INSPIplanner – mój planner na 2016 rok


Siedzę przed pustym okienkiem tworzenia wpisu, obok świeży sok pomarańczowy, kilka zbożowych ciastek i on, mój nowy INSPIplanner.

Czekałam aż pojawi się na rynku. Niecierpliwie zaglądałam na stronę z zaciekawieniem, czy już jest, wymieniałam maile z jego autorką, Ewą Kleczkowską, i czekałam, czekałam, czekałam. Myślę, że znasz to uczucie podekscytowania, kiedy oczekujesz na premierę kolejnej części ulubionego filmu, książki albo na grę. Ja od wakacji tak wypatrywałam inspirującego plannera i jest! Natomiast to nie jest post o czekaniu, więc przejdę do rzeczy.

iii

Jeśli wcześniej pisałam coś o ekscytacji, to chyba nie wiedziałam, co piszę, bo ona potroiła siły chwilę po otworzeniu paczki. Oglądam, przeglądam, czytam, obracam, przekładam kartka po kartce, zachowuję się jak dziecko, które dostało nową zabawkę. Mimo że nie jest to lekka rzecz, zabrałam go dzisiaj na wykład, żeby pokazać tej Szypciej. Była zachwycona, a uwierz, że to wiele znaczy. Znamy się nie od dziś i wiem, że wobec nowinek i rzeczy, które są tylko ładne, jest bezlitosna.

iiiii

A INSPI Planner jest ładny, śliczny nawet, ale na szczęście nie jest to jego jedyna zaleta. Otrzyma specjalne miejsce na mojej komodzie, będę używać go każdego dnia w domu. Jestem szalenie ciekawa jak zmieni moje nawyki i realizowanie postanowień. Trochę niezręcznie byłoby zapisać coś w tym cudeńku, a potem tego nie zrobić, prawda?

ii

5 powodów, dla których zakochałam się w INSPIplannerze miłością najpierw platoniczną, potem taką od pierwszego wejrzenia i która, jak sądzę, przerodzi się w wieczną

  1. Na jeden dzień w roku przypada jedna kartka. W zwykłych kalendarzach na dni weekendowe przeznaczone jest mniej miejsca, tu na szczęście każdy dzień ma takie same prawa. W lewej kolumnie są godziny od 6.00 do 22.00, które możemy zagospodarować, a w prawej lista siedemnastu celów na dany dzień, z czego trzy możemy wyróżnić jako priorytetowe. Pod planem każdego dnia są też dwa pola przeznaczone na luźne notatki i inspiracje, które trafiły się akurat wtedy.
  2. Ma miętowe akcenty, szalenie kojarzy mi się z blogiem.
  3. Przed każdym miesiącem jest strona poświęcona na inspiracje zasugerowane przez autorkę. Chciałabym ci zdradzić jakie, ale sama trzymam je przed sobą w tajemnicy, chcę czytać przed każdym nowym miesiącem i planować, kiedy je zrealizuję. Będę o tym wspominać na Instagramie, ok?
  4. Tuż po inspiracjach znajdują się dwie strony, na których można wypisać ogólne założenia na dany okres, a także zobaczyć jak będzie ten miesiąc wyglądał, jakie i kiedy wypadają święta. Dla mnie to świetna „opcja”, bo będę mogła zapisać najważniejsze zadania w dane kwadraciki, np. 5 stycznia – oddanie pracy rocznej na historię literatury polskiej, 12 stycznia – oddanie wstępu licencjatu. Dzięki temu, mam nadzieję, będę mieć świadomość ile tak naprawdę do czego mi zostało czasu i jak powinnam rozłożyć pracę, żeby zdążyć.
  5. Pozwala uwolnić kreatywność! Można pisać, rysować, wklejać, bawić się kolorem. Wszystkie aplikacje mobilne, które możesz mieć przy sobie, chowają się w jego blasku. 😉

i

iiiiii

iiiiiiii

iiiiiiiii

Koniecznie mi napisz jakiego narzędzia używasz do planowania. 🙂

  • Ja używam kalendarza na rok szkolny. Ma miejsce na plan lekcji (niestety zamiast godzin lekcyjnych podane zwykłe godziny i półgodziny, ale sobie poprawiłam) i na notatki. Każdy dzień ma również plan godzinowy na górze strony, tam trafiały warsztaty i wykłady, ale te drugie są co tydzień tak samo, więc są też w planie lekcji. Niżej jest kolorowe pole – na wszystkie sprawdziany, urodziny itd.. Niżej jeszcze jest kilka linijek, dzielę je literami M, N i PD (akurat one zawsze są głagolicą, choć z samymi notatkami różnie bywa) na prace domowe, czego się trzeba pouczyć i co chcę zrobić np. napisać na blogu. Jeszcze niżej jest część kolorowa oznaczona jako tydzień – przydała się raz, zapisałam, że jestem dyżurną, akurat tego nie ogarniam.

  • Byłam już właściwie zdecydowana na Happy Planner, a tu taka notka! Teraz mam dylemat. Bardzo podoba mi się wnętrze INSPIPlannera. Chyba będę musiała podesłać swojemu Świętemu Mikołajowi linki do obu i kazać mu podjąć decyzję za mnie 🙂

    • Tak zrób, Happy Plannera nie znam dokładnie, ale kojarzę, że jest bardziej kolorowy. Co kto lubi 🙂

  • Widzę, że INSPIPlanner zyskuje na popularności 🙂 U mnie również pojawiła się dziś opinia na jego temat (został zestawiony z równie doborowym towarzystwem). Również podoba mi się rozkład miesięczny, gdzie można rozpisać nie tylko ważne terminy, ale i cele. No i oczywiście comiesięczne inspiracje (też ich nie przeglądałam, cierpliwie czekają!). Szkoda tylko, że jest za ciężki do noszenia przy sobie na co dzień.

  • Co ten planer ma w sobie? Już któraś osoba z kolei pisze o nim…

  • Ten planer jest śliczny <3 i również z akcentami mojego ulubionego koloru! 🙂

  • Piękny ten planner! Ja korzystam z kalendarza książkowego i od niedawna z plannera na komputerze, który sama sobie zrobiłam, ale kiedyś w końcu szarpnę się na planner z prawdziwego zdarzenia 😉 To na pewno bardzo ułatwia blogowanie (widzę po sobie, że organizacja robi cuda), ale nie tylko 🙂

    • Z jakiego plannera na komputerze korzystasz? To ciekawe 🙂

      • Zrobiłam sobie po prostu arkusz w Excelu, wyróżniłam w kolumnach najważniejsze rzeczy (dzień miesiąca, tytuł posta, co trzeba w nim poprawić, kiedy opublikować, co wrzucać na fb i na moją facebookową grupę, itd.), zaznaczam je rożnymi kolorami i muszę przyznać, że to dla mnie bardzo wygodne 🙂 Inna sprawa, że planowanie postów na konkretny termin jednak średnio się u mnie sprawdza, bo zawsze chcę gotowy post opublikować szybciej, niż wstępnie planowałam 😀 Wcześniejsze ustalanie tematów postów też na dłuższą metę okazało się trochę ograniczające, więc co nieco będę musiała zmienić, ale ogólnie taka forma plannera jest dla mnie ok i zdecydowanie lepiej się w tym odnajduję, niż kartkując kalendarz książkowy, w którym na początku notowałam ważne rzeczy 🙂

        • Podziwiam za taką organizację! Ja mam tylko zeszyt z pomysłami. I też mam tak, że jak napiszę coś wcześniej, to nie mogę się powstrzymać przed opublikowaniem, to straszne! 😀

          • Chyba po prostu trzeba pisać na bieżąco, żeby nie bić się z myślami „opublikować wszystko naraz, czy nie?” 😀

          • Z drugiej strony jak się pisze na bieżąco, to można nie wyrobić się czasowo i plany o regularnym publikowaniu leżą i szlochają 😛

  • Dagmara (Sztuka Codzienności)

    Fajnie, że znalazłaś planner idealny dla Ciebie. Ja jak na razie wciąż jestem „poszukująca” 😉

  • Uwielbiam kalendarze! W obrocie mam przynajmniej dwa. 😉

  • Strasznie podobają mi się wszystkie te plannery, ale jakoś nie mogę się do nich przekonać 🙁 Jestem totalnie internetowo/komórkowo/onlinowa i mimo plannera w torebce, automatycznie sięgam po notatnik w iPhonie, gdy potrzebuję coś zanotować 🙂

    • Cóż, kwestia gustu i przyzwyczajeń. Ja w telefonie często robię listę zakupów 🙂

  • Piękny jest 🙂 Mikołaj, a raczej już nie Mikołaj a Gwiazdor! dostał odpowiednie wytyczne 🙂 czytaj linka do sklepu 🙂

    • I co, i co? Przyniósł? 😀

      • No niestety wygląda na to że byłam niegrzeczna 😉 w kwestii planera muszę więc liczyć na siebie 🙂

  • Chyba znalazłam idealną wersje papierową dla siebie 🙂
    Bo na razie każdy kalendarz czy planner jest od razu skreślany bo na weekendowe zajecia jest najmniej miejsca 🙂
    Oczywiście u mnie organizacja poprzez aplikacje w fonie i komputerze, ale papierowy odpowiednik też musi być 🙂

    • Miejsca na zapiski weekendowe mi brakuje w innych kalendarzach i też niektórych plannerach, jestem podekscytowana, że niedługo będę mogła używać INSPIplannera (kilka dni!) 🙂

  • Ja wciąż szukam idealnego plannera. W moim przypakdu podział każdego dnia na godziny nie ma za bardzo sensu – wolę podsumowania tygodniowe i chyba zmarnowałoby się po prostu dużo miejsca. Wydaje mi się, że planner jest dość duży i niezawsze wygodnie byłoby go ze sobą zabrać. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jest przepiękny i w ogóle moda na plannery bardzo mi się podoba, świetne narzędzie do organizowania się:)

    • No niestety rozmiary takich plannerów są porażające, więc jak już napisałam, mój będzie stał na komodzie i służył organizacji przed wyjściem z domu 🙂

  • Chodził mi po głowie ten planner, ale mi się budżet grudniowy nie dopiął:) A chyba faktycznie to jeden z najlepszych, z tego co czytam w recenzjach. Niech Ci się miło używa:)

Podobne wpisy