Zdrowe odżywianie? Można inaczej!

Styczeń to zazwyczaj, pomimo minusowych temperatur, niezwykle gorący okres w roku. Nasze kalendarze kipią od postanowień, wykupujemy karnety na siłownię, a z tapety na telefonie przy każdym sprawdzaniu godziny mruga do nas napis: „nowy rok, nowy ja”. Niestety, mniej więcej w połowie miesiąca mróz daje nam się mocno we znaki, kto jeszcze studiuje tuż za plecami zaczyna czuć oddech sesji i wiadomo, nikt nie ma z górki, więc postanowienia zaczynają się rozmazywać.  Mam na ten rok parę dużych i małych postanowień. Jednym z małych jest nauczenie się dobrze jeść. Wiecie co mam na myśli. Jeść dobrze to nie zadowalać się wariacjami z tymi samymi produktami w roli głównej. Nie wcinać tylko tego, co łatwe w przygotowaniu i niewymagające. Przypomnieć sobie, że można zjeść coś innego niż jasny makaron, biały ryż, pierogi i kanapki. Żeby to dobre jedzenie było tak bardzo „moje” jak codzienne wrzucenie zdjęcia na Instagram czy przeczytanie co najmniej paru stron książki.

Tak trudno jeść zdrowo…

Zdrowe i regularne jedzenie jest istotne – to frazes, który w dobie Ewy Chodakowskiej każdy zna. Ale czy każdy wierzy w moc tych słów? Czy każdy spróbował na jakiś czas odrzucić śmieciowe jedzenie i zaobserwować siebie, swoje samopoczucie? No właśnie, znamy odpowiedź.

Wszystko rozumiem. To trudne, trzeba poszukać pomysłów, zrobić zakupy inne niż zawsze, stać przy garach pół godziny dłużej. Rozumiem. Mimo to, kiedy tylko mogę, robię to, bo zdążyłam zauważyć, że to dla mnie dobre. Jednak studiuję dziennie, trzy dni w tygodniu spędzam całe na uczelni, pozostałe w pracy, w weekendy też nigdy się nie nudzę, zawsze jest tyle do zrobienia i przyznaję, są dni, kiedy zakręty okazują się dla mnie za ostre i nie wyrabiam. Wtedy wcinam makaron z pesto albo odsmażam pierogi. A raczej – wcinałam i odsmażałam, dopóki nie uświadomiłam sobie, że można inaczej.

Można z pudełka

Momentem przełomowym było przypomnienie sobie o istnieniu cateringów. Najpierw wydało mi się to trochę nie w moim stylu. Tak jadają sportowcy i celebryci, nie ja! Ale hej, dlaczego nie, wszystko jest dla ludzi. I tym sposobem znalazłam szalenie przydatne narzędzie – łatwą w obsłudze porównywarkę cateringów Cateromarket. Wystarczy kilka kliknięć, żeby znaleźć to, czego się szuka. Serwis zestawia firmy cateringowe, dzieli na przejrzyste kategorie, pozwala na porównanie m.in. cen i opinii klientów oraz daje możliwość wymiany doświadczeń. Wygląda to tak:

Jak działa dieta pudełkowa?

Nie chodzi mi o sam fakt, że można na niej schudnąć czy osiągnąć inny cel, ale o funkcjonowanie idei. A idea jest taka, że każdego dnia dostaje się do domu lub do pracy posiłki (zwykle pięć), wszystko o określonej godzinie, chociaż najczęściej kiedy jeszcze śpimy kurier podrzuca nam pod drzwi torbę pełną świeżo przygotowanych pyszności 😉  Dieta pudełkowa dostosowana jest do indywidualnego zapotrzebowania kalorycznego i stylu życia.

Mój przykładowy dzień z jedzeniem z pudełek

Kiedy już Cateromarket pomógł mi najpierw obliczyć w jakim przedziale kalorycznym powinnam szukać diet, wybrałam catering z grupy standardowych. Zerknijcie na przykładowy zestaw dzienny (akurat z soboty, którą chciałam poświęcić na naukę):

.

ŚNIADANIE
Orkiszowa drożdżówka z mozarellą, suszonymi pomidorami i szynką drobiową
+ serek wiejski ze szczypiorkiem

DRUGIE ŚNIADANIE
Sezamowo-cynamonowy krem owsiany
(dla mnie mistrzostwo!)

OBIAD
Razowe penne ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i fetą

PODWIECZOREK
Razowe fit krakersy + cytrynowy hummus z kolendrą

KOLACJA
Sałatka z marynowaną dynią, indykiem, szpinakiem i orzechami włoskimi

Cóż mogę napisać na koniec, po wklejeniu tych smakowitych zdjęć, rozmarzyłam się o jedzeniu i o kolejnej dostawie pod drzwi 😉  Lećcie spróbować dobrać dietę i firmę dla siebie!

  • Super wygodne! Muszę o tym pomyśleć! 😉

  • Jeśli sami nie mamy w sobie na tyle samozaparcia, by zdrowo się odżywiać to jest to świetne rozwiązanie. Czasami oprócz chęci brakuje nam też czasu, żeby zdrowe posiłki sobie przygotować. Wtedy warto pomyśleć o takiej opcji. Ja coraz częściej się nad nią zastanawiam 🙂

  • fajny pomysł, ale zupełnie nieekologiczny – tyle plastikowych pudełek!:)

    • Z drugiej strony, przygotowując jedzenie samemu, też produkuje się mnóstwo śmieci, a tu oszczędza się trochę wody 🙂

    • Plastik można przetwarzać, jest znacznie lepszy niż styropian 🙂

      • Można, ale można też robić swoje jedzenie w swoich pojemnikach. Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję niczego ze styropianu 😛

        • Ale pewnie kupujesz pieczywo w foliowych/papierowych torebkach, owoce na wagę w siatkach, płatki owsiane w opakowaniach… Tych śmieci nie ma, kiedy korzystasz z diety pudełkowej.

          • W sumie też są, bo przecież w czymś muszą być owoce kupione przez dostawców pudełka. Oni na pewno kupują większe ilości, więc mniej materiału się zużywa na opakowanie.
            Wyglądałoby to mniej więcej tak:
            – mniej materiału na opakowanie;
            – to samo do stworzenia posiłku;
            – skutki uboczne dostawy do naszego domu (ktoś musi to przywieźć przecież);
            – opakowanie na konkretny posiłek;
            – brak zmywania.

        • Jeśli mam możliwość wyboru, to wybieram surowce biodegradowalne albo nadające się do recyklingu. Ale nie zawsze mogę wybrać. Jeśli zamawiam jedzenie do pracy, to zazwyczaj przyjeżdża w styropianie niestety 🙁

          Myślę, że to się wyrównuje w przypadku takiego cateringu: oni zużywają energię, wodę i paliwo, ale za to ja produkuję mniej śmieci i nie muszę zmywać. Chociaż mógłby ktoś stworzyć catering dostarczany w jadalnych opakowaniach albo jakichś eko z prasowanego papieru czy coś takiego 🙂

          • Albo w takich wielorazowego użytku, które można zostawić wieczorem pod drzwiami i osoba dostarczająca jedzenie rano zabierałaby pojemniki z powrotem 🙂

  • W Krakowie polecam FreshFit – pyszne jedzenie!

  • Jeżeli komuś brakuje czasu na zdrowe gotowanie to taka pudelko wa dietą to świetne rozwiązanie.

  • Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Przyznam szczerze, że to mi się w głowie nie mieściło. Przecież pudełkowe jedzenie nie może być dobre (przynajmniej tu w Polsce – zrażona zostałam „sushi” pudełkami). Może jednak warto spróbować? Na razie pozostawię siebie z tym pytaniem i może kiedyś sobie o tym przypomnę 🙂

  • Kurczę, muszę o tym więcej poczytać, bo wprowadzanie zmian żywieniowych idzie mi całkiem opornie. Jeden tydzień jest idealni i jem zdrowo, a potem spada na mnie milion obowiązków i zdrowie odsuwam na drugi plan – a nie powinnam.

  • Elwina | Cukropuch.pl

    Dobre rozwiązanie i apetycznie wygląda. całe szczęście, że jednak nie muszę sobie odmawiać stania przy garach, dla mnie to czysta przyjemność i też jakieś kalorie się spali 😀