Chodź, nauczę cię być paryżanką

Wskaż mi kobietę, która nie ma słabości do stolicy Francji. Pewnie każda z nas przechodziła w swoim życiu okresy o poniższych i im podobnych nazwach…

Ach, gdyby tak on oświadczył mi się nocą pod Wieżą Eiffla…

Ach, gdyby tak móc zjeść na śniadanie dwa croissanty i tosty z masłem w kącie przytulnej paryskiej knajpki…

Ach, a gdyby tak mieć w szafie tylko takie ubrania, które wyglądają jak z tygodnia mody…

Ach, chciałabym codziennie rano w sukience do kostek jeździć rowerem (koniecznie z zamocowanych wiklinowym koszykiem) do pracy, a w weekendy na targ po świeże warzywa, z których czarowałabym zdrowe obiadki…

Ach, gdyby tak mieszkać na piątej dzielnicy przy Panteonie, mieć też wiejski dom pod miastem i pole z truflami gdzieś, no wiem wiem gdzie, bo on się tym zajmuje…

Paryż urzeka atrakcjami i zabytkami. To muzeum pod gołym niebem kusi, wabi, pociąga, fascynuje, mnoży marzenia. Paryż jest fajny, a jego mieszkanki stanowią inspiracje dla wielu europejskich (i nie tylko) kobiet. Kontynuuj czytanie, jeśli chcesz dowiedzieć się, jak być prawdziwą paryżanką. Podobno możesz.

9cea5583fc90a5046e00d9440f5e032e08152598

20 RAD JAK BYĆ PARYŻANKĄ

(zebrane na podstawie notatek po przeczytaniu książki Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś i przemyśleń własnych)

W biblioteczce miej dużo książek. Bardzo dużo. Nie tylko dlatego, że są warte uwagi, ale mają ładny tytuł, kogoś ci przypominają lub po prostu wypada je mieć, by uchodzić za oczytaną. Na najważniejszym miejscu m.in. Lolita Vladimira Nabokova, Obcy Alberta Camusa, Pani Bovary Gustave’a Flauberta.


Po domu noś baletki zamiast kapci.


Smuć się czasem. Co tam smuć… Pozwól, żeby niewyobrażalny smutek ogarnął cię całą, chociaż sama już nie wiesz, z jakiego powodu.


Wyglądaj czasem, jakbyś była nieobecna i pochłonięta swoimi myślami.


Nie farbuj włosów. Naturalne zawsze wyglądają lepiej. Nie musisz też ich czesać. Najlepiej tylko umyj, rozczesz i daj im samodzielnie nabrać kształtu.


Witaj się ze wszystkimi, ale w głębi siebie nigdy nie miech ochoty na rozmowę z tymi osobami.


Kiedy spacerujesz, koniecznie przysiądź na ławce.


W szafie miej buty na wysokim obcasie, białą koszulę, klasyczne dżinsy, trencz Burberry.


Znajdź coś, co wszyscy lubią, na przykład małe kotki i nienawidź ich z całego serca.


Nie bądź za dobrą matką. Jesteś przecież egoistką. Kochaj swoje dzieci, ale nie dopuszczaj do tego, żebyś musiała dla nich wyrzekać się samej siebie.


Nie odbieraj telefonu zaraz po usłyszeniu, a jak już to zrobisz – udawaj zaskoczenie, a najlepiej zaproponuj, że oddzwonisz za 5 minut.


Rada prosto od Coco Chanel: na kolację nie zapraszaj więcej niż 6 osób.


W wiadomościach nie używaj skrótów, a emotikony wysyłaj wyłącznie do przyjaciółek.


Bądź snobką. Nie kryj się z tym.


Zapomnij latem założyć stanik.


Nie bój się nazywać rzeczy po imieniu. Gdy ktoś pyta, jak się czujesz, nie odpowiadaj, że „dobrze”, jeśli tak naprawdę masz ochotę powiedzieć, że „fatalnie”.


Dbaj o swoją skórę. Makijaż makijażem, ważniejsze, co masz pod nim.


Bądź bogata. Nie szastaj pieniędzmi ani nie obwieszaj się złotem, ale noś pod pachą mądrą gazetę, bryluj słowem. Bądź bogata, ale wewnętrznie.


Dopadła cię chandra? Zjedz bagietkę z camembertem przy butelce bordeaux.


Kochaj kochać.


paris-women-pants-trousers-ban

Nie wiem, co ty myślisz o tym zestawieniu, ale dla mnie chwilami wieje absurdem. Tak, to całkiem dobre określenie. Zachowanie paryżanek (może tylko stereotypowych) jest absurdalne. Albo ja zwyczajnie nie umiem tego pojąć.

Sięgam po książki takie jak Bądź paryżanką…, bo często jestem ciekawa, jakie nowostki tam wyczytam i wolę sięgnąć nawet po taką książkę, niż przez te dwie godziny oglądać telewizję (więcej czasu jej czytanie nie zajmie).

Przy okazji stworzyłam małe zestawienie książek, które kojarzy mi się z tematyką postu. Czytałaś którąś?

Bez nazwy 1

  1. J. L. Scott – Lekcje Madame Chic 
  2. P. Druckerman – W Paryżu dzieci nie grymaszą
  3. P. Druckerman – Dziecko dzień po dniu 
  4. A. Ghesquiere, M. de Foucault – Sposoby Francuzek na urodę 
  5. T. Jett – Zawsze szykowna
  6. J. L. Scott – W domu Madame Chic
  7. K. Karbo – Księga stylu Coco Chanel 
  8. A. Berest, A. Diwan, C. de Maigret, S. Mas – Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś 

A ty jak wyobrażasz sobie paryżankę?
I co myślisz o czytaniu książek z tej listy?

  • Ewa

    Czytałam „Paryski szyk”, a kilka tygodni temu wpadła mi w końcu w ręce „Lekcje Madame Chic”. Obie sprawdziłam z ciekawości po serii poleceń, do obu uśmiecham się pod nosem. Treść zaskakująco podobna, ale żadna z nich mnie nie zachwyciła – co ciekawe, przy obu zwątpiłam gdzieś w okolicach połowy.

    Ale dla obu pozycji plus za ciekawe podejście do konsumpcjonizmu. 😉

  • Mam za sobą lekturę obu książek z serii o Madame Chic. Rzeczywiście, każda zabrała mi jakieś 2 godziny z życia 😉 Dla nas, Polek, niewiele jest w nich odkrywczych wniosków – bo ta cała postać paryżanki (nazwy mieszkańców miast piszemy małą literą ;-)) jest czymś, co powstało w amerykańskich umysłach. I nie ma w nim wcale więcej prawdy niż w stwierdzeniu „wszystkie studentki z AGH są brzydkie” czy „wszyscy Polacy mają żydowskich przodków”.

    Z lekkim rozbawieniem czytałam ochy i achy nad tym, że rodzina Madame Chic jadła obiad przy stole, a nie na kanapie przed telewizorem. Albo że robili zakupy codziennie na bazarku, zamiast jechać raz w tygodniu do marketu i zapakować lodówkę po sam dach gotowymi posiłkami. Albo że Madame Chic CHODZIŁA do kawiarni, żeby zobaczyć się z koleżankami. Jeśli to by miały być kryteria paryskiego szyku, to gdzie jest nasza polska wieża Eiffla?

    Obie książki natomiast sprawiły, że przemyślałam pewne aspekty swojej codzienności i wdrożyłam zmiany, które naprawdę ułatwiają mi życie 🙂

    Nota bene, Audrey Hepburn, która tak często jest uznawana za ikonę stylu francuskiego, była Brytyjką urodzoną w Belgii i wychowaną w Holandii. Jej francuskość polegała chyba tylko na tym, że nosiła baleriny (a Brigitte Bardot, która też je nosiła i w dodatku urodziła się w Paryżu, jakoś ikoniczna w tym kontekście nie jest…), a w „Sabrinie” jej postać wypowiedziała kwestię „Paris is always a good idea” 😀

    • Dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd. Na swoje usprawiedliwienie mam tyle, że to nie tak, że nie wiem, ale czasem po prostu robię coś automatycznie, co nie zawsze znaczy, że dobrze. Zła Ola, więcej koncentracji! 😀

      „Lekcje Madame Chic” są jedyną książką, którą rzeczywiście chciałabym z tej listy przeczytać, ale to pewnie przez te wszystkie wysławiające recenzje, na które trafiałam. Niech no tylko moja przyjaciółka, posiadaczka jednego egzemplarza, pojawi się w domu, to pożyczę i sprawdzę, co i jak, czy czasem nie żyję jak bliska znajoma tytułowej postaci. 😉

      Fajne jest właśnie to, o czym wspominasz. Zawsze po lekturze takich książek zapala się w głowie jakaś żaróweczka, która prowadzi do jakiejś zmiany. Czasem mikroskopijnej, ale jednak coś po sobie zostawia. Fajne, fajne, fajne.

      Audrey… Niby ją lubię, niby zapisuję przepisy w zeszycie z jej wizerunkiem, noszę koszulkę z jej zdjęciem (ewidentnie przerobionym w programie graficznym), ale co ja o niej wiem? Dodaję jedną z biografii do listy książek do przeczytania. Będzie podobnie jak z poradnikami – coś pozytywnego wniesie, na pewno. Zawsze mam tak po lekturze biografii kobiet, które cenię, np. Anny German czy Haliny Poświatowskiej.

      • Na Domo TV był kiedyś program „Gardens of the World with Audrey Hepburn”. Uwielbiałam go oglądać, bo to dokument, w którym można było zobaczyć nie Sabrinę, Jo, Holly czy księżniczkę Annę, tylko prawdziwą Audrey – niewymuszenie elegancką, z ogromną klasą, wciąż piękną mimo wieku, zmarszczek i choroby. Bardzo polecam!

  • Nie tak dawno kupiłam właśnie tą książkę „bądź paryżanką…” i wiem, że to kwestia 2 godzin.. ale no nie potrafię. Nie potrafię przez tą głupotę przebrnąć. Może faktycznie ze względu na inną kulturę.. sama nie wiem. Leży i czeka na mnie, na jakieś deszczowe popołudnie pewno jak nie będę już miała nic innego do roboty :)) ..

    ale przynajmniej zdjęcia ma bardzo ładne 😉

  • A mi się wydaje, że to nie paryżanki takie są, tylko takie powstało wyobrażenie o nich. Chociaż może to tylko moja niewiedza… żeby móc choć trochę bardziej realnie to ocenić to musiałabym chyba pobyć w Paryżu dłużej i móc poobserwować jego mieszkanki.

    http://mozejakostobedzie.blogspot.com/

  • Mi sie oswiadczyl na szczycie wiezy Eiffla😉

  • Olu, fantastyczny post 🙂 Myślę, że Paryżanki są kochane właśnie za tę niekonsekwencję i lekkie szaleństwo. I chyba każda kobieta trochę tego w sobie ma 🙂