Ona, on i rak, z którym mieli wojnę – zbieram myśli po obejrzeniu filmu Chemia

Ta Szypciej zadzwoniła i spytała:
– Co powiesz na wieczór w kinie? Chemia, Kino Pod Baranami?
– Jaaasne – odpowiedziałam.
Tym bardziej, że wcześniej chodziło mi pod głowie wybranie się właśnie na ten film. Zważywszy na filozofię życiową mojej towarzyszki, nie mogłam się oprzeć czemuś jeszcze. Tuż przed seansem wpadłyśmy na najpyszniejszą quesadillę w mieście, czyli do Szybkiego Lopeza przy ul. Gołębiej 2. Plus jest taki, że obiecałam sobie, że już nie będę! Jak mam mieć czytelników skoro grzeszę w Szybkim Lopezie z Szypką znajomą?

Po grzechach na szczęście był tylko film.

chemia 3

Kolejnego filmu dotykającego problemu choroby nowotworowej byłam bardzo ciekawa. Interesowało mnie, czy można jeszcze o tym mówić, nie kopiując już istniejących produkcji i publikacji. I wiesz co? Okazało się, że można.

Początek tej historii był dość nierealny i trochę w taki sposób ukazany. Surrealistyczne obrazy przeplatały się z tymi całkiem życiowymi. Pierwsze spotkanie jej i jego, zupełny przypadek, dla zwieńczenia dziwności tej chwili szybkie zbliżenie fizyczne (bardzo szybkie) w łóżku ustawionym pod ołtarzykiem z kilkoma figurkami i obrazkami Matki Bożej. Co dalej? Czy było coś dalej? Oczywiście. To miał być początek czegoś, co obojgu odmieni życie. A nawet przedłuży.

Wspólne dni pełne szaleństw, znowu trochę  przerysowanych, tańców, bliskości. Oglądając miałam wrażenie, że to nie rokuje. W zasadzie nie wierzyłam w tę ich miłość.

Ona, mająca przed sobą niewiele życia, czerpała garściami zabawiając się nim. On niedojrzały 33-latek, dający się wkręcić w tę grę. Bo dlaczego nie. Umiłowanie do śmierci, niechęć do życia i nagle co? Światełko w postaci tej kobiety. Co więc zrobić, no co? Najlepiej od razu się oświadczyć. Ale żeby tak ślub po paru upojnych nocach? Hmm. Oświadczyny na cmentarzu? Hmm, hmm.

Jeśli wcześniej pisałam o szaleństwie, to kłamałam. Ono dopiero teraz się zaczyna! Ona wyznaje, że ma raka obu piersi, on „podejmuje wyzwanie”, nalega na ślub i wytacza wojnę rakowi.

To jest rak, a my mamy z nim wojnę.

chemia 2

Muszę przyznać, że urzekła mnie przemiana Benka (Tomasz Schuchardt). Nie była to pierwszoplanowa przemiana, ale jednak. Z dużego dziecka stał się odpowiedzialnym facetem. Jego chęć walki i dziecko w drodze, zmieniło też wiele w Lenie (Agnieszka Żulewska). Przede wszystkim to, że też podjęła broń i w nadziei, że się uda, że będzie lepiej, że dziecko ma szansę przyjść zdrowe na świat, zaczęła leczenie, które wcześniej odrzucała.

Cudownie dobrano muzykę do poszczególnych scen. Miałam ciarki, naprawdę. Co bardzo ciekawe, kiedy podkładana była muzyka Mikromusic sama wokalistka (Natalia Grosiak) pojawiała się na scenie i śpiewała, niewidoczna dla bohaterów. Skubas też był. Idealnie.

Hozier – Take me to church

Czerwone Gitary – Jest taki dzień

Mikromusic – Dom, Kostucha, Bezwładnie (ft. Skubas), Nie umrę

W filmie co rusz zmieniały się nastroje. Nie tyle akcja, choć też, ale właśnie nastroje. Miłość, w którą przez całą historię nie mogłam uwierzyć, pewnie ze względu na jej początek. Miłość oberwana z lukrowej polewy. Zmieniała się.

chemia

Dla mnie nie był to film tyle o miłości, co o kobiecie. Takiej, której choroba z dnia na dzień nie tylko odbierała życie, ale też poczucie tej kobiecości właśnie. Jeśli jesteś dziewczyną, wyobraź sobie, że los nagle zabiera ci wszelkie atuty fizyczne. Wygląd nie jest ważny, powiesz, a ja się z tobą nie zgodzę.

Film ukazuje cierpienie kobiety po mastektomii. Fizyczne i psychiczne. Oba tak silne, że łatwo się w nich zatracić, poddać, zacząć nienawidzić siebie. Brak piersi, brak włosów, brak perspektyw na życie. Jak znaleźć siłę, aby jednak walczyć o nowy dzień?

TRZY SCENY, KTÓRE MOCNO MNIE PORUSZYŁY

  1. Kobieta chce żyć. Co staje jej na drodze? Brak pieniędzy.
  2. Kobieta czuje, że niedługo może umrzeć. Co robi? Zawija naleśniki, układa w pojemniku i dokłada do lodówki, wypełnioną już  pudełkami z jedzeniem, by mąż i dziecko po jej odejściu „nie zginęli.
  3. Kobieta wyznacza sobie miejsce na cmentarzu, przygotowuje pomnik, aż wreszcie leży na nim w oczekiwaniu na TEN MOMENT.

Mam nadzieję, że historia filmowej Leny otworzy oczy tych, którzy mają możliwość jakoś im pomóc. Wzbudzi zainteresowanie fundacją Rak’n’Roll.

JAK MOŻESZ POMÓC FUNDACJI?

  1. Przekazać 1% podatku na rzecz fundacji.
  2. Przelać jakieś pieniążki na konto lub „wybrać” podopiecznego.
  3. Ściąć włosy i oddać tym, które bardziej ich potrzebują.
  4. Kupić drobiazg.
  5. Zostać wolontariuszem.

 

To ważny wpis. Dzięki poniższym przyciskom łatwo możesz podać go dalej.