Slow food – o co naprawdę chodzi?

Wymyśliłam tu ostatnio jedzeniowe czwartki, które nie są fast,  a nie wyjaśniłam, co tak w zasadzie miałam na myśli, czym jest slow food i czy na pewno będę się trzymać jednej filozofii.

Idea slow food zrodziła się we Włoszech, a głównym jej motorem był sprzeciw zalewającym Europę barom szybkiej obsługi, które ilość przedkładały nad jakość.

 

I. Informacje o slow food w kilkunastu punktach. 

  1. Produkty, z których przygotowujesz slow potrawę, powinny być dobrej jakości. Nie szkodzić naszemu zdrowiu ani środowisku.
  2. Idea zwraca się ku tradycji, czyli regionalnym potrawom i tym z receptur naszych babć, żeby ocalić je od zapomnienia.
  3. Jedzenie ma być przyjemnością.
  4. Ważna jest świadomość tego, co masz na talerzu, jak i smaków, zapachów, aromatów.
  5. Wymaga celebracji posiłków, uczy kulturalnego jedzenia.
  6. To też umiejętność korzystania z bogactwa, jakie oferuje nam natura.
  7. Daje szanse na oderwanie się od codziennej gonitwy, żeby np. w domowym zaciszu przygotować coś zdrowego i smacznego.
  8. To żywność niskoprzetworzona i dostarczająca ci więcej wartości odżywczych.
  9. Jedzenie z mrożonki, puszki, słoiczki, torebeczki… To wszystko powinno pojawiać się tylko sporadycznie.
  10. W założeniu ma unikać takich sposobów przygotowywania jak ścieranie, smażenie, miksowanie, a także dodawanie sztucznych barwników, aromatów, polepszaczy, konserwantów. Do pożądanych form preparowania można zaliczyć np. duszenie.
  11. Slow food wbrew pozorom nie dotyczy tylko jedzenia, ta obszerna filozofia, która rozciąga się również na inne dziedziny życia. Namawia do zwolnienia na co dzień, częstszego obcowania z naturą, pełnej harmonii w życiu.

 

Co ciekawe, pod skrzydła organizacji trafiło kilka polskich produktów. Są to między innymi: oscypek, miody i miody pitne, chleby, konfitury, soki, czy oleje.

 

II. Subiektywna lista przydatnych książek. 

Zrobiłam mały przegląd książek, które mogą pomóc zmienić ci coś w swoim spojrzeniu na jedzenie i gotowanie. Nie dotyczą bezpośrednio idei slow food, ale myślę, że bardzo mogą się przydać.

1. Zamień chemię na jedzenie – 24,68 zł.
2. Zamień chemię na jedzenie. Nowe przepisy – 27,68 zł.
3. Jadłonomia. Kuchnia roślinna – 58,37 zł. ♥

slow food jak wprowadzić pierwsze zmiany

 

III. Jak zmienić dotychczasową kulturę jedzenia? 

 

1. Najważniejsze – dowiedz się, o co chodzi. 

Może gdzieś słyszałeś na czym to polega i z czym się je. Trochę już wiesz, bo jesteś już przy trzeciej części tego postu. Podsumowując – to coś więcej niż jedzenie. To uważny styl życia, wymaga czasu, świadomości, selekcji.

 

2. Rozejrzyj się.

Nie ma to jak badania w terenie. W twoim mieście na pewno są restauracje kierujące się ideą slow food. Przykłady z Krakowa: 27 porcji slow food, Leniwe kopytko, czy międzymiastowa akcja Gęsina na Świętego Marcina. Istnieje też możliwość dołączenia do stowarzyszenia Slow Food Polska (roczny abonament wynosi 60 zł) lub poszukanie grup internetowych zrzeszających zainteresowane osoby. Będzie szansa na ich poznanie, zgłębienie tematu, wymianę doświadczeń.

slow food

 

3. Kupuj lokalnie. 

W miastach jest mnóstwo targów i ryneczków, gdzie wcale nie tak drogo można kupić świeże owoce i warzywa od lokalnych rolników. Na wsiach – jeszcze więcej możliwości. Często dużo dobroci skrywają nasze warzywniki i sady. Jak nie, przecież są stragany, targowiska, a nawet po prostu twój sąsiad, który ma za dużo tej pięknej marchwi. 🙂 Świeże i „swojskie” smakuje najlepiej, bez dwóch zdań.

 

4. Eksperymentuj. 

Wystarczy książka kucharska, przepis z Internetu albo zeszyt z zapiskami prababci, dobre jakościowo produkty i do dzieła! Nic się przecież samo nie wydarzy.

Czwarty punkt zostawiam otwarty. Nasze czwartki przecież takie będą. Eksperymentalno-nowinkowo-teoretyczne. Pomysły na slow lunchboxy do szkoły, gotowanie z dziećmi, czy prowadzenie własnego (choćby w wersji mini) ogródka, to tylko skrawek pomysłów, które teraz mi się skrystalizowały. Tyle przed nami! 🙂

Napisz, co myślisz o idei slow food?

[separator type=”thick”]

Znam siebie. Jak podzielisz się z innymi tym wpisem, będę skakać z radości. Dzięki poniższym przyciskom zajmie ci to tylko chwilę.

  • Jest za!!!! Jak najbardziej! Staram sie jesc zgodnie z ta zasada ;)))

  • Uważałabym z tym niedodawaniem konserwantów, bo najpowszechniejszym z nich jest zwykła sól kuchenna 😉 Dla mnie jedzenie slow to po prostu odstawienie rzeczy, które nie są niezbędnym dodatkiem – głównie glutaminianu sodu i substancji barwiących, ale też np. mleka w proszku czy żelatyny w jogurcie czy mąki w sosie (jeśli jogurt czy sos nie są wystarczająco gęste bez tego, to znaczy, że twórca coś zrobił źle).

    Popularnym mitem na temat slow foodu jest to, że gotowanie zajmuje strasznie dużo czasu. Bzdura 🙂 Jakieś 6 lat temu przestawiłam się jak mogłam na jedzenie w stylu slow i stanowczo dementuję 🙂

    Jeśli chodzi o książki, to znacznie lepiej będzie sięgnąć po coś źródłowego: „Prawo do smaku” i „Piąty smak” Petriniego, książki Michaela Pollana. Ruch Slow Food ma prawie 30 lat i książki wydane w obecnej dekadzie są raczej recyklingiem tego, o czym pisali ojcowie założyciele 🙂

  • Bardzo, bardzo fajny pomysł! 🙂 ms-vivente.blogspot.com

  • Bardzo dobry pomysł. Sama jadam nie do końca slowfoodowo, ale jednak nie jest źle. Cieszę się, że wyjaśniłaś, co to jest slow food. Wcześniej nie wiedziałabym, że to, co tak czy siak robię, ma jakiś związek z takim style życia.

    • Trudno do końca być wiernym jednemu nurtowi, przynajmniej na początku drogi. 🙂 Czyli na moim etapie, podczas którego nie umiem na wakacjach nie zjeść pizzy. 😉

  • 3 razy tak : ) najbardziej w slow foodzie podoba mi się to, że rozszerza się na wszystkie inne dziedziny życia i zwraca uwagę na celebrowanie wszystkiego, co nasz otacza!

    • Mnie też! Dzięki temu szerzeniu się mam motyw dla każdej kategorii na blogu! 😛

  • Ja niestety kompletnie nie mam wyobraźni jeśli chodzi o gotowanie. Poza tym mam dość ograniczone kubki smakowe i trudno mi dogodzić. Ale mimo wszystko myślę, że podsunę to pod nos komu trzeba i zacznę jadać zdrowiej. 😀

    • Mamie?! 🙂

      • Nie, moja mama akurat średnio się przejmuje super zdrowym żywieniem i pewnie by się nie przejęła… 😀

  • Świetna idea z tym slow food,a nawet slow life. Przyda się, przecież jesteśmy tacy zabiegani, wiecznie się spieszymy i ciągle coś ważnego nam umyka.Jak najbardziej jestem za tym, by żyć i odżywiać się świadomie, choć pewnie nie jest to aż takie proste, tzn początki nie są proste 😉

  • Trochę mnie te punkty wyjaśniające zdziwiły. Dla mnie slow – food to było do tej pory po prostu gotowanie w domu, z dobrych produktów i celebracja tych posiłków. Po za tym lubię eksperymenty i przepisy z rożnych stron świata. Jeżeli właśnie gotowanie w domu to już slow – food to jak najbardziej się do tego stosuję.

    • Myślę, że to co wymieniłaś, czyli domowo, dobrze i z celebracją, to całkiem słuszne myślenie o slow food. 🙂 Nie dodałam, moim zdaniem, niczego co mogłoby być mocno zaskakujące, ot, rozwinęłam troszkę temat.

  • Jadłonomia, od kilku lat jeden z moich ulubionych blogów kulinarnych 🙂

  • Super sprawa. Dzięki za podanie przykładowych dwóch lokali. Akurat za miesiąc będziemy w Krakowie, więc chętnie zajrzymy do Leniwe Kopytko 🙂

  • Książki J. Bator są na mojej liście do ogarnięcia. Zdecydowanie bardziej wolę kupować świeże owoce, warzywa na targu niż w marketach, czuć różnicę. Czekam w takim razie na pomysły na slow lunchboxy… do pracy! 🙂

    • Ogarniaj, uzupełniłam dzisiaj post, są w przystępnych cenach. 😉 Co do lunchboxów – mam tyle pomysłów na posty, że nie wiem kiedy je wszystkie napiszę, musiałabym dwa razy dziennie publikować, żeby się wyrobić. 😉

  • Lubię te wszystkie zmiany w stylu „slow” tj. slow food, slow life czy slow fashion. Dobrze jest żyć wolniej, dobrze jest czerpać radość ze wszystkiego. 🙂

  • Czuję, że w pewnej części utożsamiam się z ideą slow life, a zwłaszcza ze slow food. Myślę, że to świetny pomysł na życie i coś, co może stać się kanonem szczęśliwego życia w dzisiejszym świecie 🙂

  • Staram się unikać niepolskich sklepów i niepolskich produktów, a latem na moim osiedlu często pojawiają się stragany z warzywami i owocami, na które chętnie zaglądam. I wbrew pozorom idea slow food nie musi być droga, bo opiera się na sezonowych produktach, czyli tych, które w danym okresie są najtańsze. Do tego wspiera polską gospodarkę! 🙂

    Fajnie, że propagujesz tego typu rzeczy 🙂

    • Wcale nie musi. Warzywa, owoce, kasze, płatki, to wszystko jest w zasięgu ręki i portfela.

  • Podoba mi się cała filozofia slow food, bardziej nawet jako styl życia, niż sposób jedzenia. Co ciekawe, jak mieszkam w mieście, zdecydowanie nie żyję według tej zasady, ale jak tylko jestem dłużej na wsi całkowicie mi się odmienia i widzę po sobie, że „zwolnienie” życia tylko je ubogaca.

  • Słyszałam kiedyś o slow food i po przeczytaniu posta wiele mi się wyjaśniło. Warto jest zwolnić, żeby dostrzec wiele innych rzeczy, a przy okazji być zdrowym 🙂

  • moda na slow to jedna z najlepszych rzeczy, które ostatnio przytrafiły się światu 😉

  • optymistka.

    szczerze powiem, że zainteresował mnie ten temat 🙂

    • Cieszę się, bo planuję go tutaj rozwijać. Mam nadzieję, że będziesz wpadać częściej. 🙂

  • Bardzo skrupulatne wyjaśnienie tej filozofii. Dzięki. Książkę Jadłonomia znam, pozostałe dwie chyba powinna zgłębić.

    • Temat można rozwijać, rozwijać i rozwijać. To tylko podstawy, które niebawem rozszerzę. 🙂

  • Pierwszy raz przeczytałam o slow food coś więcej, przeszłam więc z etapu znajomości hasła do znajomości idei, coraz bliżej poziomu wdrożenia 😉

  • O „Zamień chemię na jedzenie” słyszałam dużo dobrego, jednak sama jeszcze jej nie czytałam. Mam tylko skserowany z niej przepis na zakwas chlebowy, który dostałam od koleżanki 🙂

  • Rozumiem, że ktoś uznał, że należy sprecyzować slow food, ale osobiście nie podchodzę do tego tak restrykcyjnie. Dla mnie slow food to zdrowe i naturalne posiłki, pięknie podane i celebrowane w gronie najbliższych. Tak po prostu.

Related Posts