Czytajmy baśnie! O książce „Cudowne i pożyteczne” B. Bettelheima

Kiedy byłam dzieckiem uwielbiałam baśnie, bo pozwalały mi zanurzyć się w innym świecie, barwniejszym od realnego, pełnym postaci, które stawały się wyimaginowanymi przyjaciółmi. Nie miałam świadomości, że niesie to ze sobą coś więcej niż rozwijanie wyobraźni i przeświadczenie, że dobro zawsze w ostatecznym rozrachunku góruje nad złem.

Aż wreszcie zetknęłam się z Brunonem Bettelheimem, XX-wiecznym żydowsko-amerykańskim psychoanalitykiem, psychologiem, a także pedagogiem, autorem książki „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni”. To dzieło nie tylko dowodzące o wyjątkowości gatunku epickiego jakim jest baśń. Ono samo w sobie takie jest – cudowne i pożyteczne (dla rodziców i nauczycieli). Myślę, że z tym studium baśni powinna zapoznać się każda młoda kobieta, wchodząca w rolę matki. Cieszy mnie fakt, że trafiła w moje ręce już teraz i jednocześnie żałuję, że dopiero teraz. Odmienia patrzenie na baśnie, ale również na współczesne teksty, czy nawet animowane filmy skierowane do młodego odbiorcy.

cudowne-i-pozyteczne-o-znaczeniach-i-wartosciach-basni-b-iext6813820

Psychologiczny aspekt baśni podany jest tutaj w sposób bardzo przystępny, nawet dla osób psychologią się nie interesujących. Pewne jest, że jednorazowe przeczytanie tej książki nie wystarcza, żeby wszystko zrozumieć i zapamiętać. Niesamowite, że z każdym kolejnym sięgnięciem (nawet do fragmentów) można odkryć coś nowego albo odnaleźć inny sens czegoś, o czym wcześniej myśleliśmy wyłącznie jednoznacznie.

„Cudowne i pożyteczne” otworzyły mi oczy na to, jak ogromny wpływ mają baśnie na człowieka. Szalenie spodobał mi się słowa Dickensa: „Czerwony Kapturek to była moja pierwsza miłość. Czułem, że gdybym mógł poślubić Czerwonego Kapturka, żyłbym w doskonałym, błogim szczęściu”. Poświadczają one, jak mocno można pozostawać pod urokiem baśni.

Jaki wpływ mają baśnie na dzieci? Według Bettelheima, uwrażliwiają na wszelakie życiowe sprawy. Pomagają przejść do większych dzieł literackich, co uważam za ogromną zaletę czytania ich dzieciom. Nic tak nie rozbudzi głodu sięgnięcia po kolejną książkę, niż zainteresowanie inną, więc jeśli najmłodszy czytelnik zauroczy się w baśniach, to łatwiej mu będzie w przyszłości pójść o krok dalej. Mogą okazać się cenne przy odkrywaniu własnej tożsamości i swojego życiowego powołania. Wskazują, jakie doświadczenia są konieczne, aby rozwinąć się, poznać swój charakter.

W jednym z rozdziałów autor zadaje istotne pytanie, dlaczego w naszych czasach odrzuca się baśnie. Jak to w ogóle możliwe, że inteligentni rodzice, stawiający na rozwój swoich pociech, nie potrafią docenić tego gatunku i tym samym odcinają dzieci od wartości, jakie mogłyby zawitać w ich życiu? Według niektórych niezdrowo jest wpajać dzieciom czegoś, co nie oddaje życia w stanie rzeczywistym, ale to tak błahy argument… Przecież „prawda” dziecięca różni się od „prawdy” osoby dorosłej i wydaje mi się, że świat dzieci, nawet bez wpływu baśni i tak jest oderwany od realności.

Najprzyjemniejszymi w odbiorze były części o poszczególnych baśniach. Fajnie jest poznać od podszewki między innymi: „Czerwonego Kapturka”, „Kopciuszka”, „Królewnę Śnieżkę”, „Śpiącą Królewnę”, czy „Jasia i Małgosię”. Wszystko fenomenalnie ujęte w ramy historyczno-symboliczne, o których nie miałam pojęcia.  Poza tym dobrze poznać interpretacje, które do głowy by mi nie przyszły. Na przykład to, że wilk nie jest zwyczajnym wilkiem, ale symbolem mężczyzny, który dosłownie chce wykorzystać dziewczynkę.

To, że książka traktuje o baśniach może budzić poczucie, że jest łatwa do przyswojenia. Owszem, niektóre partie połyka się w mgnieniu oka, są przejrzyście napisane (należą się także ukłony w stronę tłumaczki, Danuty Danek), ale pojawiają się też takie, nad którymi trzeba się zastanowić, odwołać do swoich doświadczeń lub wiedzy. Szczególnie wiedzy z zakresu psychologii. Dużo nawiązań do Freuda i jego psychoanalizy, jak dla mnie – za dużo tych nawiązań.

Jeśli chcesz mieć pewność, że baśnie mają kluczowe znaczenie dla rozwoju dziecka, że podświadomie uczą, co jest dobre, a co złe i jak radzić sobie w trudnych sytuacjach – przeczytaj tę książkę. 🙂

I nie zapomnij mi napisać, jaka jest Twoja ulubiona baśń?

  • Czytam i czytałam od zawsze. Nawet studia wybrałam pod tym kątem! Moją ulubioną jest baśń o Agnieszce, zwanej Skrawkiem Nieba (ze zbioru „O wróżkach i czarodziejach”), której głównym morałem jest prosty wniosek: ludzie po tamtej stronie lasu są tacy sami jak my.

    Lubię też motywy z powracającą karmą – o ludziach, którzy pomagają i którzy otrzymują w zamian pomoc.

  • Uwieeeelbiam baśń o sześciu łabędziach i tę o cynowym żołnierzyku <3

  • to z pewnoscia ciekawa pozycja, zachecilas mnie do siegniecia. Ja polecam zas Tobie – o ile jeszcze ni znasz- „biegnaca z wilkami”. To takie basnie dla doroslych, rowniez z nuta psychologii. Warto 🙂