Styczeń Bez Zakupów (tydzień 2)

Pewnie pomyśleliście, że poległam w wyzwaniu, bo wpis podsumowujący drugi tydzień nie pojawił się na czas. Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi, spieszę z przypomnieniem. Razem z Olgą rzuciłyśmy sobie wyzwanie, by przez cały miesiąc nie kupować tego, co niezbędne (o szczegółach i naszych zasadach możecie poczytać tutaj).

 

Jak miło, że połowa za nami!

.

Posiłki na ten tydzień, podobnie jak w poprzednim, były zaplanowane, zakupy spożywcze zrobiłam w minioną niedzielę i wszystko by szło dobrze, gdyby już w okolicach środy nie zabrakło mi jakże ważnego chlebka! 😉  Niezgodnie z zasadami poszłam do sklepu jeszcze raz w jednym tygodniu i brak uzupełniłam. Nie czuję jednak, żebym mocno naruszyła nasz regulamin, w końcu nie poszłam do Zary po kolejną parę spodni, ale do piekarni po pieczywo! Na ten trzeci tydzień już kupiłam go więcej i, tak jak poradziła mi Olga, część zamroziłam.

.

Cała reszta poszła mi nieźle. Nie przeglądałam sklepów internetowych, nie zastanawiałam się, co kupię, kiedy już wyzwanie skończymy. Wszystko gra, a mi zakupów nie brakuje. Myślałam, że drugi tydzień będzie tym trudniejszym, bo opadnie motywacja, którą zawsze ma się na początku, ale nie, idzie to raczej w drugą stronę – pojawiła się ulga, świadomość, że przecież wszystko, co mi potrzebne, mam. Kolejny tusz czy podkład kupię, kiedy obecny się skończy. Mieć WYSTARCZAJĄCO, jakie to wyzwalające uczucie. 😉

***

Pamiętajcie o konkursie, w którym można wygrać kursy językowe – klik, klik. I widzimy się jutro o 18.00 w nowym wpisie! 🙂

 

Podobne wpisy