Kawa latte – prosty przepis

Idealne popołudnie zwykle tworzą trzy elementy – książka, koc i coś ciepłego do popijania tej radości. Gdyby się zastanowić, można jeszcze dorzucić poczucie, że nic się nie musi, szczególnie następnego dnia być o szóstej na nogach, ale i bez tego, niemal każdego dnia można wygospodarować trochę czasu dla siebie. Nie namawiam już na całe popołudnie, znajdź chociaż godzinkę. Jak wykorzystasz ten czas?

Tym moim momentom najczęściej towarzyszy kawa z pianką. Sama robię ją zwykle po macoszemu, nie mam też ekspresu, który wyczarowałby ją dla mnie bez sprawdzania moich umiejętności. Zawiódłby się zresztą, bo nie mam umiejętności nawet średniej klasy baristy.

Jednak z pomocą przyszedł współautor bloga, zwany dalej (i nie od dziś) Wolontariuszem, który to zaoferował, że przyrządzi mi latte, żeby blogi milej się czytało. Trochę mu nie dowierzałam, zajęłam się czytaniem noworocznych wpisów innych. Po czterdziestu minutach wrócił. I to z piękną kawą! Następnego dnia wzięłam kamerę i zarządziłam, że nagram te jego kuchenne poczynania.

Gotowi na najlepszą (i najprostszą) kawę w mieście? Łapki w górę dla Wolontariusza!

Kawa latte męską ręką

Pssst… Powiedzcie, że odrobinę lepiej wyszedł nam ten filmik niż poprzednie.

  • Kawę latte uwielbiam, choć dużo bardziej wolę ubijać mleko ręcznie, a nie za pomocą tych elektrycznych spieniaczy. Wtedy jest o wieeele bardziej delikatne. 🙂

  • Ja kawę bardzo lubię, choć latte pijam rzadko. Zainwestowałam w ekspres w outlecie i od tego czasu za kilka złotych mam cudowną kawę. Ja się kurcze też przymierzam do montażu swojego pierwszego filmiku i zawsze mnie zastanawia jak Wy to montujecie, że tak dobrze wychodzi… Zobaczymy jak mnie wyjdzie… mam jakoś obawy 😛

    • O czym będzie filmik? Czy ten „na 1000 polubień”? 🙂

      • Ten na 1000 polubień z 250 burpeesami robimy niedługo ale trzeba dobrze zmontować, bo inaczej się wszyscy zanudzą ;). Wiesz może początek i fajny ale później to już będę tylko się pocić, sapać i złorzeczyć 😛 Rozglądam się za jakimś oprogramowaniem do obróbki aby móc dodać muzykę, napisy i takie tam…

        • My wykupiliśmy wczoraj program Wondershare Filmora, bo te darmowe były słabe, a wersje próbne zostawiały duży znak wodny. I było mi tak wręcz przykro, że ja bardzo chcę coś kręcić i uczyć się coraz lepiej składać, a nie miałam do tego narzędzia. Już mam, ale chyba na rok 🙂

          • Widzę, że jest również wersja na maca czyli dla mnie ale kurcze sporo jak za licencję … wychodzi coś około 50 EUR. Muszę to wybadać.

  • Filmik wyszedł lepiej. W zasadzie na tyle dobrze, że choć kawy nie pijam, a ta jest chyba taka sama, jak ta, którą rodzice piją – w kawiarni – to w przeciwieństwie do ich kawy, takiej miałabym ochotę spróbować.

  • Bardzo fajny filmik 🙂 Swoją kawę robię podobnie – tylko do mleka dodaję jeszcze cynamonu i wtedy dopiero spieniam 🙂

    • Niezły patent, przekażę Wolontariuszowi, żeby wykorzystał następnym razem 🙂

  • Ewa

    Jaki kochaaany! 😀 Wlewanie kawy po łyżeczce jest bezpieczne, ale warto popróbować także wlewać kawę bezpośrednio z dzbanka – to nie jest tak trudne jak się może wydawać, a przy odrobinie wprawy warstwy wychodzą równie ładnie. I zajmuje to mniej czasu. 🙂

    • Kochaniutki 😉 Dzbanka zwykle nie mamy, ten był pożyczony od ekspresu współlokatorów 😀

  • Ekspres do kawy to coś co mi się marzy najbardziej na świecie. Wtedy będę takie kawy robiła z prawdziwym namaszczeniem 😀

  • Vandrerowi najlepiej smakuje ze świeżo zmieloną i zaparzoną kawą. Rozpuszczalna daje słabszy efekt niestety.

Podobne wpisy