Adaptacja w przedszkolu – jak pomóc dziecku?

Adaptacja w przedszkolu. Myślałam, że taki temat będzie interesował mnie dopiero wtedy, gdy moje dzieci przekroczą próg nieznanej im placówki. Jednak kiedy wraz z początkiem września ropoczęłam pracę w przedszkolu, przekonałam się, jak ważne są te pierwsze dni.

Zupełnie zrozumiałym jest, że kiedy maluszek idzie pierwszy raz do przedszkola, rodzice przeżywają i stresują się całą sytuacją dużo bardziej niż nie do końca świadome nowej sytuacji kilkulatki. 😉 Dlatego tak ważne jest odpowiednie wcześniejsze przygotowanie wszystkich “stron”: rodziców, nauczycieli i, rzecz jasna, samych dzieci.

adaptacja w przedszkolu

Jak rodzice mogą pomóc dziecku podczas pierwszych dni w przedszkolu?

Po pierwsze, trzeba wcześniej dużo o tym rozmawiać.

Opowiadać dziecku o tym, kto będzie w przedszkolu i co będzie się działo (mile widziane opisanie punkt po punkcie całego planu dnia). Odpowiedzieć na pytanie dlaczego tam idzie. Przed przyjściem do przedszkola można umówić się z dzieckiem, o której godzinie się je odbierze (albo raczej po którym charakterystycznym punkcie w ciągu dnia, np. po podwieczorku, czy też podczas tych pierwszych dni – po obiedzie). Taka umowa zawarta z dzieckiem to świętość. Tuż po obiedzie mama ma przyjść? To koniecznie musi być, by dziecko czuło się bezpiecznie.

Po drugie, jak już będziecie rozmawiać o przedszkolu, to nigdy przenigdy nie straszcie dziecka, że pójdzie tam za karę. W obecności małych uszu o przedszkolu mówimy tylko dobrze! 🙂

Rynek wydawniczy obfituje w książeczki o chodzeniu do przedszkola, niedługo stworzę taką listę i wrzucę w tym miejscu link. Na pewno nie zaszkodzi razem prześledzić losy małego bohatera literackiego.

Po trzecie wreszcie, sam czas pożegnania polecałabym skrócić do minimum. Mówi się, że pożegnanie powinno być stanowcze i krótkie, ale przekonałam się, że to wcale nie jest łatwe do wykonania. Rodzice z całą tą podręcznikową stanowczością mówią do dzieci: “papa, mama przyjdzie po obiedzie”, “miłego dnia”, “baw się dobrze”, ale szczerze, to czasem niczego nie zmienia. I po prostu musi rodzic wziąć się w garść, otrzeć łezki (swoje, nie dziecka!) i wyjść. Maleństwo, owszem, popłacze sobie przez chwilę, ale przecież nie będzie marudziło i tęskniło cały dzień. Po kilku lub kilkunastu minutach zajmie się zabawą, a przy odbiorze będzie na odwrót, nie będzie chciało wracać do domu.

Adaptacja w przedszkolu – rola nauczyciela

Nauczyciele są dla dzieci obcy. Nawet jeśli maluchy widziały wcześniej te osoby na przykład podczas dnia otwartego przedszkola, to wciąż, w zestawieniu z mamą, tatą, czy babcią, to obcy. Dlatego po stronie przedszkola i nauczycieli leży zorgnizowanie chociażby możliwości pobytu adaptacyjnego. Dziecko podczas takich godzin spędzonych na zabawie z nową grupą, nieco pozna osoby, z którymi za jakiś czas będzie spędzało niemal całe dnie.

Po stronie nauczyciela leży również odpowiednie przygotowanie rodziców, czyli uświadomienie, jak przebiega proces adaptacyjny, może to odbyć się w formie rozmowy podczas spotkania, mogą dostać przygotowane broszury z najważniejszymi informacjami. Co ważne, nauczyciel powinien wspierać rodzica! Tak, tak, właśnie tak. Powtarzać mu, że płacz u dziecka jest naturalną reakcją na strach przed czymś nowym, ale to minie. Że nie należy się zrażać ani tym bardziej odpuszczać po pierwszym nieudanym dniu. Podczas kolejnych będzie tylko lepiej! Adaptacja w przedszkolu nie jest czymś jednorazowym, to proces.

Adaptacja w przedszkolu oczami dziecka

Dziecko w nowym miejscu czuje się na początku niepewnie. Żeby odrobinę złagodzić to uczucie, może wziąć ze sobą z domu coś, co lubi. Pluszaka, kolorowankę, swój kubeczek. Młodsze dzieci – pieluszkę i smoczek. W kryzysowych chwilach rzecz przyniesiona z domu daje namiastkę “swojskości”.

 

A jak przebiegała adaptacja w przedszkolu u waszych dzieci? 🙂