Wielkanoc – po co nam to wszystko?

Wielkanoc dobiega końca. Przeglądam zdjęcia, które zrobiłam na chwilę przed świątecznym śniadaniem i uśmiecham się pod nosem, bo był to dobrze spędzony czas. Miło, rodzinnie, smacznie. „Jak fajnie, że mamy tak barwną i bogatą w obrzędy tradycję, że umiemy należycie obchodzić najważniejsze dla chrześcijan święto” – pomyślałam. Jednak mimo to, czy wiemy po co nam to wszystko?

wwwww

Jak było kiedyś? Prześledźmy to.

OSTATKI,
czyli ostatni dzień karnawału

Dzień ten przypada na wtorek przed Środą Popielcową. W różnych regionach Polski możemy spotkać się z innym nazewnictwem. Nie ma się więc co dziwić, jeśli gdzieś usłyszymy o „śledziku” (wiąże się z imprezą, na której serwuje się śledzie i alkohol), czy „podkoziołku” (nazwa od kozła – symbolu witalności, którego figurki w Wielkopolsce i na Kujawach nie mogło zabraknąć obok potraw na stole). Wspomniany podkoziołek to także ludowa zabawa skierowana w stronę dziewcząt, które podczas karnawału nie wyszły za mąż. Tego dnia stawały się obiektem kpin i stwierdzenie, że dobrze się bawiły, byłoby dalece nieprawdziwe. Można to zrozumieć, żadna z nas nie chciałaby być wystawiana na pośmiewisko albo, co gorsza, na licytację, przy okazji której ktoś prezentowałby nasze zalety potencjalnym partnerom.

ŚRODA POPIELCOWA,
w staropolszczyźnie Środa Wstępna

Jest początkiem przygotowań do świąt. Przypomina o naszej śmiertelności, zachęcając tym samym, że powinniśmy starać się żyć najlepiej, jak potrafimy. Nasze głowy symbolicznie posypywane są popiołem uzyskanym z poświęconych palm z zeszłorocznej Niedzieli Palmowej. Tego dnia zaleca się post ścisły (trzy posiłki), kiedyś w domach nawet wyparzano naczynia, by nie pozostało na nich nic mięsnego lub tłustego. Nie jadano także masła i śmietany.

ww

WIELKI POST,
czyli czas umartwienia i pobożności

W tym okresie wszystko milkło. Kościelne dzwonki zastępowano kołatkami, a z organów rezygnowano zupełnie. Jadano skromnie i to nie tylko z powodów religijnych, ale też „praktycznych”, bo gospodarstwa miały już niewiele z zimowych zapasów, jajka zaś odkładano na święta. Oczywiste jest też, że wszelkie zabawy, muzyka i śpiewy były niedopuszczalne, a dzieci karcone za zbyt głośne krzyki.

NIEDZIELA PALMOWA,
upamiętnienie wjazdu Jezusa do Jerozolimy

Rozpoczyna najważniejsze obrzędy związane ze świętami. Palmy, wykonane z wierzbowych gałęzi, trzciny wodnej, bukszpanu, czy barwinka, święcono w kościele i niesiono w uroczystej procesji. Po powrocie kropiono nią gospodarstwo, miała ochraniać przed złem i nieszczęściem (lub według innych źródeł od piorunów i ognia). Było też tak, że kto pierwszy obudzi się tego dnia, ma prawo „wychłostać” palmą resztę domowników.

WIELKI TYDZIEŃ

W czwartek młodociani chłopcy przy pomocy kołatek wyganiali Wielki Post. Dzieciaki z nieukrywaną frajdą wykonywały jakiś dobry uczynek. Ludzie wierzyli też, że to „czysty czwartek”, że obmycie się nad rzeką może ich uzdrowić. Piątek jest jedynym dniem w roku, kiedy nie ma mszy świętej. Grób ubierała miejscowa ludność, przemycając narodowe motywy. Niegdyś urządzane były procesje grzeszników, kładli się oni na podłodze i przepraszali za swoje przewinienia. Sobota – Wigilia Wielkanocy, święcenie wody, ognia i paschału. Dawniej tego dnia spryskiwano dom wodą, co miało być gwarantem spokojnego roku. Do świątyń w celu ich błogosławieństwa zanosimy też pokarmy. Kiedyś wierzono, że pisanki mają magiczną moc uzdrowicielską.

Pamiętasz, co symbolizują pokarmy z Twojej święconki? Krótkie przypomnienie. Baranek – zmartwychwstałego Chrystusa; jajka – nowe życie; mięso – koniec postu, dostatek, płodność; sól – prawdę, oczyszczenie od złego; chleb – dobrobyt, pomyślność; ser – zdrowie (dla) zwierząt domowych; chrzan – siłę; ciasto – wszechstronne umiejętności.

ddddddddddddddddd

OBYCZAJE NIEDZIELNE

Mszę rezurekcyjną uważano za najważniejszą. Po niej wszyscy zbierali się przed kościołem i składali sobie wzajemnie życzenia. Potem mężczyźni ścigali się na furmankach (ci, którzy docierali do domu najszybciej, równie szybko mieli ukończyć żniwa i wydać za mąż córki). Popołudniami całe rodziny „grały w jajka”, były to różne formy zabawy, np. stukanie się malowanymi jajkami. 😉

LANY PONIEDZIAŁEK

Niedziela była czasem wyłącznie rodzinnym, dopiero w poniedziałek przyjmowano gości lub odwiedzało się innych. Jeśli chodzi o śmigus-dyngus, to były to odrębne zwyczaje. Pierwszy, śmigus – chłopcy uderzali dziewczęta gałązkami po gołych łydkach lub oblewali wodą,  drugi, dyngus – młodzi chodzili od domu do domu i w zamian za życzenia prosili o wykup, którym były słodycze, pisanki albo pieniądze. Z upływem czasu obyczaje się połączyły i dzisiaj tylko oblewamy się wodą.

w

PO CO NAM TO WSZYSTKO?

Potrzebne, to pewne. Wielkie sprzątanie domów (odganiamy tym zimę i idące z nią choroby, zło) i szukanie zajączka, czyli małych niespodzianek dla każdego, też. To wyjątkowy czas, w którym łączą się obrzędy religijne z naturalnym rytmem świata – w końcu to wiosna, świat budzi się do życia. Myślę, że warto zastanowić się nad tym wspólnym mianownikiem, pamiętać o tradycji i jej kultywowaniu.

Jeśli jesteś osobą wierzącą i czujesz, że w tym roku coś poszło nie tak i nie udało Ci się dobrze przygotować do świąt (absolutnie nie chodzi mi o takie przygotowania), to postanów już teraz, że za rok będzie inaczej. Pomyśl o istocie. O tradycji. Obiecaj sobie, że przeżyjesz święta w pełni, z uwzględnieniem całego wachlarza kilkutygodniowych przygotowań, a gwarantuję, przekonasz się po co nam to wszystko.

Przy tworzeniu postu wspomagałam się artykułami ks. Stanisława Hołodoka i Aliny Sosik.

  • IAM

    Wspaniały wpis! W tym codziennym zabieganiu zapominamy o istocie i przede wszystkim tradycjach związanych z Wielkanocą. Mamy piękne tradycje i ogromną stratą byłoby zapomnienie o nich. Niby niektóre z tych rzeczy są oczywiste, ale jestem Ci ogromnie wdzięczna za zebranie tego wszystkiego i przypomnienie! 🙂

    Pozdrawiam serdecznie! :*

    • Dziękuję! Bardzo się cieszę, że wpis przypadł Ci do gustu. Pozdrawiam! 🙂

  • Aż żałuje że nie wpadł mi przed świętami twój post.
    Wiele rzeczy zapomniałam a szkoda. Bo warto tą wiedzę dzieciom przekazać…
    Mimo wszystko fajnie że mogłam o tym poczytać…pzdr i dzięki za odwiedziny Olu..
    Gosia

    • Post już poświąteczny, więc wpadłaś w dobrym momencie. 😉 Pozdrawiam!

      • O kurczę nie zauważyłam…za rok będzie jak znalazł 🙂

  • Jaki wstyd, nigdy nie zastanawiałam się nad tymi świętami aż tak. Nie analizowałam tego tak dokładnie. Może przez to, że należę do osób mało wierzących… Nawet nie przypominam sobie by rodzice aż w tak tradycyjny sposób przekazali wiedzę na temat Wielkanocy. Muszę zapisać sobie Twój post 🙂

    • Zajrzałam dziś na Bloglovin’ i widziałam, że zapisałaś, to miłe, dzięki! 🙂

  • Idealne ujęcie tematu. Jak dobrze, że do mnie trafiłaś – dzięki temu ja znalazłam nową przystań dla siebie!

  • Bardzo ciekawy i pełen mądrych treści post 🙂 Świetna okazja do tego, żeby uświadomić sobie z czym naprawdę związane są święta Wielkanocne. A nie tylko skupiać się na suto zastawionym stole 🙂 Jedno drugiego nie wyklucza, ale tradycja rzecz święta i warto ją podtrzymywać żeby nie zaginęła, bo tradycje i obrzędy są piękne i potrzebne – jak takie właśnie wpisy mówiące o nich! 🙂

  • Kiedyś było w tym o wiele więcej sensu niż teraz…

  • Zuza | Zaczytana Susan

    Nie jestem fanką tradycji. Nie wiem czemu, ale pewnie dlatego, że często sprowadza się ona do powtarzania jakichś czynności, tylko dlatego, że „tak bo taka jest tradycja”. Strasznie mnie to wkurzało kiedy organizowałam swój ślub i wesele, związane ręce i krzyki protestu bo chcę „zmienić tradycję” czyli zrobić coś po swojemu.
    Natomiast jeśli chodzi o Święta, to Kościół często dba o tą podstawową edukację i tutaj jego rola jest kluczowa – w końcu gdyby nie ta religia to nie byłoby czego świętować. Śmieszą mnie osoby mocno nie wierzące, negujące na każdym kroku wszystko co z wiarą i Kościołem związane i zasiadające do Wigilii i w dodatku tłumaczące, że teraz komercja wyparła religijny wydźwięk. Według mnie komercja komercją, a my jesteśmy istotami myślącymi i możemy sobie wybrać to co z nami zgodne i to co nie jest z nami zgodne. Możemy mieć własne zdanie, ale nie bądźmy hipokrytami.
    Ja nie jestem jakaś mega wierząca i doceniam, że jest okazja do odpoczynku, wyhamowania szybkiego tempa życia i spotkania z rodziną, a o już dużo 🙂 A wiara to temat rzeka… 😉

    • „Śmieszą mnie osoby mocno nie wierzące, negujące na każdym kroku wszystko co z wiarą i Kościołem związane i zasiadające do Wigilii i w dodatku tłumaczące, że teraz komercja wyparła religijny wydźwięk.”
      Wigilia tylko dla wierzących? 😀

      Niechrześcijanie nie powinni zajmować się szopkami, łamać opłatkiem i chodzić na pasterkę. Bo tyle dokładnie chrześcijaństwa jest w zwyczajach wigilijnych. Więc śmianie się z praktykowania obyczajów religii, której się nie wyznaje u innych tu już lekko zalatuje hipokryzją…

  • Wiesz, że po raz pierwszy przeczytałam porządnie napisane chrześcijańskie uzasadnianie tych zwyczajów?

Related Posts