Żony bogów – poznaj czterech wybitnych pisarzy i ich muzy

Przedstawiam wam książkę, którą niespodziewanie pokochałam.

Żony bogów przywiozłam sobie z Zakopanego, do kupna i przeczytania zachęcił mnie opis i to, że lubię poznawać ludzi od kuchni. Tak najbardziej. Przyznam, że nie planowałam wpisu o tej książce, bo nie chciałam was zanudzić, ale uwierzcie, fakt, że książka jest o pisarzach i ich żonach, na dodatek autorstwa twórcy treści głównie historycznych, nie świadczy o tym, że uśniecie po dwóch stronach. Ja nie usnęłam, wciągnął mnie świat tych, o których twórczości uczyłam się na studiach. O biografiach też się uczyłam, ale raczej na zasadzie: urodził się wtedy wtedy, zmarł wtedy, jego ciało spoczywa tu, mieszkał tam, zdobył takie a takie nagrody. W Żonach bogów też pojawiają się te informacje, ale wplecione w o wiele ciekawą narrację niż suche fakty z wykładowych notatek.

żony bogów 2

Ale co z żonami, spytacie, bo ja piszę tu o biografiach pisarzy. Żony są, o żonach wiemy dużo, jednak nie mogę powiedzieć, że jest to książka tylko o kobietach właśnie, bo na pierwszy plan w każdej części wychodzi ten rys biograficzny. Czy to źle? Nie, ponieważ możemy sobie utrwalić pewne informacje, dowiedzieć się wielu naprawdę ciekawych rzeczy. Żałowałam, że czytałam tę książkę niedługo PO egzaminie z historii literatury polskiej 1945-1989, byłaby dla mnie przydatna i zupełnie inaczej patrzyłabym na te osoby i ich twórczość. Tym bardziej, że np. Gombrowicza (w zestawie z odwilżą październikową) wylosowałam, z niego odpowiadałam i książka dostarczyłaby mi paru ciekawostek, którymi mogłabym nieco zabłysnąć.

żony bogów 3

Żony bogów podzielone są na cztery części, które kolejno poświęcone są:

  • Witoldowi Gombrowiczowi i Ricie Labrosse,
  • Sławomirowi Mrożkowi, Marii Obermie, zwanej Marą i Susanie Osorio,
  • Czesławowi Miłoszowi, Janinie Dłuskiej i Carol Thigpen,
  • Jarosławowi Iwaszkiewiczowi i jego żonie Annie.
żony bogów 4
Iwaszkiewiczowie
żony bogów 5
Susana Osorio
żony bogów 6
Janina Dłuska
żony bogów 7
Carol Thigpen i Czesław Miłosz

Urzekł mnie fragment zupełnie oderwany od tematu o rytmie dnia Czesława Miłosza. Muszę wam go zacytować!

Funkcjonował na własnych, indywidualnych zasadach, odmiennie niż większość ludzi [1]. Miał stał rytm dnia. […] Kładł się spać dosyć wcześnie, budził około trzeciej nad ranem i czytał do szóstej, po czym jeszcze chwilę drzemał, następnie wstawał, jadł śniadanie i szedł na spacer, a po powrocie pracował. To były jego najświętsze godziny przedpołudniowe [2].

Kto solidaryzuje się z Czesławem Miłoszem i wstaje nad ranem, żeby poczytać niech się melduje! To ciekawy pomysł na to jak czytać więcej.

żony bogów 8

Czy Żony bogów są tylko dla osób zainteresowanych literaturą polską? Nie. Są dla wszystkich, którzy zwyczajnie chcą lepiej poznać rodzimych pisarzy nie tylko od strony twórczej, ale od tej prywatnej, dotąd tajemniczej.

Żony gigantów zwykle pozostawały w ich cieniu, a to właśnie one zawsze były obok. Były kochankami, sekretarkami, pielęgniarkami, kucharkami. Wykazywały się niezwykłą wyrozumiałością, przymykały oczy nawet na zdrady i homoseksualne skłonności partnerów. Leczyły z depresji. BYŁY. Dlatego warto je poznać. Choć podkreślam, że tytuł książki jest nieco na wyrost i nie będziecie czytać wyłącznie o żonach.

Autor Żon bogów w zakończeniu książki informuje, że nie planował przedstawić pełnych biografii bohaterek, ani ich partnerów, wolał skupić się na ich wspólnym życiu. I rzeczywiście często zagląda parom do domów, sypialni, garnków. Dodaje również, że zwykle po zakończeniu pisania książki czuje niedosyt, a w przypadku Żon… uważa, że wszystko jest właśnie tak, jak chciał. To chyba dobry znak!

Polecam!

[1] S. Koper, Żony bogów, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2015, s. 241.
[2] Za: A. Romaniuk, Obecność. Wspomnienia o Czesławie Miłoszu, e-book, Warszawa 2013.
  • Co prawda, taki rodzaj literatury raczej jest mi obcy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby spróbować czegoś nowego! Zaciekawiłaś mnie tą książką. Wydaje się ciekawa i porusza interesujący temat żon od drugiej strony 🙂

  • Ooo! W liceum robiłam właśnie rak jak Miłosz! 🙂

  • Ostatnio skończyłam czytać „Żelazne damy” Kamila Janickiego i bardzo mi się podobało. Ta brzmi równie zachęcająco – lubię takie klimaty i jak napisałaś „poznawać ludzi od kuchni” :).