8 stycznia 2017

Styczeń Bez Zakupów (tydzień 1)

Styczeń Bez Zakupów to wyzwanie, którego się bałam (szczegóły w tym poście). Przed samym rozpoczęciem miałam ochotę pójść w wielką torbą do sklepu i zrobić zapasy wszystkiego. W takim porywie kupiłam nawet tusz do rzęs i puder, ale opamiętałam się, że to bez sensu, bo wyzwanie pozwala na kupienie rzeczy zużywalnych, do których kosmetyki i np. środki czystości niewątpliwie należą.

.

Zastanawiałam się, co powinnam napisać w takim poście podsumowującym tydzień. Ile wydałam? Co kupiłam? Czy rozmyślałam o zakupach? Czy dałam się zwieść i zajrzałam do jakiegoś sklepu internetowego? Pewnie to wszystko powinno się tu znaleźć.

.

Okej, więc pierwszy tydzień zaczęłam od zaplanowania posiłków aż do niedzieli. Planując od razu wpisywałam na listę zakupów produkty, które będą mi potrzebne. Jak pozaglądałam w różne zakamarki, to okazało się, że mam mnóstwo obiadów prawie gotowych, wystarczy dodać ryż czy makaron albo tylko odgrzać. Dlatego lista zakupów była krótka i w pierwszym tygodniu na jedzenie wydałam tylko 20 zł. A dokładnie to 21 zł i 9 groszy 😉 Niczego mi przez ten czas nie brakowało, a dodatkowym plusem było to, że wracając z uczelni dokładnie wiedziałam, co mam robić. Odpadło zastanawianie się co by tu zjeść, jak i tracenie czasu na wieczorne chodzenie do sklepu. Czterdzieści minut po dziewięciu godzinach poza domem to naprawdę dużo czasu i podoba mi się, że mogłam go zaoszczędzić. Ze swoich zapasów i tych małych zakupów udało mi się wyczarować leczo z kiełbaską i ryżem, pizzę, kilka dobrych jajecznic, owsianek, jaglanek, w ruch poszły też babcine pierogi. Lubię sobie udowadniać, że się da.

Dodatkowe wydatki w tym tygodniu to czynsz i doładowanie do telefonu, ale to coś stałego i powiedzmy, że poza wyzwaniem.

.

Raz, tylko raz zbłądziłam w sieci! Przyszedł mi do głowy tusz, który kiedyś chciałam kupić i od razu, bezmyślnie wskoczyłam na stronę Sephory, żeby zobaczyć ile kosztuje. Szybko zorientowałam się, co robię i że to bez sensu. Ze sklepu wyszłam oczywiście bez zakupu, nie zaplanowałam też, że kupię tusz po wyzwaniu, w końcu tuż przed porobiłam zapasy 😉 Ot, incydent.

.

Czy był to trudny tydzień? Nie. Powiedziałabym nawet, że łatwiejszy, odkryłam, że planowanie posiłków jest super! Jako że już niedziela, wczoraj zrobiłam rozpiskę na nowy tydzień, znowu uwzględniając to co mam zamrożone. I znowu zakupy były dość małe, wrzuciłam nawet zdjęcie na Instagram.

.

No to 1/4 wyzwania za nami! Jestem ciekawa jak idzie Oldze i innym dziewczynom, które do nas dołączyły!

Na co dzień studiuję polonistykę. W międzyczasie pstrykam zdjęcia, poszukuję piękna w małych rzeczach, celebruję codzienność i piszę o tym, jak zwolnić w życiu. Kontakt/współpraca: jedlinskaaleksandra@gmail.com

  • ahhhh, gratulacje! 😉 Mi się nie udało 🙁

  • Jakimś cudem przeoczyłam wpis o samym wyzwaniu i nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że podjęłaś się tak fajnego zadania i jestem teraz bardzo mile zaskoczona! Sama zazwyczaj planuję posiłki na cały tydzień i kontroluję wszystkie dodatkowe tygodniowe wydatki, więc muszę przyznać, że niesamowicie ułatwia to życie. Trzymam kciuki za to, aby udało Ci się utrzymać te kilka nawyków, które z pewnością wypracujesz przez ten miesiąc <3

  • gdyby to nie był styczeń podjęłabym wyzwanie 🙂 Jednak w tym miesiącu w moim wykonaniu porażka gwarantowana. Sezon wyprzedaży. Nic nie poradzę 🙂

  • Pingback: Styczeń bez zakupów: tydzień pierwszy – Napisawszy.pl()

  • Gratuluję, tym bardziej że styczeń to głównie kuszące wyprzedaże, więc sukces jakby liczy się podwójnie 😉

  • Gratuluję sukcesu! Sama na koncie też mam malutki. Nie byłam w empiku ani razu, mimo że w Galerii ze trzy 🙂 Trzymaj się! Te 21 zł trochę mnie zszokowały!

  • Super! 1/4 minęła, to brzmi dumnie… Mój tydzień kończy się dzisiaj, bo dopiero dziś uregulowałam największe styczniowe wydatki, mimo wszystko chyba nie jest źle 🙂

© 2016 - 2017 Aleksandra Jedlińska