, a zwłaszcza mój blog. To było czyste szaleństwo, wyświetlenia skakały jak szalone a ja biedna miałam tylko 19 lat i mój świat stanął na głowie 🙂 Ale przestałam blogować od 2011 roku a dziś wracam, chyba znów brakuje mi tego szaleństwa.

    http://my-blue-rain.blogspot.com/

    • Portale może nie, ale jakimś cudem pamiętam, że miałam 50 tys. komentarzy na całym blogu, chyba dzięki „zarabianiu” na „grafice”. 😛 Gwiazdki od Onetu też mi się przytrafiały, a byłam jeszcze młodsza, bo to czasy gimnazjum. Największe wrażenie zrobiła oczywiście pierwsza. 🙂

  • Kornelia Kondzia

    Mój pierwszy blog pojawił się dwa lata temu. Były na nim opowiadania. Dziś gdy je wspominam chce mi się śmiać. Cieszę się, że się wtedy nie ujawniłam z imieniem i nazwiskiem! Dzisiaj zupełnie inna sprawa. Pomimo tego, że dopiero zaczynam. Co do Twojego posta, jest świetny. Daje do myślenia. Jestem za abyś napisała drugą część, na pewno przeczytam! 🙂

    http://fidelisadmortemm.blogspot.com/

  • Założyłam blog z opowiadaniem – mniej-doskonali.blogspot.com – w trzeciej klasie gimnazjum, czyli nie tak dawno i za najgorszy błąd uważam brak wyjaśnienia, co to jest. Czytelnicy pewnie po wejściu uciekali, bo nie wiedzieli, czy to pamiętnik w trzeciej osobie, czy opowiadanie, a jak opowiadanie, to jakiego rodzaju.

  • Ostatnio dotarło do mnie, ile błędów popełniłam i dlaczego mimo tak długiego stażu w blogowaniu, mój blog jest beznadziejny. Jestem za kolejną odsłoną tego wpisu. 🙂

  • Pamiętam jak prowadziłam bloga z ‚grafiką’ 🙂 Nagłówki na zamówienie i tym podobne ;). Przypomniałaś mi o tym i o wymianie ‚na komentarze’. Mimo wszystko, dobrze wspominam ten czas, poznałam wtedy kilka fajnych osób, z jedną do dziś utrzymuję kontakt.

    • Ja też poznałam wtedy fajnych ludzi, kontaktu nie mamy prócz bycia znajomymi na fejsie. 🙂

  • Margaret Król

    Ciekawy post. Podoba mi się, że przedstawiłaś jak to było z Tobą.

    • Cieszę się, że Ci się podoba, zapraszam częściej, może znajdziesz jeszcze coś dla siebie. 🙂

  • Joanna Grams

    Niecodziennie czyta się o historii blogowania dokładnie takiej jak własna. <3 Ja też zaczynałam od fanowskich blogów (u mnie królował Blog 27, potem Avril Lavigne), przechodziłam przez etap robienia nagłówków takie jak Ty pokazałaś, pisanie opowiadań (Jonas Brother, Demi Lovato, Miley Cyrus, Selena Gomez w roli głównej, a w moim przypadku również piłkarze i łyżwiarze figurowi) oraz ocenialnie blogów. Czasem to aż mi się wierzyć nie chce, że z takiego blogowania można wyrosnąć na blogera z prawdziwego zdarzenia, ale jednak ten bagaż doświadczeń i wspomnień dużo uczy. 🙂

    • Blog 27! <3 Avril! <3 (do dziś kupuję jej perfumy) 😀

      • Joanna Grams

        Ja perfum Avril nie kupuję, ale dalej słucham jej piosenek i mam na półce jej 3 pierwsze płyty, zaraz obok krążka B27. 😀

  • Bardzo fajny wpis. Ja tez potrzebowałam trochę czasu 🙂

  • Moja ‚kariera’ blogowa wyglądała identycznie 🙂 Nadal mam zachowane w czeluściach komputera stare nagłówki i ikonki z sentymentu 😉 A Ciebie to pamiętam jeszcze z czasów Exellens(?) i Zahira 😀

    • Kariera naszych roczników NIE MOGŁA WYGLĄDAĆ INCZEJ. Z poważaniem, Zahirinka. 🙂

  • Chyba każdy bloger popełnia błędy, w końcu to z nich najwięcej się uczymy. Bardzo dziękuję za polecenie e-booka o pozycjonowaniu. 🙂

    • Nie ma za co, jest bardzo pomocny. Co prawda trafiłam na niego po pierwszych naukach o pozycjonowaniu, ale nie zmienia to faktu, że wpisuję go w kanon blogerskich lektur obowiązkowych. Pozdrawiam! 🙂

  • Ojejku, dokładnie takie same etapy blogowe przechodziłam! Z tym, że ja pisałam o Avril i Miley aka Hannah Montana, później grafika i 20 komentarzy za logo, ale, później jeszcze były opowiadania, o! Szkoda, że nie pamiętam adresów swoich wszystkich blogów z dzieciństwa..

    Obecnego bloga zaczęłam tak na serio rozwijać dopiero niedawno, dbając równocześnie o instagrama i fanpejdża, i chociaż, wiadomo, ciągle chciałabym więcej, to i tak widzę sporo zmianę odkąd się zaangażowałam. Nie wiem jeszcze jak uda mi się z systematycznością kiedy zacznę studia(btw, pjona studentko UJ! :D), ale będę się starać by wciąż pojawiały się w miarę regularnie, bo za nic nie chcę rezygnować z bloga 🙂

    • Przypomniały mi się teraz też wymiany komentarzy. Miewałam posty, gdzie po kolei było np. 50 komentarzy o treści „wymiana + adres bloga”, na Onecie po dwukrotnym kliknięciu pojawiały się dwa te komentarze, więc szybko szło. 😀

      Piąteczka! Jesteśmy z UJ, ale spróbujemy z tym żyć. 😉

  • U mnie nadal ciągnie się błąd związany z kategoriami a co za tym idzie z tematyką. Przyznam, z przykrością, że jeszcze sobie do końca nie radzę z rozwiązaniem tego problemu. Te konta społecznościowe jeszcze też trochę mnie przerastają, ale dla chcącego nic trudnego.

    • Kwestia wzięcia kartki i pogłówkowania nad nią. Zastanowienia się, w którym kierunku chcesz iść. Nie jestem ekspertem, ale czuję, że warto. 🙂 A społeczności – kwestia przyzwyczajenia.

  • Joasia Węgrzyn

    Post na prawdę pełen inspiracji! Wiele przydatnych rad padło w tym wpisie! Na pewno skorzystam nie z jednej!
    Miłej reszty wakacji Ci życzę!
    Zapraszam ;)) http://hot-schot.blogspot.com/

  • Widzę, że zaczynałyśmy tak samo 😀 Aż zaczęłam się zastanawiać czy mam gdzieś na starym komputerze te wszystkie nagłówki itp, które robiłam 😀

  • Wiktoria

    Też tak zaczynałam, więc nie jesteś sama. Fakt faktem, że bloga mam od kilku dni, gdy byłam młodsza pasjonowały mnie nagłówki, kolaże, tła i tym podobne.
    -> wiktoriaszymanska.blogspot.com

  • Dzięki za moc informacji, które mi się bardzo przydadzą na początku mojej blogowej drogi 🙂

  • ciekawa jestem w takim razie drugiej części;)

  • Jestem chętna na drugą część takiego wpisu! Mój blog dopiero raczkuje, jestem w tym trochę zagubiona, ale mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej 😉
    Staram się dodawać posty regularnie (w środy i niedzele), ale nie zawsze wychodzi, np w tym tygodniu wyjeżdżałam do Wrocławia i miałam dużo roboty związanej z pakowaniem / przygotowaniami i nie zdążyłam 🙂
    Natomiast kategorie mam i na innych blogach bardzo lubię taki podział. Gdy wpadam gdzieś pierwszy raz, to jeszcze nie do końca wiem czy mnie zaciekawi i klikam w różne kategorie 😉

    • Najgorzej właśnie zorganizować się podczas wyjazdów! Bo ja jeszcze nie umiem produkować postów na zapas, zawsze piszę dzień przed i w dzień publikacji, nigdy z większym wyprzedzeniem, co mi utrudnia regularność, stąd przymusowe blogowe wakacje ostatnio. 😉

  • Uwielbiam te nagłówki! Sama takie tworzyłam i sprawiały mi super frajdę 😀 Też ściągałaś miliony plików .psd i używałaś ich do grafik? Ja miałam cały dysk nimi zapchany 😀
    Odnośnie rad, bardzo mi się przydają, chociaż największy problem mam z regularnością. Popracuję nad tym jak będę miała dużą listę tematów do pisania, póki co tematy wskakują do głowy, a ja o nich piszę i znowu mam tj. spokój i czekam na nowe pomysły. 😀

    • Ja nadal mam miliony plików .psd na dysku i ciągle uważam, że jeszcze mi się przydadzą! A na płytach zgrane pędzle, textury, fonty, stampsy (?), akcje do Photoshopa, instalki darmowych programów typu Gimp i Photo Filtre i wiele innych ciekawostek. 😀

      • Katarzyna R

        Sorki bardzo ale co oznaczają te wszystkie słowa? Zgrane pędzle? textury? itd, czym to się je? a pliki psd.?

  • socin

    Ale się cieszę, że książka Cię zainspirowała! Trzymam kciuki za dalszy rozwój bloga!

    • Miło tu Panią widzieć. Dziękuję za książkę, blog i grupowe wskazówki. 🙂

  • Dziękuję za polecenie dodatkowych lektur blogerski 😉 Jeszcze ich nie znam, nie czytałam, a chętnie się zapoznam. Druga część wpisu jak najbardziej się przyda. Koleżanką po fachu jesteś! 🙂

  • Świetnie ujęłaś najważniejsze wskazówki dla blogerów – ja przez wiele „napraw” już przeszłam a i tak ciągle jeszcze wiele zostaje do zrobienia 🙂

  • Dużo tych błędów, ale widzę, że wyciągnęłaś wnioski i dzielnie działasz w polskiej blogosferze. 🙂

  • Dzięki za wskazówki. Na pewno okażą się bardzo pomocne przy dalszej pracy dla osoby z tematem jeszcze nie w pełni rozeznanej 😉 – mnie

    • Zajrzałam na Twój blog i nie powiedziałabym, że taka nie w pełni rozeznana jesteś. 😀 Pozdrawiam! 🙂

  • Czytając o Twoim blogu o Gosi Andrzejewicz przypomniało mi się, że mój pierwszy blog był o Nelly Furtado, a potem o Janie Pawle II 😀

    • O Janie Pawle II? To wygrałaś! Bardzo szanuję, ale nie pomyślałabym, że można o nim blogować. 😉

      • Taki zryw młodego serca;) Szanuję oczywiście do dzisiaj, lecz w bardziej dojrzały sposób.

  • Aż sobie przypomniałam moje blogi z młodzieńczych lat 😀

  • Mój błąd – zupełnie nie potrafię się promować, to jakoś do mnie nie pasuje, więc mam opory.
    Twój blog jest piękny! Zachwycam się szablonem i zdjęciami 😀 Coś czuję, że będzie wśród moich ulubionych, bo i treści są mi bardzo bliskie 🙂

    • Znam to! To znaczy też miałam opory przed promocją i obawy nawet przed udostępnieniem bloga na prywatnym profilu fb. Na szczęście na dobre mi to wyszło 🙂

      • Dodam także, że miło mi czytać, że podobają Ci się treści, bo dochodzą mnie słuchy, że u mnie raczej przerost formy nad treścią i daleko tak nie zajadę 😀

  • Ha! Teraz już wiem, kto robił takie piękne nagłówki blogów z opowiadaniami, które namiętnie czytałam (a nawet kilka pisałam) w gimnazjum! 😀
    Mój pierwszy blog był o mnie (szkolne sprawy gimnazjalistki i pozdrowienia dla kolegów #fascynujące), później kilka lat były opowiadania (najpierw własne, później fanfiction z High School Musical, a później znów własne), a w liceum kilka blogów z recenzjami książek. Zapomniałam o nich i po latach natknęłam się na własną recenzję, kiedy czegoś szukałam – fajne, trochę dziwne uczucie 😉

  • jons1234

    Jestem posiadaczem tygodniowego bloga i z uwagą przeczytałem wszystkie, z naciskiem na słowo wszystkie, uwagi i oczywiście powielę te błędy, bo jestem uparciuch, ale teraz to zrobię świadomie, a to ważne i za to dzięki. Paru rzeczy nie ogarniam, bo jestem dojrzały facet z przewagą na facet. Wy dzieciaczki wyssaliście internet z mlekiem matki …………. Tak więc dzięki, a poradniki. Nie korzystam bo działam bardziej na czuja i nie chcę się kierunkować.Na giełdzie też tak działam i może dlatego zbieram lanie, ale to moje lanie.

  • Dopiero raczkuję w blogosferze i niestety moimi największymi błędami jest brak regularności oraz zapomnienie o portalach społecznościowych, konta są, ale z wpisami gorzej. Mam nadzieję, że w końcu w natłoku pracy uda mi się znaleźć czas na regularność, bo tego najbardziej bym chciała. Mam sprecyzowane kategorie na blogu, wiem czego chcę oraz sporo lektur dotyczących blogowania i rozwoju więc to już coś 🙂 Czasami przydałby się jeszcze jakiś kopniak na rozruch 🙂 Czekam z niecierpliwością na dalszą część wpisu.

  • Chętnie przeczytałabym część drugą tego posta:) Zanotowałam kilka rad jak np. kategorie

    • To się za nią niedługi zabiorę, bo widzę, że tematyka blogowania cieszy się tu sporym zainteresowaniem 🙂

  • Rozwinięcie tematu „dziecięcego blogowania” chętnie przeczytam. Rozwinięcie błędów również. Któż nas ich nie popełniał/popełnia?

  • Ja początkowo odpuściłem sobie seo, bo wyczytałem, że przecież bloga nie trzeba pozycjonować. Największa głupota… pozycjonowanie to podstawa!

    • Ja na początku nie wiedziałam nawet czym ono jest, od dwóch miesięcy dopiero pozycjonuję wpisy 🙂

      • I jakie efekty po 2 miesiącach? Widać różnice?

        • Tak, kilkaset wejść z Google. Plus sam fakt, że po wpisaniu w wyszukiwarce np. „błędy w blogowaniu” ten post pojawia się jako pierwszy – cieszy mnie to 🙂

  • Ojej, a moje pierwsze blogi były chyba pamiętnikami (no jakżeby inaczej!) i były we wszystkich kolorach tęczy. Tragedia! 😀

  • Każdy początkujący popełnia błędy, na których się uczy. Ja prowadzę bloga podróżniczo – fotograficznego już od roku i zauważyłam ogromne postępy:) Śledzę inne ciekawe miejsca w sieci i się nimi inspiruję, jednak moim największym problemem jest właśnie regularność… Największą wenę do pisania postów mam wtedy, gdy posiadam ciekawe fotografie z miejsc, które zwiedziłam. Wycieczki nie są możliwe kilka razy w tygodniu. Jest to nieregularne, czasami niezależne ode mnie. Piszę głównie o Islandii – tu jestem zależna od pogody oraz grafiku pracy. Rozumiem, że to tylko wymówki… Chyba naprawdę powinnam dać z siebie wszystko… Dziękuję, że zwróciłaś na to moją uwagę!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Dorota

    • Ależ proszę i za komentarz dziękuję. Rozumiem, że przy blogu podróżniczym trudniej o regularność, ale jednak jest ona kluczowa. Może więc poszerzenie tematyki? Wydaje mi się, że to może być dobrym pomysłem na uzupełnienie luk w blogowym grafiku. 🙂

  • Szalenie pomocny post 🙂 staram się aby moj blog był przejrzysty, jednak z pewnością nie raz wkradają się błędy.

  • Gosia Andrzejewicz rządzi! Moje początki sięgają do gimnazjum i pierwszego bloga ze zdjęciami z wszystkich ognisk naszej paczki. Kiedy reszta paczki dowiedziała się, że publikujemy coś takiego w internecie to już nie było tak wesoło 😀

  • Oho, ja przede wszystkim muszę popracować nad ostatnim punktem! Brak czasu sprawia, że aktywność na moim fanpage’u jest baaardzo niska. A przecie FB to takie świetnie narzędzie! Dzięki za tego posta! Takie wytknięcie błędów motywuje 🙂

    • Komentarz sprzed pół roku – czy coś się zmieniło w Twoim blogowaniu? 🙂

  • Konkretne porady, dziękuje 🙂 Fajnie, że wreszcie gdzieś znalazłam informację o sugerowanej długości wpisu – zawsze mam z tym problem.

  • Świetny post dla osób początkujących! Dziękuję Ci bardzo! 🙂

  • maledine happy

    Bardzo fajny post, z którego mogłam się wiele dowiedzieć. Od razu rzucił mi się w oczy. Z chęcią zastosuję te porady także na swoim blogu.

  • Oliwia

    Ale zaskoczenie! Kojarzę te nagłówki. W życiu nie zgadłabym, że od nich trafiłaś tutaj. Sama też tworzyłam podobne „grafiki” z „zamierzchłych” czasach. Może też powinnam spróbować blogowania jeszcze raz? 🙂

    • Miło Cię tu widzieć! To fajne, że ktoś mnie zna od lat 😀

Podobne wpisy