See Bloggers – jak było, o czym warto pamiętać przed i co z tego mam

Kolejna edycja See Bloggers przeszła do historii. To największy festiwal twórców internetowych, podczas którego uczestnicy mogli brać udział w prelekcjach i panelach dyskusyjnych, żeby poszerzyć swoją wiedzę na temat działalności w internecie. Poza nowymi umiejętnościami, wszyscy “wynieśli” z Gdyni nowe znajomości i parę upominków. To był mój pierwszy udział w takim wydarzeniu, mam też wielką nadzieję, że nie ostatni.

Nie sposób pominąć tego, że w sobotę serca kobiet skradły dwie wyjątkowe prezentacje: Alabasterfox o Instagramie i Fashionelki o tak zwanych darach losu i sposobach na korzystny barter.

Oddziaływanie tej pierwszej widzę przeglądając swój instagramowy feed, wiele dziewczyn zainspirowanych historią i radami Adrianny postanowiło tak po prostu, już nawet nie z dnia na dzień, ale z minuty na minutę zmienić swoje podejście do Instagrama. Zadbać o niego, uwierzyć w potencjał, ujednolicić i z uporem maniaka używać trzydziestu hashtagów pod każdym zdjęciem. Nie neguję tego, też mnie ten moment na “efekt #instagram” dopadł, powiedziałabym nawet, że trochę wcześniej, co widać po moich poprzednich postach.

Więc jak było? Było szalenie inspirująco! Dla wszystkich, co widać po wzmożonym ruchu na blogach i grupach facebookowych. Widać po rozważaniach, zmianach, celach. Każdy wyniósł coś wartościowego. Nawet jeśli był to tylko kopniak do działania, to trzeba przyznać, że to duuużo.

see bloggers

O czym warto pamiętać przed See Bloggers?

O kilku kwestiach, o których ja nie pamiętałam. Cóż, człowiek się przez doświadczenia uczy.

  1. Wizytówki.
    Nieważne jak bardzo początkującym blogerem jesteś, kiedy ktoś pyta cię o czym piszesz, a ty przy okazji dasz mu swoją wizytówkę, to automatycznie lepiej to wygląda. Profesjonalnie. I ten ktoś po chwili nie zapomni, ale wróci do domu, znajdzie cię w portfelu i zajrzy na blog. Albo napisze. Wizytówki to podstawa.
  2. Brak zmartwień.
    Często się czymś zamartwiam i oczywiście zwykle okazuje się to bezpodstawne. Tak było przed See Bloggers. Martwiło mnie, że z nikim nie pogadam, że nikt mnie nie będzie kojarzył, że za mało osiągnęłam, żeby tam być. Jednak z drugiej strony, czy zostałabym zaproszona, gdybym tam nie pasowała? Podobne pytanie warto zadać sobie przed każdą taką imprezą.
  3. Otwartość.
    Wiadomo, że tysiąc osób wokół to sporo, a jak pośród nich widzi się swoich blogowych idoli, to się człowiek trochę krępuje, bo tak dobrze ich zna, a oni tak bardzo nie znają nas. Poznałam kilka wspaniałych osób, które regularnie czytam, ale też jest kilka takich, do których wstydziłam się podejść i teraz… żałuję. Wiem, że następnym razem odpuszczę sobie niepotrzebne zawstydzenie.
see bloggers 2
Na zdjęciach wyglądam jakbym miała zabijać wzrokiem, ale po prostu źle się czułam i bolały mnie oczy 😉

Gdybym miała przed sobą pytanie: “co z tego wydarzenia mam?”, odpowiedź nie byłaby jednoznaczna. Z jednej strony, rzecz jasna, jestem przepełniona pozytywną blogową energią, szczęśliwa, że dzięki temu, że kilkanaście miesięcy temu założyłam ten blog mogłam znaleźć się na ponad dwa dni pośród tych wspaniałych ludzi i wiele się nauczyć.

Z drugiej strony, przebywanie wśród profesjonalistów skłania do refleksji nad samą sobą. Czy jestem na dobrej drodze? Czy moje treści są spójne? O czym piszę, czy pojęcie “blog lifestylowy” ma jeszcze rację bytu “na salonach”? Mnóstwo pytań i niejasne odpowiedzi. A może jest ok, tylko ja tego nie potrafię dostrzec?

Dlatego przy okazji tego wpisu chciałabym poradzić się was, moich czytelników, czy powinnam coś zmieniać. Co na blogu Wolniej lubicie, czego nie. Jakie treści was interesują, jaki rodzaj wpisów? Która kategoria? Czy to wszystko się jakoś klei? Bardzo proszę, dajcie znać. I do zobaczenia na kolejnej edycji See Bloggers!

Podobne wpisy