Skąd brać motywację do rozwoju?

Szeroko pojęty rozwój osobisty od dłuższego czasu jest gorącym tematem wśród blogerów, vlogerów i autorów książek, które w pierwszym lepszym Matrasie znajdziesz na półce opatrzonej nazwą „Poradniki”. Połowa tego, co można tam znaleźć powiela utarte schematy i rady, ale to, że pojawiają się publikacje o tej tematyce i że są całe rzesze zainteresowanych tym czytelników, dobrze o nas świadczy.

wolniejola

Przeczytanie rozwojowej książki może odwrócić życie do góry nogami, a jeśli tego nie zrobi, to gwarantuję, że stworzy w twojej głowie pole, na którym zakiełkuje przynajmniej jedna myśl warta uwagi lub zmiana warta wprowadzenia w codzienność. Dlatego nie unikam poradnikowych półek, dając sobie tym samym możliwość zetknięcia się z nowymi pomysłami i formami motywacji.

Dziś mam dla ciebie coś wyjątkowego, znowu przepytałam blogerki. Było dokładnie tak samo, jak przy pierwszym wpisie z tej serii,  po wysłaniu zaproszeń do wpisu migiem otrzymałam kopalnię inspiracji od wirtualnych koleżanek.

Przeczytaj, co napisały o rozwoju osobistym.

 Kalina 

www.szczere-kocisko.blogspot.com

kalina

Uwielbiam wyznaczać sobie cele. Do tego stopnia, że codziennie zapisuję, jakie zadania powinnam wykonać i staram się skrupulatnie je „odhaczać”. Oprócz tego, zdarza mi się tworzyć plany miesięczne, tygodniowe i roczne. Oczywiście nie trzymam się ich zbyt sztywno, lubię po prostu myśleć, że o niczym nie zapomniałam. To wyklucza niepotrzebny stres.

Czytałam gdzieś, że – wbrew pozorom – człowiek najczęściej ocenia siebie pod kątem swojej sprawczości. Nie wiem, na ile trafnie to zdanie określa innych, jednak w moim przypadku tak właśnie jest. Osiągnięte już cele sprawiają, że szukam kolejnych. To zabawne, bo doszło do tego, że postanowiłam – wyląduję na studiach magisterskich na Uniwersytecie w Oslo, a nawet jeszcze nie rozpoczęłam tych licencjackich, w Polsce! Ale to postanowienie sprawia, że zwyczajnie nie mam ochoty stać miejscu, myślę z ekscytacją o przyszłości i pochłaniam norweskie słówka i gramatykę. Tak na zaś. Podobnie sprawa się ma z blogiem, poezją i konkursami literackimi – to osiągnięcia mnie nakręcają i sprawiają, że chcę być coraz lepsza.

Zdecydowanie lepiej działa na mnie marchewka, niż kij.

 Agata 

www.agatazejfer.pl

agatazejfer

Niewiele ponad rok temu zadałam sobie pytanie „W co muszę uwierzyć, abym zaczęła osiągać swoje marzenia?”. Zapisane na kartkach w sekretnym zeszycie, od najmłodszych lat czekały na swój czas realizacji. Okazało się, że odpowiedź na to pytanie stanowi moją największą motywację.

Wierzę w to, że  mam kontrolę nad swoim życiem, i jeśli tylko naprawdę zechcę, będzie ono odzwierciedleniem moich marzeń.

Afirmuję, tworzę wizję siebie za kilka lat. Wiem, że stojąc w miejscu i szukając winy w środowisku nie zajdę daleko, dlatego ryzykuję, łamię stereotypy, przekraczam znane granice, po to, aby móc realizować siebie. Zmieniam role w swoim życiu, jestem kobietą, partnerką, pasjonatką, redaktorką, ambasadorką swojej marki – dlatego, gdy przychodzi moment niechcenia, z ambasadorki znów staję się kobietą, pozwalam sobie wtedy na czas dla siebie, doceniam chwile, zatracam się w nich, i później znów mogę spełniać się zawodowo.

Moją motywacją do rozwoju jest walka o swoje marzenia.

 Kasia 

www.posukcesnaszpilkach.pl

kasia

Ciągły rozwój to ogromnie ważna część mojego życia. Najbardziej motywują mnie cele, jakie przed sobą stawiam i efekty, jakie dzięki nimi osiągam.

Każdego miesiąca staram się wyznaczyć sobie przynajmniej jedno zadanie, którego realizacja wpływa na mój rozwój, jeśli chodzi o biznes, wiedzę, aktywność fizyczną, czy inne obszary życia.

Gdy wiem, że mam do czego dążyć czuję się ogromnie zmotywowana. Polecam taki sposób każdemu!

 Iga 

www.bedkowska.es

iga

Z motywacją do rozwoju bywa różnie – każdy ma lepsze i słabsze dni. Jednak, dopóki mamy na horyzoncie dobrze określony cel, a w głowie ideę, od której wszystko się zaczęło – będziemy przeć do przodu.

Każdy dzień to nowa szansa na zrobienie kolejnego kroku. Żeby go zrobić nie wystarczy samo motywowanie i inspirowanie się. Trzeba działać.

Tylko „robienie” daje postęp i przybliża nas do celu. Trzeba być świadomym, że po drodze potkniemy się nie raz, zawalimy wiele ważnych spraw, a ludzie będą gadać. Kluczem do sukcesu jest traktowanie tych porażek, jako sposobności do nauczenia się czegoś nowego, a podcinające skrzydła opinie innych należy po prostu mieć… w tyle. Upadnij siedem razy, wstań osiem. I cały czas do przodu. 😉 Powodzenia!

 Paulina 

www.jaskolczarnia.pl

jaskółćzarnia

Być może jesteś w punkcie, w którym poświęcasz się rozwojowi osobistemu. Czytasz dziesiątki blogów tygodniowo, przeglądasz inspirujące zdjęcia, szukasz książek, które dodatkowo zmotywowałyby Cię do zmiany. To droga donikąd.

Najlepszą motywacją do rozwoju jest uświadomienie sobie swoich potrzeb i postawienie sobie celu, który naprawdę chcemy osiągnąć. Nie ma żadnego sensu motywowania się do rzeczy dla nas nieważnych.

To, że ktoś przebiegł maraton, wydał książkę czy zaczął zarabiać na blogu wcale nie oznacza, że my również musimy. Wierzę, że jeśli określimy to, co jest dla nas naprawdę ważne, nie będziemy potrzebowali dodatkowej motywacji do pracy.


Nieźle, prawda? Nie zdziwię się wcale, jak teraz weźmiesz kartkę i zapiszesz to, co chcesz osiągnąć. Nie zdziwię, jeśli po wyłączeniu wpisu kupisz nowy kurs do nauki języka albo książkę o fotografii.

Dziewczynom za wypowiedzi bardzo dziękuję, a ciebie proszę o napisanie o swoim podejściu do rozwoju.

[separator type=”thick”]

Podobał ci się ten wpis? Pokaż go światu. Dzięki poniższym przyciskom zajmie ci to tylko chwilę.

Podobne wpisy