Książka do przeczytania w dwa wieczory – Jojo Moyes, „Zanim się pojawiłeś”

Co by tu przeczytać w wakacje… Podejrzewam, że taka myśl towarzyszy większości uczniów i studentów, którzy książki lubią, ale zmęczeni po całym roku nauki (albo poprawianiu ocen na koniec i sesji) i nie chcą, żeby ich wakacyjne czytadła były zawiłe i szkatułkowo skomponowane jak Rękopis znaleziony w Saragossie i ciążyły na ramieniu jak cała trylogia Sienkiewicza. Przyznam, że na jakiś czas wypadłam z czytania powieści dla przyjemności. W internecie krąży mem, a może i nawet facebookowy fanpage o tym, że jak jest się na polonistyce, to nie ma się czasu na czytanie książek. Niestety to prawda. Kto chce przeczytać wszystkie książki z list lektur (a jest ich na jeden przedmiot tyle, ile licealiści czytają przez trzy lata), musi pogodzić się z tym, że nie będzie miał czasu na czytelnicze przyjemnostki. Chyba, że czerpie je z przygotowań na zajęcia i kolokwia, ale nie sądzę. Zawsze przymus odbiera odrobinę radości z wykonywanej czynności.

Wracając do tematu powieści, wypadłam, a jak ja wypadnę z jakiegoś nawyku, to szalenie trudno mi powrócić i odkładam ten moment i odkładam i czasem nigdy nie wracam. Na szczęście do regularnego blogowania staram się wrócić (no hej, jestem tu drugi raz w tym tygodniu), do czytania powieści już się udało. Jak? Zaczynając od czegoś (przynajmniej z pozoru) mało wymagającego. A kiedy już przeczytałam trzy książki, koniecznie muszę się po kolei nimi z wami dzielić. Dziś o historii, która zupełnie niespodziewanie skradła moje serce.

zanim się pojawiłeś
źródło: filmweb.pl

KSIĄŻKA
do przeczytania w dwa wieczory

Jojo Moyes – Zanim się pojawiłeś (klik)

Ojej, co ta książka ze mną zrobiła! Mrugała do mnie od dłuższego czasu ze zdjęć na Instagramie, ale jakoś nieszczególnie wierzyłam w jej potencjał, a tu proszę! Obudziła we mnie na nowo chęć czytania. Przypomniałam sobie, jakie to fajne i inspirujące.

Znacie tę historię? Za mną po przeczytaniu chodziła kilka dobrych dni.

Co zrobisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, ze złamie to twoje serce?

„Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat. Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami.”

Z pozoru oczywista fabuła, zwykła dziewczyna prowadząca swoje zwykłe życie dostaje nową pracę. Przez sześć miesięcy ma opiekować się niepełnosprawnym Willem. Okazuje się jednak, że nie jest to taka prosta sprawa – mężczyzna zdaje się nie przepadać za Louisą, a pół roku, które mają przed sobą, jest czasem do pewnego wydarzenia, które na zawsze może odmienić losy obojga.

641969.1

Co urzekło mnie w Zanim się pojawiłeś?
Myślę, że zmiana jaka dokonała się w życiu głównej bohaterki za sprawą jej podopiecznego. Z nieciekawej dziewczyny przeobraża się w kobietę, która jest pewna siebie i wierzy w swój potencjał. Osoby, które czytały książkę mogą się zdziwić tym, co piszę, bo przecież chodzi w tej opowieści o zupełnie coś innego, o Willa rzecz jasna, ale ja zawsze skupiam więcej uwagi na bohaterkach kobiecych. To nas często zadowala zwykłe, pozbawione barw życie, co doskonale wyrażają słowa:

Dlatego mnie wkurzasz, Clark. Bo widzę cały ten talent, całą tę energię i inteligencję. Potencjał. I za nic nie mogę pojąć, jak możesz być zadowolona z takiego małego życia. Życia, które nie sięga dalej niż pięć mil od twojego domu, w którym nie ma nikogo, kto kiedykolwiek cię zaskoczy albo sprowokuje, albo pokaże ci coś, od czego zakręci ci się w głowie i nie będziesz mogła zasnąć w nocy. […] Cały świat stoi przed tobą otworem.

Człowiek czyta ostatnie zdania książki (nie te, które widzicie powyżej) i czuje się rozbity. Wydarzenia, o których już wie, wywołują skrajne emocje. Uświadomienie sobie, jak wiele można zrobić, jeśli tylko się chce, sprawia, że nie wie w co ręce włożyć.

Historia Louisy i Willa, oparta na przywiązaniu, przyjaźni, pragnieniu dobra, ale też na cierpieniu, ciążącej przeszłości i nieuchronnej, skrupulatnie zaplanowanej przyszłości nie pozwalają zapomnieć. I wręcz zmuszają, żeby sięgnąć po drugi tom (na szczęście ta przyjemność jeszcze przede mną!).

641968_1.1

Jaką książkę wy polecilibyście mi na dwa wieczory?