Metody robienia notatek – poznaj 4 najlepsze

Przez całą podstawówkę, gimnazjum i liceum moje zeszyty były ładne, tematy i daty podkreślone świecącymi kolorami, a notatki kompletne. Kompletne, bo dyktowane przez nauczycieli. A jeśli z jakiegoś powodu nie było mnie na lekcji, łatwo mogłam to uzupełnić odpisując od kogoś z klasy.

Na studiach sytuacja się komplikuje. Nie każdy pisze, nie każdy robi to dobrze, a jak robi dobrze, to nie jest chętny do dzielenia się. Często jest więc tak, że nieobecność na wykładzie czy ćwiczeniach równa się brakowi w zeszycie.

metody robienia notatek 1 kopia

Tuż po rozpoczęciu uniwersyteckiej przygody trudno było mi przestawić się na notowanie ze słuchu tego, co uznam za ważne. Wcześniej informacje podawano mi na tacy, starannie wyselekcjonowane i ubrane w zgrabne słowa. A potem… koniec z pięknymi zeszytami! Jak chcesz mieć zanotowane wszystko, piszesz jak leci. A że w domu nie chce ci się przepisywać, zostaje jak jest.

długopisy

Nikt nigdy nie nauczył mnie sztuki ręcznego notowania. Dlatego, skoro znam już parę praktycznych metod, podzielę się nimi z tobą.

metody

Po co je znać? Żeby ułatwić sobie życie, po prostu. 🙂 Co więcej, przydadzą się nie tylko studentom na wykładach, ale każdemu kto chce zrobić notki podczas lektury książki, czy jakiekolwiek inne, z których potem ma się uczyć albo chce zapamiętać.

Metody robienia notatek

metoda cornellaO co chodzi?

Najpierw notujesz treść, fakty, informacje, a potem wyciągasz z nich słowa kluczowe. Ja na przykładzie poniżej zrobiłam na odwrót, najpierw spisałam ważne hasła, a potem dołączyłam rozwinięcia.

Jak notować?

Kartkę podziel na dwie kolumny, węższą (ok. 6 cm), gdzie będą hasła kluczowe i szerszą (ok. 15 cm) na wyjaśnienia, dodatkowe informacje. Na samym dole możesz stworzyć jedną kolumnę – podsumowującą, ja z niej zrezygnowałam.

Przy notowaniu np. na wykładzie zapisuj prawą część kartki. Niech będą to:

  • pełne zdania,
    istotne daty, ludzie, miejsca,
    definicje, idee, wyjaśnienia.

Następnie uzupełnij lewą stronę o hasła, które pomogą ci zapamiętać najważniejsze rzeczy. Podczas nauki z tego typu notatki zakryj prawą stronę i w myślach lub na głos opowiadaj sobie wszystko, co pamiętasz przy każdym z haseł po lewej.

metoda cornella 1

metoda cornella 2

notowanie w tabeliO co chodzi?

Na pewno znasz to ze szkoły. Tworzysz tabelę i wypisujesz informacje pod odpowiadającymi im nagłówkami.

Jak notować?

Ważne, by podczas słuchania czy czytania wyłapać kategorie informacji. Jeśli już je masz, niech staną się twoimi nagłówkami. Następnie uzupełnij je dodatkowymi wiadomościami. Metoda wymaga skupienia, sprowadza notatkę do przyjemnej dla oka i dość krótkiej formy.

notowanie w tabeli 1

notowanie w tabeli 2

metoda zdaniowa

O co chodzi?

Każde zdanie z tekstu czy fragmentu wykładu zapisujesz w wygodnym dla siebie skrócie.

Jak notować? 

Ważne, żeby skróty, których używasz były dla ciebie jasne, rozszyfrowywanie nie może sprawiać problemów. 😉 Jak uda ci się dobrze opanować transformowanie zdań w skróty – nie ominie cię żadna informacja z wykładu!

metoda zdaniowa 1

metoda zdaniowa 2

metoda hierarchiczna

O co chodzi? 

Wiadomości ułożone są w uporządkowany sposób, jedna wynika z drugiej.

Jak notować? 

Najważniejszą informację zapisz po lewej stronie u góry i niech z niej „wychodzą” kolejne szczegóły, przesuwając się w prawą stronę. Im bardziej drobiazgowa rzecz, tym dalej od lewej niech będzie. Dzięki tej metodzie stworzysz logicznie usystematyzowane treści i podkreślisz relacje między nimi. Nie zawsze jednak nadaje się do notowania na wykładzie. Chyba, że akurat temat jest tak podawany, od ogółu do szczegółu.

metoda hierarchiczna 1

metoda hierarchiczna 2

Przyznam, że chciałam stworzyć ten wpis nie tylko po to, żeby pokazać jak można notować, ale żeby zaszczepić myśl, by w ogóle to robić w tych, którzy nie czują potrzeby. 😉 Naprawdę, tydzień przed sesją zawsze okazuje się, jak to cudownie mieć własne zapiski. Już samo ich robienie pomaga w zapamiętywaniu!

pisaczki

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się tym wpisem z innymi. Dzięki poniższym przyciskom zajmie ci to tylko chwilę.

  • Cieszę się, że mam takie notatki już za sobą. Teraz robię tylko listy rzeczy do zrobienia codziennie 🙂

    • Listy rzeczy do zrobienia są o wiele przyjemniejsze. W notesie, plannerze czy na kartkach? 🙂

  • Trafiłam na kilka już wpisów na podobny temat ale brakowało im konkretów. To jest konkret 🙂 Najbardziej odpowiada mi pierwsza i ostatnia propozycja. Pozdrawiam!

  • A i tak najlepszym sposobem pozostaje pisanie na komputerze, czyli robienie stenogramu z wykładu. 😀

    • Nie zaprzeczam, jednak nie mam odpowiedniego sprzętu, by wygodnie nosić go na uczelnię. 🙁

      • Można też pomyśleć o nagrywaniu na dyktafon, a odsłuchiwać w domu. Tylko, że wtedy zajmuje to podwójną ilość czasu. No chyba, że nie chodzimy na wykłady, a wysyłamy „nagrywacza”. Albo notujemy ręcznie, zapisując czas nagrania, który trzeba w domu odsłuchać, by uzupełnić.

        • Czy takie nagrywanie jest zgodne z prawem?

          • Oczywiście do użytku własnego.

          • Ewa

            Dodatkowo problem jest ten sam, co z nagraniami na konferencjach – zazwyczaj kwestia nagłośnienia pozostawia wieeeele do życzenia 😉

          • To akurat zależy, jeśli ktoś mówi bez mikrofonu, to rzeczywiście może być problem. 😀

          • Pracownicy naukowi często zastrzegają, że nie wyrażają zgody na nagrywanie. Ale ja uważam, że nawet gdy wyrażą brak takiej zgody, to samo nagranie jest dopuszczalne. Chodzi o to, by takiego nagrania dalej nie rozpowszechniać. Dopiero rozpowszechnienie może być naruszeniem. Zatem dla własnego użytku osobistego jak najbardziej można nagrywać.

          • Ok, dziękuję za odpowiedź. 🙂

  • Joanna Grams

    Ja próbowałam różnych metod notowania, ale najlepiej sprawdziły się u mnie mapy myśli. Moi znajomi patrzyli na moje notatki z przerażeniem i dziwili się jak ja cokolwiek z tego wiem, ale efekt był taki, że ja wszystko zawszze zdążyłam zanotować i nie bolała mnie ręka, a oni połowy rzeczy nie mieli bo pisali całymi zdaniami.

    • Ja robię mapy myśli z lektur czasami, pomagają w zapamiętaniu imion i nazwisk, miejsc, istotnych wydarzeń. 🙂

  • Bardzo mi się podoba pierwsza propozycja. Jak będę kiedyś coś notować zdecydowanie skorzystam z tej propozycji.

  • Klaudia Echelon

    Skorzystam dziękuję 🙂

  • Będę notować na pewno, nie wyobrażam sobie iść na studia i nie robić nic. 🙂
    Będę próbować notować pisemnie, wypróbuję też pewnie laptopa, zobaczymy, jak to będzie 🙂
    Mam to szczęście, że w liceum na lekcjach historii, wosu i polskiego byliśmy poniekąd przygotowywani do sposobu nauczania na studiach, bo nikt nam notatek nie podawał, Ci co chcieli notowali sami, inni mieli to gdzieś i bazowali na podręczniku, albo w ogóle się nie uczyli.

    • Tak swoją drogą, jestem ciekawa jakie będą Twoje wrażenia po pierwszych dniach na studiach. 🙂

  • Sama mam czasami problem z notowaniem, w szczególności, że slajdy często są przerzucane z prędkością światła i nie zdążę zanotować ich nawet skrótowo. Na szczęście u mnie większość prowadzących udostępnia materiały.

    • Szczęściara, u nas slajdy są udostępniane albo niechętnie, albo wcale…

      • U mnie na szczęście część wykładowców rozumie, że skomplikowanych rysunków nie da się przerysować w trakcie wykładów. Czasami radzimy sobie inaczej- czasami robimy zdjęcia z ukrycia slajdom.

        • Co studiujesz? Raz zdarzyło mi się zrobić zdjęcia slajdom, ale nigdy nie doczekały się przepisania. 😉

          • Sama też nigdy nie przepisuje notatek ze zdjęć, jakoś szkoda mi na to czasu a studiuję inżynierię środowiska.

          • Twój kierunek do łatwych nie należy.

  • U mnie bardzo dobrze sparwdza się pierwsza metoda oraz mapy myśli 🙂

  • U mnie w liceum niektórzy z nauczycieli już przygotowywali nas do studiów i trzeba było wychwycić najważniejsze informacje z tego co mówili. I fajnie, choć nie wiem czy mi się to przydało bo teraz wciąż zdarzają się wykładowcy, którzy dyktują (serio!), a jak nie to są slajdy, więc w zasadzie przepisuje się to co jest na slajdach bo nie ma czasu na przetworzenie. Na pewno bardziej efektywne byłoby wychwycenie z nich tego co najważniejsze, no ale tak jak już napisałam czasem nie ma czasu (albo ja robię to w nieodpowiedni sposób:D). Ja czasem stosuję taką metodę, że dany wykład itp. opracowuję sobie na osobnej kartce w jak największym skrócie. Przy nauce do egzaminu z gramatyki kontrastywnej, gdzie było mega dużo materiałów, różnych podziałów, kategorii itp. przydały mi się mapy myśli. Co do jednego zgadzam się bezapelacyjnie: notatki, najlepiej własne, są bardzo potrzebne! 🙂

    • Trochę zazdroszczę tego dyktowania, zawsze to jakieś ułatwienie. A tak w ogóle – nigdy nie słyszałam o gramatyce kontrastywnej… 😉

  • Przyda się choć to dopiero liceum, a biolożka, matematyczka, chemiczka i polonistka podają notatki. Na językach zapisze się słówka i formy, jak anglista coś rysuje by pokazać nam układ artykułu, to też się przerysuje. Przydają się mapy myśli i kolory dla kazdego działu – ta strona która ma na marginesie różowy prostokąt dotykający brzegu kartki to z działu trójkąty. I tak można łatwo znaleźć dział, bo kolory są widoczne, nawet gdy zeszyt jest zamknięty. Historyk w gimnazjum nas przećwiczył – najpierw, w pierwszej klasie wskazywał pojęcia do wyjaśniania w zeszycie i daty do wypisania, w mniej więcej połowie drugiej nas zostawił samych, ale człowiek już wiedział, co jest ważne.

    • Lubię takie ciekawe sposoby na organizowanie notatek w zeszytach jak zaznaczanie kolorami. Ładnie wygląda i wiadomo gdzie i co jest.

      • I muszę podziękować za metodę Cornella, przetestowałam ją dzisiaj 🙂

        • Masz ochotę podzielić się zdjęciem? 🙂

          • Jeśli to kogoś interesuje:
            http://i58.tinypic.com/6fxw5v.jpg – chemia
            http://i57.tinypic.com/2s1wvnk.jpg – polski

          • Chemia – rozumiem. Polski???

          • ,,Pijaństwo” Krasickiego bo jesteśmy w oświeceniu. Notatka głagolicą:
            Obserwacja | żeby to zauważyć będąc biskupe(m). [M się gdzieś zapodziało, to o tym, że Krasicki sam przecież nie był sarmackim pijakiem, a opisał to świetnie]
            realia | możemy sobie wyob-razić ich dom i życie albo ta apteczka [nauczycielka zwróciła jeszcze moją uwagę na apteczkę i hanyżek, nie wiem, czy to dobrze o mnie świadczy, że tylko ja załapałam, że hanyżek to anyżówka, ale cóż, to wina Sapkowskiego nie picia]
            zamożny | tego pijaka na dużo stać i nic nie musi robić
            przyczyny | źle pojmowana ta tradycja rodzinna [chodziło o to upijanie się dla imienin żony, a dalej były inne przyczyny w kolejności takiej jak w tekście].

          • Tomasz Trela

            Pisanie głagolicą to sposób aby nikt nie pożyczał notatek, a co dopiero kserował :p

            W ogóle, potrafisz pisać tym pismem szybko? Bo patrząc na to pismo, znaki nie są przystosowane do szybkiego pisania. Tak naprawdę każdą literę należy kaligrafować.

          • Nie myślałam o tym, ale potem zauważyłam, że mam spokój od koleżanki z ławki, która czesto nie nadąża z notowaniem i patrzy mi przez ramię. Już wolę jej powiedzieć niż to gapienie się. Na takiej chemii zaś jak są doświadczenia to jedna osoba je opisuje i mniej robi z probówkami, ogrzewaniem i fajnymi rzeczami, zaś inne potem przepisują. Dlatego tu byłoby chamstwem pisać głagolicą.

            Umiem na tyle szybko, by nadążyć za klasą. Łacińskim jednak piszę szybciej niż inni, więc widzę różnicę, że jest trochę wolniej.

          • Tomasz Trela

            Myślisz, że gdyby uczono nas pisania głaglicą, glęgolicą od samego początku w szkole, to pisalibyśmy równie szybko jak pismem łacińskim? Czy jednak kaligrafia uniemożliwia dzisiaj błyskawiczne skrobanie tym pismem?

            Może warto o pisaniu głagolicą, napisać artykuł na blogu?

          • Myślę, że tak, jednak mielibyśmy inne kłopoty. Przede wszystkim, gdy muszę zapisać cytat – to zwykle robię łacińskim – albo żeby McGonagall się nie oburzała, że przeszkadzam, rozmawiam pisząc łacińskim w brudnopisie, a zaraz potem piszę notatkę głagolicą, to przez chwilę trudno mi się przestawić na łacinę. Serio, chce się pisać ,,W” używając vedi. Polskie dwuznaki też tak łatwo zastąpić jednym znakiem. Dlatego mielibyśmy problem z nauką języków obcych.
            Angielskiego nie da się zapisać głagolicą, a przynajmniej byłoby to bardzo trudne i wymagałoby ustalenia specjalnych zasad. W przypadku francuskiego wolę nawet o tym nie myśleć. Obce słowa z tych języków byłyby problematyczne, podobnie nazwy własne.
            http://ziedzm.blogspot.com/2015/09/vika-drevna-religija-vestica-czesc-1.html
            Tak mniej więcej byśmy sobie radzili, jak Serbowie.
            Gdybyśmy zaś nie zapisywali swojego języka głagolicą, a uczyli sie go tak na boku, byłaby olewana, więc i tak ludzie by nie umieli.
            O głagolicy już pisałam, rozpisałam tam zasady, jakimi się posługuję, by jakoś to pisać. O samej czynności pisania tak notatki trudno mi się rozpisać, gdyż nie stosuję wykwintnych skrótów, a pisanie to pisanie, jednak artykuły wydawały mi się wybrakowane, zatem może to zrobię.

  • Świetny temat wpisu! Myślę, że przyda się świeżo upieczonym studentom 🙂

    Jeśli chodzi o moje doświadczenia z notowaniem, to mogę śmiało powiedzieć, że używam metody mieszanej – są w niej elementy tych wszystkich, które opisałaś 🙂 Czuję się zdecydowanym wzrokowcem, więc śmiało korzystam z tabelek, wyliczeń czy skrótów, nie szczędząc przy tym kolorowych długopisów i markerów. Nie probowałam jeszcze metody Cornella, ale ze względu na charakter wykładów raczej byłoby mi trudno z niej skorzystać, może na wykładach z historii architektury… Pomyślę nad tym!

    Próbowałaś może metody mapy myśli? Dla mnie niestety średnio się sprawdziła… A jeszcze co do notowania, to wiele ludzi u mnie na roku notuje na komputerze. Fakt, może i to szybkie, ale ja zawsze pozostanę zwolenniczką notowania na papierze – pisząc łatwiej coś podkreślić, zakreślić, narysować. 🙂

    • Map myśli używam do robienia „streszczeń” lektur, łatwo dzięki nim zapamiętuję imiona, miejsca, wydarzenia itd.

  • Ja bardzo lubię robić notatki w graficzny sposób. Dużo kolorów, które muszą być w jakiś sposób powiązane(to znaczy jeden kolor odnosi się do jednego tematu), schematy, wykresiki, wtedy dużo łatwiej jest mi przyswoić jakiś materiał. Szczególnie było to przydatne w historii, gdzie ilość tekstu mnie po prostu porażała, przy czym wystarczyło zapamiętać kilka kluczowych zagadnień, a reszta wchodziła do głowy sama 🙂

  • Jullie

    Świetne sposoby 🙂 Przydadzą mi się na pewno w tym roku, bo już w 1 klasie technikum nie każdy nauczyciel dyktował, a teraz w 2 coraz więcej z nich odchodzi od tego, także czas przerzucić się na własne notowanie. Myślę, że wypróbuję wszystkie 4, a to, z którego będę korzystać najczęściej, to się dopiero okaże 🙂

    just-aulia.blogspot.com

  • Kasia Kępka

    Obecnie stosuję metodę zdaniową, ale przemawia do mnie Cornella. Prosta i czytelna 🙂

  • Ja stosuję 2 ostatnie sposoby i sprawdzają się świetnie. Jednak dwie pierwsze na moich studiach są nie do wykonania, ze względu na tempo w jakim omawiane są poszczególnie zagadnienia, czasami trudno jest zanotować cokolwiek.
    Ciekawa jestem gdzie kupiłaś takie urocze długopisy w kropeczki? Są prześliczne 🙂

    • Długopisy z… Delikatesów Centrum. 😀

      • Tego się nie spodziewałam…ale dzięki, poszukam u siebie 😉

        • Może też się znajdą w dziale ze szkolnymi artykułami, nie wiem jak to jest, czy każdy sklep tego typu ma ten sam asortyment, czy nie.

  • Dobrze, że tutaj trafiłam. Za dwa tygodnie zaczynam studia i bardzo mi się to przyda, przynajmniej tak sądzę 🙂

  • przyda mi się teraz ta metoda, gdyż za dwa tygodnie zdaję egzamin 🙂

  • Od siebie dodam jeszcze jedną, która sprawdza się u mnie. Nie znam jej nazwy co prawda, ale pomagały mnie wszelkiego rodzaju strzałki. Pojęcie zanotowane, gdzieś na kartce i od niego odchodziły różne strzałki. Na pozór notatka nieuporządkowana, mnie bardzo odpowiadała. Wiedziałam dokładnie, w którym miejscu kartki szukać danej odpowiedzi, a nauka była czystą przyjemnością! 🙂

    Z tymi skrótowcami miałabym wielki problem. Jakoś nie potrafię się do nich przekonać. Próbowałam i szału nie zrobiło niestety. Jeśli jednak skrótowiec nie był do końca skrótowcem, pełnym słowem ze strzałkami to wówczas i owszem!

    • Może podzielisz się jakimś inspirującym zdjęciem swoich notatek? 🙂

    • Kasia Antosiewicz

      To taka jakby mapa myśli?

  • Nie lubię robić sama notatek bo boję się że coś ważnego pominę i przepisuję 99% podręcznika, bo z lekcji to ciężko coś zanotować :/

    • Jak śpiewa Mela Koteluk: nie wolno Ci się bać! 🙂

      • Też słuchasz Meli?:)

        • Namiętnie. Udało mi się też raz być na koncercie. 😉

          • Jejku ja jeszcze nie byłam na koncercie. Kiedy mówię, że uwielbiam Melę, to przeważnie nikt jej nie zna.

          • U mnie podobnie. Koncert cudowny, polecam jak będzie gdzieś niedaleko Ciebie.

  • Pamiętam, że czułam się podobnie jak Ty, szok po liceum, gdzie każdy nauczyciel dyktował notatki, a potem studia. Gdzie musiałam się uczyć notowania. Powiem szczerze, że z początku sobie tego nie wyobrażałam. Jak miałam zapisać wszystko? Jednak z czasem wypracowałam sobie technikę. Często zapisywałam właśnie w formach tabeli, albo jakiś strzałek, które się rozrastały. Teraz przy pisaniu doktoratu robienie notatek znowu jest potrzebne. Twoje metody trochę mi pomogły.

  • U mnie najmocniej działały wszelkiego rodzaju tabelki i wykresy:)

  • Monika

    trafiłam przypadkiem i zostaję 😉
    PS. Notuje metodą Cornella 🙂

  • Genialne pomysły! Najlepiej uczy mi się z notatek wykonanych ostatnią metodą, ale ta pierwsza z hasłami kluczowymi też jest ciekawa. Muszę ją wypróbować, rok akademicki za pasem. 🙂

  • MC

    W moim przypadku metodę notowania uzależniam od przyswajanych treści, czasami lepiej sprawdzają się tabelki, czasami skróty, a czasami hierarchia. Najważniejsze, żeby notatki były dobrej jakości. Moje są pełne treści, ale niestety często w pośpiechu strasznie brzydko piszę.

  • Ja nie potrafiąc robić notatek, starałam się pójść prostszą drogą i udawało się, mianowicie prosiłam wykładowców o przesłanie na grupowego maila swojej prezentacji, jeśli takowa była przez niego używana. Godzili się, choć czasem dopiero po chwili przekonywania.

    Gdy byłam na erasmusie w Anglii, zaskoczyło mnie to, że każdy wykład czy ćwiczenia miały swoją obowiązkową prezentację, która była wysyłana każdemu studentowi obowiązkowo. Zazwyczaj przed zajęciami. Dzięki temu nikt nie musiał nikogo prosić o udostępnianie notatek i nie miał zaległości, gdy nie mógł być obecny na zajęciach. Takie podejście do sprawy wiele ułatwiłoby nam studentom, którzy po szkole średniej mamy takie problemy i staramy się jak możemy, żeby robić czytelne notatki. Poza tym to wszystko jest trochę bez sensu, zamiast notować moglibyśmy rozmawiać o tym, co wykładowca prezentuje, mając później gotowy materiał na skrzynce – o ile życie byłoby prostsze i więcej wiedzy weszłoby do głowy.

    A swoją drogą dzięki za porady 🙂

  • hierarchiczną bardzo lubię i często stosuje 🙂 podobało mi się na jednym z wykładów jak babeczka podawała jakieś zdanie jeżykiem naukowym, często kompletnie nie zrozumiałe, a następnie pytała o poszczególne słowa co oznaczają i studenci rzucali hasłami 🙂 bardzo fajny sposób 🙂

  • Stosowałam swój system, hierarchiczną, czasem wzbogaconą w grafy i ze skrótami (typowymi, jak „jt” zamiast „jest”, i własnymi, zależnie od dziedziny). Uwielbiałam roboć jasne, kolorowe, przejrzyste notatki!

  • Wszystkie znam i stosuję nawet w czasie studiów. Bardzo fajny blog, będę zaglądać częściej. Zapraszam także do siebie.

  • Pingback: Strony WWW | Pearltrees()

  • Ania Jakimowska

    Witam!
    Masz super szablon bloga. Bardzo mi się podoba. Mogłabyś mi powiedzieć gdzie pobrałaś szablon?
    Twoje wskazówki są niezłe. Wykorzystam je do swoich notatek

Related Posts