Dlaczego rozmowa jest lepsza niż serial?

Środa, 21:30. Papież Franciszek uciekł już z okna po spotkaniu z młodymi, młodzi tłumnie opuszczali strefę przy Franciszkańskiej 3, a dziennikarze wreszcie mieli co komentować, bo wcześniej, w oczekiwaniu, opowiadali tylko o tym, jak długo wszyscy czekają i jak bardzo są podekscytowani.

Okej, więc papieża nie było, komentarze były, ale wciąż nudne. Inne kanały nie chciały z nami współpracować, bo wiesz, my z tych, którzy wolą siedzieć przed komputerem niż przez telewizorem i nie posiadamy nawet podstawowego pakietu telewizji kablowej (trochę ubolewam, ale tylko trochę, bo i tak odwykłam od oglądania czegoś w określonej godzinie i przerywanego zbyt długimi reklamami). Wiwat player, wiwat youtube!

I wtedy on zapytał:
– Może pociśniemy kolejny odcinek Gry o tron?
– Hmmm, a może po prostu porozmawiamy? – odpowiedziałam niegrzecznie pytaniem na pytanie.

Zdziwienie, przerażenie, strach w jego oczach i prawie bezgłośne „ale o czym?”.

Ja naprawdę wkręciłam się w zagmatwane historie, spiski i zbrodnie szlacheckich rodzin z Westeros, szczególnie Daenerys Targaryen. Z tym, że przemoc i erotyzm, którymi ociekają te sceny, nijak miały się w tym momencie do podniosłych chwil ŚDM. Poza tym to serial z najdłuższymi odcinkami na świecie i już na szybko zdążyłam przekalkulować, do której to potrwa i o której pójdę spać. Zdecydowanie za późno i zdecydowanie wolę pogadać, niż znowu tylko razem być i wpatrywać się w ekran.

No ale o czym?

No o czym?

O czym można jeszcze gadać po męczącym dniu?

Może jednak coś obejrzymy?

Nie, nie obejrzeliśmy. W tle, co prawda, nadal dziennikarze na dziesiątki sposobów interpretowali ośmiominutowe wystąpienie papieża, ale my niepostrzeżenie zaczęliśmy rozmawiać o przyszłości, o tym, gdzie chcielibyśmy być za 2-4-8 lat, co osiągnąć zawodowo, jakimi ludźmi/parą być.

Potem już było coraz lepiej. Omawialiśmy możliwości rozwoju bloga, biznesu online, samorealizacji kobiet. Szczerze mówiąc, już dawno nie udało nam się poruszyć tyle kwestii. Co prawda nieco abstrakcyjnych i odległych, ale i tak stwierdziłam, że serial to byłby najgłupszy wybór z możliwych na ten wieczór.

dlaczego rozmowa jest lepsza niż serial 3

Bilans zysków:

  • 12 pomysłów na blogowe wpisy,
  • pomysły na rozwój zawodowy i blogowy,
  • nowe plany na wspólną przyszłość,
  • nowe spostrzeżenia na mnóstwo tematów,
  • czas spędzony naprawdę razem.

Bilans strat:

  • jeden odcinek serialu w plecy.

Zasnęłam dużo później niż gdybym serial obejrzała, ale who cares, była moc i gdyby rozsądek nie radził się wyspać przed kolejnym dniem, to odpaliłabym komputer i działała.

dlaczego rozmowa jest lepsza niż serial

Dlaczego rozmowa jest lepsza niż serial i czy seriale to zło?

Zacznę od końca – nie ma nic złego w oglądaniu seriali. Uwielbiam je, ale czasem trzeba umieć wyczuć, co wybrać. Umieć zrezygnować na rzecz z pozoru mniej atrakcyjnej i bardziej angażującej rozmowy.

Bo rozmowa, i tu odnoszę się do części pierwszej pytania, jest lepsza niż serial. Ma tę przewagę, że może z niej wyniknąć coś ekstra. Przepływ pewnej energii. Nowe pomysły. Poczucie, że nie jest się odosobnionym ze swoimi rozterkami. Że potrafimy więcej, niż tylko wysypać puff corn do miski, usiąść przed laptopem i podjadając oglądać.

P.S. A co do serialu, jestem dopiero na początku trzeciego sezonu. Jeśli chcesz do mnie dołączyć, możesz kupić cztery sezony w okazyjnej cenie.

  • Ewa

    Przyznam się, że nie pamiętam kiedy ostatnio oglądałam jakikolwiek serial, a od dwóch miesięcy mam telewizor – wciąż niepodłączony. Wszystkich to bawi… 😉 Za to nie wyobrażam sobie życia bez dyskusji, czasem nawet do rana, z ludźmi, którzy są mi w jakiś sposób bliscy. Różnica jest taka, że widzimy się coraz rzadziej.

    Wśród nich mam taki krąg osób, z którymi mogę porozmawiać dosłownie o wszystkim, w tym o najbardziej intymnych rzeczach, a do takich zaliczam przede wszystkim plany na przyszłość, marzenia, ale też jakieś swoje życiowe obawy. Takie myślenie na głos. Pamiętam, jak silnie oddziaływały na mnie pierwsze takie relacje i myślę, że dużo zmieniły. Pokazały też, jak bardzo na drugiego człowieka może wpłynąć umiejętność empatycznego słuchania. Czasami potrzebujemy go nie po to, żeby wymieniać się poglądami, a… żeby samemu poukładać swoje myśli. „Jeszcze nigdy nikomu tego nie mówiłem” – wiesz, o czym mówię?

    Ostatnio doszłam nawet do wniosku, że impulsem do powstania większości sensownych rzeczy, była właśnie jakaś rozmowa – czasami mniej, czasami bardziej poważna.

    Fajnie, że się tym podzieliłaś. Pod osobistymi tekstami często nie wiadomo, co powiedzieć. Więc inną liczbą komentarzy niż zazwyczaj się nie przejmuj. 😉

  • Anna Tyrała

    Zgadzam się z Tobą w 100% !

    P.S. Ja też właśnie zaczęłam 3 sezon 😀

  • hmmmm 😀 to u nas jest tak, że po całym dniu pracy w jednym miejscu, wspólnych posiłków i ogarniania mieszkania serial jest wisienką na torcie i z przyjemością wieczorem oglądamy odcinek lub dwa, czasem zajmując się w międzyczasie swoimi rzeczami (Fab rysuje, ja coś robię w albumie, bujo itp) 😉 Zazdroszczę Ci, że jeszcze tyle Gry o Tron przed Tobą 😀 My już czekamy na nowy sezon

  • Nie ma niczego złego w okazyjnym binge watchingu (kto ma pomysł jak to ładnie przetłumaczyć? oglądaniu ciągiem?) seriali. Ja tak mam, kiedy wychodzi nowy sezon któregoś z seriali Marvel/Netflix, ale taki serial to też dla nas źródło ożywionej dyskusji.

    Ale notka, chociaż oczywista, jest fajna. W domach rodzinnych mojego męża i moim niestety jest tak, że TV jest zawsze włączone, zawsze. Wigilia? Przyjazd dawno niewidzianego syna z żoną? Telewizja musi grać i każdy i tak jednym okiem ją ogląda. Straszne.

  • Myślę, że ostatnio w naszych relacjach międzyludzkich za mało jest rozmowy a za dużo patrzenia się w telefony czy ekran komputera. Nie spędzamy już razem czasu tylko jakby obok siebie i to jest przykre. Tak naprawdę nie znamy się nawzajem, bo nie starcza nam już czasu na rozmowę…

Related Posts