15 maja 2017

Nie bądź jak Wokulski

W każdą środę chodzę na fantastyczne zajęcia! Kosmiczne można rzec, na co wskazuje sama ich pełna nazwa. Uwaga, uwaga, przedmiot zwie się: Lalka – dziewiętnastowieczny kosmos. Jak nietrudno się domyślić, poświęcone są w całości jednemu utworowi, a ich wydźwięk sprowadza się do zdania, że dzieło Prusa to ARCYDZIEŁO. Lub do innego zdania, jakoby Lalka była ciągłym procesem różniczkowania i całkowania. Na matematyce się nie znam, więc nie będę wchodzić w szczegóły.

Ten przydługi wstęp miał mnie doprowadzić do tego, że ostatnio pojawił się na tych zajęciach wniosek, że Stanisław Wokulski to był człowiek wszystkimi pogardzający. Przy pierwszej lekturze w liceum tego nie zauważyłam, zresztą wówczas na wiele innych elementów nie zwróciłam uwagi, a teraz wydają się takie oczywiste.

Ale co z tą pogardą? I dlaczego tak często wpadamy w jej sidła? Tak łatwo przychodzi nam patrzenie z góry. Dużo łatwiej jest nazwać kogoś idiotą, niż spróbować okazać szacunek dla tego co robi, czy chociaż wytłumaczyć sobie dlaczego żywimy do drugiej osoby aż taką niechęć. Szczególnie, że zwykle problem nie tkwi po drugiej stronie, ale… po naszej. Tak, tak.

Dziewczyna bez kompleksów, akceptująca siebie i swoje życie nie będzie potrzebowała tego rodzaju dowartościowania. Dziewczyna, której ciągle czegoś w życiu brak (lub nie umie zauważyć tego co ma) będzie ciągle porównywała się do innych, a porównywanie to prosta droga do tego, by chociaż w swoich myślach poczuć się lepszym. Prawda jest taka, że innymi gardzą tylko ci, którzy nie do końca radzą sobie ze swoimi problemami.

Sama nie jestem w tej kwestii święta. Oceniam, szufladkuję, czasem patrzę w dół, czasem z oczami skierowanymi w górę. Razi mnie brak perfekcjonizmu, bałaganiarstwo. Bywa różnie. Ale bardzo tego nie chcę! Słabo być osobą, o której sama mówię: „której ciągle czegoś brak”, „nie radzi sobie” i „wywyższa się”. Wiele razy złapałam się na tym, że przez porównywanie się z innymi coś odpuszczam, na czymś tracę. A wystarczyłoby patrzeć czasem tylko na siebie. Nie oceniać, nie wkładać siebie w przegródki, a w konsekwencji nie aspirować do bycia kimś innym, a jak coś wychodzi czy nie wychodzi – do poczucia wyższości.

Absolutnie cenię sobie proste życie. Wiesz, to rodzinne, to codzienne, to bez pośpiechu. To, w którym nie muszę mieć ohydnie drogich butów, ani błyszczeć jak miliony monet (i nie chodzi o strefę T). Odnajduję się w tym i jest mi dobrze, zasadniczo chcę tak żyć. I wtedy pojawia się Ten Ktoś. Jest zupełnym zaprzeczeniem mojej filozofii. Co dzieje się w mojej głowie? Oczywiście, że buzują pytania, porównania i chęć bycia kimś, kim się nie jest. Kolejna oczywistość – nie da się ot tak doskoczyć do innego stylu życia, rodzi się frustracja, a od niej już krótka droga do pomyślenia sobie „ojacie, kto to w ogóle jest, co sobą reprezentuje, co za beznadziejny człowiek, jestem lepsza, lepsza, lepsza!”.

Dlatego nie bądź jak Wokulski. Ja też się postaram. Nie porównuj się, nie patrz na innych pogardliwym wzrokiem tylko dlatego, że zazdrościsz albo wręcz przeciwnie, czujesz się lepszy. Staś aspirował do bycia arystokratą, chociaż nawet od nich czuł się lepszy. Nie było osoby, nad którą by się nie żachnął. Czy osiągnął w życiu szczęście? Szczęście jest wewnętrzną dyspozycją człowieka, nie zależy od stanu posiadania, ani bycia w tych czy innych kręgach. Szczęście to umiejętność cieszenia się z tego, co mamy. Inaczej zamiast żyć, będziemy ciągle zdyszani biec ku mrzonkom.

A jeśli pogardzać, to tylko będąc Elfem Pogardy (choć i to nie wszystkim pasuje).

1

Na co dzień studiuję polonistykę i pracuję w agencji 360. W międzyczasie pstrykam zdjęcia, poszukuję piękna w małych rzeczach, celebruję codzienność i piszę o tym, jak zwolnić w życiu. Kontakt/współpraca: jedlinskaaleksandra@gmail.com

© 2016 - 2017 Aleksandra Jedlińska