Moja pielęgnacja twarzy – luty 2018

Codzienna pielegnacja twarzy to nie lada wyzwanie. Nie każda z nas ma na to dużo czasu, nie każda ma precyzyjnie ustaloną kolejność nakładanych produktów ani rozpiski, co i kiedy powinna użyć. Chciałabym za kilka miesięcy dojść do takiego momentu, w którym większość moich kosmetyków będzie naturalna i dobrej jakości, a dbanie o cerę rytuałem, na który czekam. Aktualnie wygląda to tak…

Demakijaż

Nigdy nie opieram demakijażu na jedym kosmetyku. Zaczynam od płynu micelarnego (najczęściej wybieram Garnier) i staram się nim jak najdokładniej oczyścić twarz. Brak zapachu i „filmu” na twarzy to wielki atut takich płynów, nie wyobrażam sobie powrotu do mleczek, bez których kiedyś nie potrafiłam się obejść. Po tym etapie używam kolejnego kosmetyku, zamiennie żelu lub pianki.

Pianka Coco Fresh pachnie obłędnie, zmywa pozostałości makijażu i zostawia mięciutką skórę. Sprawdziłam, moja zniżka na cały asortyment Hello Body wciąż działa, więc jeśli macie ochotę na zakupy, to z kodem „ALEKSANDRA20” macie 20% rabatu.

Od czasu do czasu jako drugi etap demakijażu używam żelu micearnego Tołpa z dodatkiem oleju lnianego. Niewątpliwie jego zaletą jest brak sztucznych barwników, parabenów i mydła. Jest delikatny, nie podrażnia wrażliwej cery, ale też samodzielnie raczej nie poradziłby sobie z pełnym oczyszczeniem.

Nawilżanie

Niezmiennie poszukuję kremu, z którego będę w 100% zadowolona. Na ten moment, każdego poranka nakładam pod makijaż cienką warstwę lekkiego kremu nawilżającego Mixa.  Szybko się rozprowadza i wchłania. Co ważne – nie świecę się po nim jak żarówka! No, może jak żarówka o bardzo słabej mocy ;). Z kolei przed snem od lat używam tego samego produktu Lumene, głęboko nawilżającego kremu, który nie zapycha porów, nieźle pachnie i jest wyjątkowo wydajny. Co jakiś czas wrzucam na twarz najsłynniejsze serum na świecie, czyli Kiehl’s Midnight Recovery Concentrate. Celem kosmetyku jest nocna odbudowa skóry i przywrócenie jej blasku. Nie mogę ocenić efektów po miesięcznej kuracji, którą doradza producent, ale ja widzę różnicę po każdym jednorazowym użyciu. Skóra po nim jest naprawdę promienna!

Maski

Co kilka dni serwuję sobie maseczkę. W zależności od potrzeb jest to teraz albo maska CZYSTA GLINKA – wersja niebieska, redukująca zaskórniki i zwężająca pory lub COCO CLEAR, kokosowa maska detoksująca. Ostrzegam, tę ostatnią chce się zjeść łyżką.

Usta

I na koniec perełka – cukrowy peeling do ust marki evree. Pachnie TAK CUDOWNIE, że nie można mu się oprzeć! Nawliżone i odpowiednio złuszczone usta to efekt gwaratowany. Jedynym minusem jest to, że z czasem zapach niestety wietrzeje i nie jest tak rozkoszny jak na początku, no ale coś za coś! Z tego, co widzę, właśnie jest na promocji. 🙂

Jak wygląda Wasza aktualna pielęgnacja twarzy? 🙂