Jak walczyć z prokrastynacją? Mój sposób na zrobienie czegoś, kiedy wcale mi się nie chce

Znowu to samo. Doskonale wiesz, że powinnaś odpisać na maile, napisać post, czy wreszcie zabrać się za posegregowanie zdjęć z ostatnich trzech miesięcy. Wiesz, że to wcale nie jest trudne i nawet nie zajmie ci dużo czasu. A jednak ciągle to odkładasz.

Mówisz sobie: po obiedzie, po spacerze, wieczorem, nie no, jutro rano, z nową energią, zrobię to! Ktoś jednak cię już rozgryzł i nazwał sprawę po imieniu. Tendencja, której ulegasz to prokrastynacja i istnieje mnóstwo poradników podsuwających pomysły na to, jak wyleczyć się z tego „odjutronizmu”, z których powinnaś skorzystać.

– Mnie wcale to nie dotyczy! – upierasz się wytrwale. Na pewno nie?

jak walczyć z prokrastynacją

Odpowiedz sobie na te pytania:

  1. Czy czas zdaje się przeciekać ci przez palce?
  2. Nie jesteś asertywna i przez to często masz za dużo zadań na głowie, bo przyjmujesz obowiązki innych domowników/studentów/pracowników?
  3. Masz trudności w ustaleniu ważności swoich obowiązków?
  4. Czy zwykle czekasz na ten LEPSZY MOMENT, w którym zaczniesz? Swoją drogą, zawsze uwielbiałam ten banalny cytat:

Don’t wait for the perfect moment, take the moment and make it perfect.

Odpowiedziałaś? Jednak coś w tym jest, prawda?

Nie nauczę cię odmawiać innym ani ustalać hierarchii twoich zadań (jeszcze nie teraz), ale zdradzę ci jeden z moich sposobów na to, by zrobić coś pożytecznego, kiedy mi się nie chce. Kiedy mówię sobie: to nie ma sensu, po co, nie, nie. Właśnie wtedy, kiedy drastycznie spada moja motywacja i wiara w to co robię.

Kiedy wcale mi się nie chce, sadzę drzewa.

Spokojnie, nie oszalałam do reszty (a może?), nie biorę łopaty i sadzonki i nie upiększam ogrodu. Nie sadzę ich również z ekipą wody Żywiec Zdrój. Okej, ani nawet z żadnym mężczyzną, który akurat ma ochotę spełnić jedną ze swoich podstawowych ról, bo dom ma, syna ma, a drzewa jeszcze nie zasadził ;-).

Sadzę drzewa produktywności w aplikacji Forest: stay focused.

Forest

Chodzi o to, żeby robić coś nieprzerwanie przez ustalony czas, nie ruszać w tymże czasie telefonu i wyhodować sobie drzewko do swojego lasu. Po prostu. A jeżeli się łamiemy, na zbyt długo opuścimy aplikację albo klikniemy give up, zostanie nam suchy badyl zamiast drzewka. A nikt, zapewniam cię, nikt nie chce mieć suchych badyli w lesie!

Dodatkowo, za niezmąconą niczym pracę dostajemy monety, a te możemy wymienić na nowe gatunki roślin. Ekstra, co?

U mnie ta aplikacja sprawdza się świetnie, kiedy:

  • chcę przez 25 minut bez przerwy pisać post na blog – z reguły po tym czasie mam już gotowy, później zajmuję się tylko dodatkami i poprawkami,
  • chcę przez 30 minut nieprzerwanie czytać książkę, nie sprawdzać powiadomień z Instagrama,
  • chcę przez jakiś czas (wcale nie chcę) zająć się czymś, co odkładam od wielu dni, a i tak mnie to nie ominie.

Dodaję sobie też opisy do drzew, dzięki czemu wiem, ile czasu poświęciłam na daną czynność.

Mam nadzieję, że po powrocie na studia Forest również będzie mi dobrze służył – czytanie tekstów na zajęcia to przecież to, co studenci zawsze odkładają na poranek przed!

Daj znać, jak radzisz sobie z brakiem chęci do działania 🙂

Podobne wpisy