Czy marzenia się spełniają?

Chciałam sama napisać post o marzeniach. Zadać sobie pytanie, czy warto je mieć, czy się spełniają i jak już, to same przy odrobinie szczęścia, czy trzeba im pomóc? Ale, ale… od czego mam blogowe koleżanki? Przepytałam i jak zwykle odpowiedzi, które otrzymałam wyczerpują temat, który chodził mi po głowie, a przy tym motywują. Taka już chyba uroda tych gościnnych wpisów.


Inne wpisy z serii, w której przepytuję blogerki:

Dlaczego one blogują?
Skąd brać motywację do rozwoju?
Kobieta aktywna, czyli jaka?


Dzisiejsze pytanie brzmi oczywiście:

Czy marzenia się spełniają?

Poznaj odpowiedzi moich gości.


Karolina

www.dolinakrzemowawelcometo.com

1

Nie lubię zwrotu “marzenia się spełniają”, bo sugeruje on istnienie jakiejś siły wyższej, energii kosmosu, która w swojej nieskończonej mądrości decyduje, że marzenia Kasi się spełnią, a marzenia Wojtka nie, a marzenia Uli spełnią się tylko w połowie. Marzenia się nie spełniają – marzenia same z siebie nic nie robią poza inspirowaniem nas do działania. Marzenia są po to, żeby kopnąć nas w tyłek i żebyśmy nie wegetowali na kanapie przez cały dzień.

Naszym największym grzechem jest to, że nie słuchamy samych siebie i źle interpretujemy nasze marzenia – wydają nam się przez to kompletnie nierealne i zniechęceni przestajemy działać. “Marzę o wygranej w Totolotka”, ktoś może powiedzieć – ale czy to wygrana w Totolotka jest naprawdę twoim marzeniem? A może w rzeczywistości marzysz o stabilizacji i komforcie, które niosą za sobą pieniądze? “Chcę zostać modelką!”, myślałam jako nastolatka – ja, dziewczyna o średniej budowie i pospolitej twarzy. Dopiero wiele lat później zrozumiałam, że moje marzenie nie miało wiele wspólnego z modelingiem – tak naprawdę chciałam występować przed ludźmi i być podziwiana.

Mój sekret na spełnianie marzeń? Zachowywanie tych najważniejszych tylko dla siebie. Wiele badań pokazuje, że częste mówienie i myślenie o naszych marzeniach sprawia, że jesteśmy mniej zmotywowani do ich osiągnięcia. Zawsze chciałam pracować w nowoczesnej firmie technologicznej, ale nie mówiłam o tym wszystkim dookoła. Zawsze chciałam też, żeby moje BMI spadło w rejony bliższe 22 niż 25 punktom, a przy każdej diecie trąbiłam o tym wszem i wobec. Efekt? Pracuję w Facebooku, ale nadal jestem klopsikiem.


Paula

www.rudejblog.pl

2

Czy marzenia się spełniają? Ola, chciałabym Ci tu napisać, że pewnie! Wystarczy, że usiądziesz tu, w tym fotelu i grzecznie poczekasz. Tak jak czeka się na wizytę u lekarza, wiesz, tego na fundusz. Kiedyś byłam i powiem Ci – długo się czeka. Na marzenia możesz czekać jeszcze dłużej. I wiesz co jest najpaskudniejsze w tym czekaniu? Że się nie doczekasz, kurde. Te małe stworki w naszych głowach – marzenia – same się nie spełniają. To nie zmywarka, że klikniesz „start” i robi się samo. Nie robi się. Nie z marzeniami. Jestem z tych, którzy na własnej skórze przekonali się, że na wszystko trzeba zapracować – zaharować – jak kto woli. I wiesz pewnie, że tak jak w ortografii jest masa wyjątków, w życiu też. No bo skoro ktoś wygrywa milion w totka, to przecież nie musiał się starać, prawda? Ale to są wyjątki. Jeśli siedzimy w tym wspomnianym fotelu, z herbatką w ładnym kubki i czekamy – nasze marzenia mogą się spełnić. Mogą, ale nie nam. Jest jeszcze opcja, że jednak się spełnią, ale nie tak jak byśmy chcieli – i nie w tym momencie naszego życia, który wybralibyśmy. Wiec wniosek jest jeden – albo ruszysz tyłek z fotela i zaczniesz działać albo czekaj. Może akurat wygrasz ten milion…?


Hania

www.haniako.wordpress.com

3

Mówiąc wprost – same niestety nie. Mogą się spełnić dopiero, kiedy im pomożemy, bo potrzebują napędu w postaci naszych działań. Dobrą wiadomością jest jednak to, że wtedy daje nam to jeszcze więcej satysfakcji. Wszystko jest w naszym zasięgu, czasem tylko wymaga pewnej pracy i przełamania barier.

Zawsze marzyłam, żeby podczas studiów zrobić coś więcej niż biernie uczestniczyć w zajęciach. Myślałam sobie „czemu nie?”. Na początku drugiego roku zapisałam się do organizacji studenckiej i z duszą na ramieniu powoli zaczęłam się zgłaszać do organizacji różnych wydarzeń. Wyobraźcie sobie, jak było to wielkim krokiem ku wyjściu ze strefy komfortu dla takiej nieśmiałej i cichej osoby, jak ja. Zrealizowałam swoje marzenie – byłam koordynatorką dużego projektu na uczelni, miałam pod sobą zgrany zespół, którym musiałam zarządzać.

Odnieśliśmy wielki sukces dzięki mojemu zaangażowaniu w motywowaniu zespołu i dużej pracy nad moją introwertyczną stroną. Spełnianie marzeń zmienia – koledzy i koleżanki z organizacji studenckiej mówią, że robię wielkie kroki naprzód. Na ten rok postawiłam sobie nowe wyzwania. Czasem trzeba powiedzieć sobie, że możesz wszystko, co tylko sobie wymyślisz, musisz się tylko na to odważyć!

Sądzę, że nasze marzenia to przede wszystkim pewna odpowiedzialność. Jeśli coś nam się marzy, to powinniśmy dążyć do tego, by to zrealizować. To nasze życiowe zadanie, w którym nie możemy zawieść. Chociaż w naszych wyborach podświadomie kierujemy się ku realizacji marzeń, warto pamiętać, że nic nie robi się samo. Zamieńmy pobożne życzenia na cele do zrealizowania, a wtedy na pewno marzenia się spełnią. A tak naprawdę, to my je spełnimy.


Adrianna

www.libranna.blogspot.com

4

Gdy słyszę to pytanie, moja wyobraźnia zaczyna pracować na wysokich obrotach. Przed oczami staje mi Kopciuszek i wróżka, która kilkoma machnięciami różdżki przemieniła łachmany i dynię w balową suknię i karocę. Fajnie byłoby mieć taką różdżkę, prawda? Języki same wchodziłyby do głowy, kilogramy uciekały w popłochu, pieniądze na koncie rosły z minuty na minutę, a na biurku leżałby bilet w jedną stronę na Wyspy Kanaryjskie.

Ostatecznie nie jest tak całkiem bajkowo, bo chociaż powtarzasz tę samą gramatykę od sześciu lat, ciągle mylisz czasy. Czasem żeby dwa, trzy kilogramy spadły, trzeba się pocić miesiącami. Nie wspominając już o pieniądzach, które z konta… znikają. A na biurku, zamiast przepustki do raju – rachunek za prąd.

Z drugiej strony – czy marzenia, które spełniałyby się ot tak, na pstryknięcie palca – byłyby rzeczywiście satysfakcjonujące? Mnie cieszy nawet powolna droga do celu. Sam fakt, że robię coś, by marzenia się urzeczywistniały, satysfakcjonuje.

I tak – marzenia się spełniają, ale zazwyczaj trzeba na nie trochę popracować. Oczywiście zależy to od tego, jakiego kalibru jest marzenie. Czasem i zrządzenie losu pomoże spełnić coś, o czym nie pomyślelibyśmy w ciągu najbliższych miesięcy czy lat. Jeśli jednak marzymy o czymś, co tak naprawdę wymaga jedynie regularnej pracy, której nie chcemy podjąć – to jesteśmy jedynym powodem, dla którego marzenia się nie spełniają.


A co ty o tym myślisz? Marzenia się spełniają?

Podobne wpisy