Praco roczna, napisz się sama!

zz

W karierze każdego studenta przychodzi taki moment, kiedy musi zrobić coś więcej niż tylko pojawiać się na wykładach. Napisać pracę roczną na przykład. Znacie to. Temat, który nie zawsze nam odpowiada, piękna strona tytułowa, dwanaście stron tekstu, obszerna bibliografia, oddane do oceny koniecznie przed świętami/sesją/majówką. Tak, właśnie wtedy, gdy bieganie po bibliotekach jest ostatnią rzeczą, na jaką mamy czas i głowę. Czterokrotnie byłam w mniej więcej podobnej sytuacji, ostatnio nie dalej jak miesiąc temu, za chwilę czeka mnie to znowu.

I chociaż nie jestem entuzjastką takiego pisania, bo trzeba,  to widzę w tym sens. Znalazłam plusy w zmorze mojej i większości znajomych z roku.


POGŁĘBIAMY WIEDZĘ

 

Zazwyczaj tematy przydzielane są losowo albo na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Co prawda można wyjść z własną inicjatywą, ale to już wiąże się z pewnym ryzykiem, a że nie lubimy brać na siebie odpowiedzialności, to przyjmujemy, co jest. Na studiach polonistycznych najczęściej chodzi o zbadanie jakiegoś zjawiska w literaturze, porównanie, omówienie motywu itp. Na pierwszy rzut oka zawsze wydaje się to prostą sprawą. Do pierwszej próby jej rozgryzienia. Nagle stajemy oko w oko z poetą, o którym niekiedy nawet nie słyszeliśmy (naprawdę tak się zdarza!) i musimy poszatkować jego twory (bardzo pasuje mi tutaj to słowo, podkłada się wiersz pod swoje ostrze i szatkuje, czyli bada od budowy po wszelkie znaczenia), żeby coś znaleźć. A potem o wszystkich odkryciach napisać. Do czego zmierzam? A raczej – do czego zmierzają te nasze działania? Do ulepszenia kompetencji i przygotowania przed pisaniem pracy licencjackiej, oczywiście. Cóż lepiej wpłynie na stan naszej wiedzy, niż samodzielne dociekanie?

z


UCZYMY SIĘ PLANOWANIA

 

Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze kiedy mam przed sobą jakieś większe zadanie, zamieniam się w mistrzynię planowania. Rozpisuję krok po kroku, co powinnam zgromadzić, co zrobić, przeczytać, ile danego dnia napisać. Trochę to uspokaja, daje poczucie, że sprawa jest pod kontrolą. Co najlepsze, jak widzę, że metoda działa, mam większą motywację do ogarniania innych spraw w podobny, rzeczowy sposób.

zzzz


PRZESTAJEMY ODKŁADAĆ ZADANIA

 

Przy pierwszym wyzwaniu nie wiemy, ile czasu zajmie nam jego wykonanie. Na szczęście z każdym kolejnym orientujemy się, że jeden weekend to stanowczo za mało, nawet jeśli brać pod uwagę zarywanie nocek. Trudniej nie tylko o coś dobrego, ale po prostu o wyrobienie się ze wszystkim na czas, który wisi nad nami, pogania, dekoncentruje. Dla mnie była to ogromna nauczka, że nie, nie wolno tak beztrosko odkładać na potem, niczego.

P.S. W każdym razie, praco roczna, wiesz, że byłoby miło, gdybyś i tak zawsze pisała się sama!

  • Jak dobrze, że na moich studiach nie istnieje coś takiego jak praca roczna. Baa, nawet kończąc licencjat nie pisaliśmy żadnej pracy 😉 Niestety żeby obronić magistra już musimy. Oczywiście najgorzej jest zacząć. Wybrać temat, promotora, napisać pierwsze strony… Później już pójdzie z górki (oby!) i faktycznie wtedy będzie można dostrzec pozytywne strony, o których piszesz 😉

    http://dlaczegopytajnik.blogspot.com

  • Najtrudniej zabrać się za coś. Odkładać wszystko na ostatnią chwilę, a potem jak mówi przyszłowie obudzić się z ręką w nocniku i panikować. Masz już dużą przewagę nad tymi, którzy własnie odkładają wszystko na potem. Nigdy takiej pracy nie pisałam ale licencjat już tak i wiem ile to pracy, wertowania książek i zaagażowania wymaga. Ale swiadomość, że pracy ubywa, a przed Tobą wiecej wolnego czasu pokrzepia i motywuje jeszcze bardziej 😉

  • Baardzo nie lubię pisać pod przymusem naglącego terminu, więc prace zawsze piszę z wyprzedzeniem, a potem jestem spokojna, że nie muszę siedzieć do późna. I masz rację, organizacja zdecydowanie pomaga w zachowaniu tego wewnętrznego spokoju 🙂

  • Blue

    Dobre planowanie to połowa udanego przedsięwzięcia. Zwłaszcza przy tak dużym projekcie, jakim jest praca roczna. Więc warto zacząć już teraz, żeby później nie siedzieć po nocach i martwić się o oddanie jej w terminie 🙂

  • Planowanie to podstawa. Gorzej kiedy już się ma wszystko rozplanowane, a nic nie idzie po naszej myśli. Ja również muszę zacząć planować. Magisterka sama się nie napisze i mimo że mam jeszcze na nią 1,5 roku to wolałabym nie zostawiać sobie wszystkiego na dwa miesiące przed oddaniem pracy. Powodzenia z roczną pracą! Znajdź w tym wszystkim trochę czasu dla siebie 🙂

  • A jednak udało się Tobie znaleźć plusy w pisaniu pracy na studia. Dla mnie najbardziej uciążliwe są prace, które nic nie wnoszą (naprawdę nic!) do mojej wiedzy, pisane pod pretekstem zaliczenia, często nawet nie czytane przez wykładowców. Zgodzę się jednak, iż niektóre tematy mogą w nas zaszczepić zainteresowanie do danego przedmiotu.
    U mnie różnie to bywa, bywało. Zawsze miałam pracę na czas, nieraz pisałam ją miesiąc wcześniej, nieraz w nocy przed jej złożeniem. Na szczęście swoją pracę magisterską udało mi się napisać stosunkowo szybko, teraz czekam na obronę ;).

  • Boże mój deadline się zbliża z pracą licencjacką. Jeszcze tylko dwa rozdziały i koniec. Szkoda, że weny nie mam. Zatrzymałam się na trzecim rozdziale i stoję, czekam aż chyba jakiś grom z jasnego nieba mnie trafi.

  • Chyba jestem jedną z nielicznych osób, które popierają pisanie przez studentów wszelkiego typu prac. Dlaczego? Bo w moim odczuciu studia powinny być własną praca nad pogłębianiem wiedzy, a nie tylko siedzeniem na wykładach i narzekaniem „O nie, chcą nam zrobić kolokwium”. Studia techniczne są pełne robienia projektów, dlaczego więc na humanistycznych miałoby być inaczej. A jeśli chodzi o pisanie pod presją czasu – to coś, czego po prostu trzeba się nauczyć. Przydaje się w życiu zawodowym 😉

  • Zuzzz

    Ja posłużyłam się http://www.pisanie-prac.org.pl, bardzo fajna usługa. Profesjonalne i doświadczone osoby wyszukały mi potrzebnych materiałów i ułożyły plan pracy, wtedy przystąpiłam do pisania pracy.

Podobne wpisy