Wiesz na co wydajesz pieniądze? Pomoc niesie inspi budżet

Wiadomo, że posiadanie i wydawanie pieniędzy to sprawa indywidualna. Mimo to za wspólny mianownik można przyjąć fakt, że każdy z nas chciałby być w tej kwestii niezależny. W sposób naturalny dążymy, by nasze konto nie świeciło pustkami i żebyśmy nie musieli martwić się, czy do pierwszego starczy na czynsz, chleb i puszkę kawy. A co z samą świadomością, ile tak naprawdę mamy pieniędzy, na co musimy wydawać i na co nie zauważamy, że wydajemy? Nie myślimy o tym.


Powiązany wpis: Jak nie kupować za dużo?

Ja dość długo nie skupiałam się na tym, na co wydaję. Nie oszukujmy się, kupowałam bardziej lub mniej potrzebne rzeczy, których w większości użyłam tylko kilka razy i później się kurzyły. Owszem, miewałam przebłyski, kiedy zapisywałam na karteczce lub w jakiejś popularnej aplikacji na Android ile i na co wydałam, ale góra po tygodniu mi się to nudziło albo gubiłam jakieś rachunki i wpisywałam kwoty na zasadzie pi razy drzwi. 😉

Na nowo wyzwanie ogarniania budżetu podjęłam wraz z początkiem sierpnia i muszę wam powiedzieć, że idzie mi zaskakująco dobrze! Nawet mój chłopak wczoraj się mocno zdziwił, bo zna mój (niestety) słomiany zapał. Wypaplałam między wierszami, że planuję wpis o INSPI budżecie, a on tylko: to ty nadal to prowadzisz?! Zaskoczyłam go, a jak ty też podejmiesz wyzwanie, to zaskoczysz sama siebie, że po pierwsze dałaś radę skrupulatnie zbierać te cholerne rachunki, które kochają przepadać w niewyjaśnionych okolicznościach, a po drugie zauważysz, że nie wszystkie rzeczy, które kupujesz są ci potrzebne i jesteś w stanie odłożyć każdego miesiąca jakąś kwotę na upragniony cel.

Zanim opowiem ci więcej o INSPI budżecie, o którym w zasadzie jest ten wpis, podzielę się spostrzeżeniami po ponad miesięcznym użytkowaniu.

  • Zauważyłam wydatki, których wcześniej mój mózg nie notował, za to liczby na koncie malały.  Przykład? Sponsorowanie wpisów na Facebooku i Instagramie. Wiesz, tu kilka złotych, tam kilkanaście, a kupię, bo ten nowy o hashtagach coś się słabo niesie, to przecież niewielki wydatek, może dzięki temu znajdę nowych czytelników… Parę złotych do paru złotych i w ciągu miesiąca zbiera się sumka, której przecież nie chciałam wydać na reklamy. Rozwiązanie jest takie, że na Facebook wyznaczam sobie konkretną kwotę, którą mogę „zainwestować”, a na Instagramie w ogóle nie korzystam z opcji promocji.
  • Wyznaczyłam cel, na który chcę oszczędzać pieniądze. Samo oszczędzanie dla oszczędzania często okazuje się mało efektywne. A jak mam przed oczami wizję, że idę do sklepu i kupuję za tą systematycznie odkładaną kwotę coś, co bardzo chcę mieć, to jakoś bardziej się chce być sumienną w tych zapiskach i nie klikaniu zbyt często „Kup teraz” na Allegro.
  • Odnotowałam swoje miesięczne stałe wydatki. Czynsz, doładowania, internet, soczewki. Sumka, którą zawsze trzeba odjąć.
  • Zabrałam się za czytanie Finansowego ninja Michała Szafrańskiego. Znaczy to, że tak po prostu temat finansów osobistych zaczął mnie interesować.
  • Przekonałam się, że zapisywanie może wejść w nawyk.

inspi budżet

inspi budżet

Czym jest ten INSPI budżet?

To notes/zeszyt autorstwa pani Ewy Kleczkowskiej, twórczyni INSPI Plannera, którego też używam w tym roku.  Ma za zadanie pomóc jego użytkownikom zapanować nad finansami. Już na pierwszej stronie przekonuje, że tylko od nas zależy jak pokierujemy zawartością naszego portfela. No i ma rację.

Na początku prowadzenia zeszytu (jeden starcza na trzy miesiące) powinnyśmy określić cel, do którego finansowo dążymy. Do skutecznego osiągania celu prowadzi nas formuła siedmiu kroków wykreowana przez Briana Tracy. Następnie zapisujemy nasze miesięczne dochody, wydatki stałe, a także kwotę, którą chcemy zaoszczędzić. Dzięki temu wiemy, ile tak naprawdę mamy do dyspozycji. A jak już to mamy ogarnięte, wystarczy regularnie pilnować pozostałych wydatków i notować, by po trzydziestu dniach móc dokonać bilansu i analizy. W tej ostatniej musimy odpowiedzieć sobie na kilka pytań (np. Ile pieniędzy wydałam w tym miesiącu na przyjemności? Z których przyjemności mogłabym spokojnie zrezygnować?) oraz wyciągnąć wnioski.

img_20160914_101350-01-min

img_20160914_101513-01-min

img_20160914_101808-01-min

img_20160914_101218-01-min

Dla mnie dodatkowym atutem zarówno INSPI budżetu jak i INSPI plannera jest piękne wykonanie. Biel, czerń i pastelowa zieleń pewnie spodoba się każdej kobiecie.


Koniecznie daj znać, jak ty dbasz o swoje finanse. Poza tym, jeśli wpis ci się spodobał, od teraz możesz pod nim zostawić serduszko. Tak po prostu, żebym widziała, że tu byłaś. 🙂

  • Chyba spadłaś mi z nieba 🙂 Również mam ogromny problem ze słomianym zapałem. I tak jak piszesz, maksymalnie tydzień zapisuję wydatki, a potem już przepadam. Na pewno się zdecyduję na ten zeszyt!

    • Świetnie! Ja staram się z tym moim zapałem walczyć, prowadzenie różnych zeszytów i bloga w ogóle mi w tym pomaga. A Ty masz jakieś swoje sposoby?

      • Prowadzenie bloga uczy mnie systematyczności, to na pewno 🙂 Lubię zapisywać różne rzeczy w papierowym organizerze, ponieważ nie przepadam za elektronicznym 🙂

  • Temat rzeka, przynajmniej dla mnie. Od roku spisuję wszystkie wydatki. Patrzę na co najwięcej wydajemy kasy. Wyszło, że m.in. na jedzenie. Kupowaliśmy na zapas, bo tak zawsze moi rodzice robią. Jednak u nas się to nie sprawdziło. Część jedzenia się marnowała i niestety trafiała do kosza. Od początku sierpnia planujemy w niedzielę posiłki na cały tydzień. I albo dzień przed albo właśnie w niedzielę idziemy na zakupy. I tak też mniej pieniędzy się wydaje. Chemię kupuję raz na dwa/trzy miesiące, bo robię zapasy i spokój, to się nie zepsuje. Kosmetyki kupuję jak mi się skończą, bo czasem miałam za dużo produktów, których nie używałam…

    Mówi się, że małe dziecko to duży wydatek. Nie wiem, która matka to wymyśliła, ale jest to bzdurą! Pampersy czy mleko nie są takie drogie. Zwłaszcza wtedy, gdy kupuje się w multipakach i też spokój na miesiąc. Jedzenie albo robię albo kupuję co dwa dni, bo zauważyłam, że Młoda woli jesć słoiczki :< Taka kiepska ze mnie chyba kucharka! 😀 😛

    INSPI chcę dostać pod choinkę. Lubię sobie planować, choć czasem zdarzają się niezaplanowane dni. Wtedy mam dzień spontana 😀 I taki dziennik też by mi się przydał, ponieważ swój własny zrobiłam sama – coś na wzór bujo 😀 Ale ładny to on nie jest xD Taki pomaziany…

    NAPISAŁAM KOMENTARZ, YEA! 😀

  • U mnie najlepszy z mężow prowadzi nasz wspólny budżet od 4 (?) lat 🙂 a swój jeszcze dłużej… 🙂 Podstawy? Zapomnieć o gotówce i spisywać wydatki z historii konta.

  • W końcu jestem i ja 🙂 Zachęciła mnie fotka INSPI budżetu z Instagrama i chciałam przeczytać o nim więcej. Też masz słomiany zapał? Piątka! Też wydawałaś pieniądze „tylko na waciki”, a zbierały się z tego pokaźne kwoty? Nie pamiętam, ile już razy zabierałam się za swój budżet. Wiem jednak, że ta walka nigdy nie była wyrównana i zawsze przegrywałam, bo biegnę przez życie z językiem na wierzchu i nie mam czasu na ogarnianie finansów (tak to sobie tłumaczy mój mózg). Zastanawiam się, czy ten planner byłby pomocny w moim przypadku. Wiąże się od razu z wydatkiem na jego zakup, a może nie wypalić, więc… co czynić?! 😀

  • Jestem zakochana w tak ładnie zaprojektowanych plannerach i notesach, ale w moim przypadku najlepiej sprawdza się tradycyjny notes… Samodzielna organizacja i zapisywanie wydatków w formie Bullet Journal to system, który zrewolucjonizował moje podejście do planowania i zarządzania 🙂

  • ja jednak sie trzymam mini notesu z rossmanna i zapisywania wydatkow. gorzej jest z trzymaniem sie limitu. raz jest gorzej, raz jest lepiej.

Podobne wpisy